bezdroza_logo
134363
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy "Zawiane Żuławy Gdańskie"
"Zawiane Żuławy Gdańskie"
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/71 gł)   
Oceń ten artykuł:

 

zdjecie_51695
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Była sobota - 18 kwietnia 2009. Za kilka dni nasza grupa, PGS p.Łaziki, miała obchodzić swoje 2 urodziny. Dlatego też sobotni dzień uznałam za dobry moment dla uczczenia naszych urodzin. Oczywiście chodzi o rajd ale nie pieszy a rowerowy - tak dla urozmaicenia. Wstępnie frekwencja na rajdzie miała być spora. Jednak ostatecznie wyszło inaczej. To co miało być zachętą (rajd rowerowy) z czasem okazało się barierą. I w sumie na rajd pojechały łącznie 3 osoby. Ale patrząc z perspektywy czasu wiem, że dobrze się stało, że nikogo więcej nie było. Mogliby się zniechęcić. Czemu? O tym opowiem później. Dlatego też mogę już zacząć szczegółowy opis przebiegu rajdu.

Rajd rozpoczęliśmy od zbiórki o godzinie 10.15 na Chełmie (dzielnica Gdańska). Naszym pierwszym celem były bastiony. Wjechaliśmy na jeden z nich - bastion świętej Gertrudy. Podziwiając widoki przekazałam ekipie rajdu trochę informacji o miejscu w którym się znaleźliśmy.

Bastiony - Fortyfikacje miejskie w obecnej postaci powstały w XVII wieku według wzorów szkoły staroholenderskiej. Całość zespołu fortecznego składa się ze wzniesień bastionów połączonych wałami ziemnymi - kurtynami, akwenu - Opływu Motławy i płaszczyzny zieleni dochodzącej do ulicy Na Szańcach. Bastiony wyposażone były w stanowiska strzeleckie dla artylerii i punkty obserwacyjne. W kazamatach i dobrze zamaskowanych budowlach naziemnych mieściły się magazyny prochu, amunicji oraz wozownie artyleryjskie. Bastiony św. Gertrudy i Żubr otrzymały wysokie nadszańce z płaskimi tarasami pod działa artyleryjskie, na które wiodły charakterystyczne ślimakowate pochylnie. Siedemnastowieczne fortyfikacje w połączeniu z charakterystycznie ukształtowanymi fosami i niezwykłym przykładem kunsztu technicznego jakim jest Kamienna Śluza, stanowią cenne dziedzictwo kultury materialnej o znaczeniu europejskim. Jako zabytek sztuki militarnej i hydrotechniki zespół został wpisany do Rejestru Zabytków Województwa Pomorskiego, jest też elementem zespołu "Pomnika Historii - Gdańsk" i podlega ochronie konserwatorskiej."

http://www.gdansk.pl/turystyka,89,707.html)

zdjecie_50810
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50809
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50808
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Jechaliśmy ciągle wzdłuż Motławy. Było tam dużo szuwarów i starych zniszczonych drzew. Tereny momentami piękne a momentami troszkę upiorne ;) Ogólnie - odludzie.

zdjecie_51675
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_51676
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_51677
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

W końcu jednak dotarliśmy do „cywilizacji". Była to wieś o nazwie Wiślina. Tutaj trzeba było koniecznie zrobić przystanek. W tej miejscowości znajduje się cmentarna brama - dzwonnica z XVIII wieku. Kiedyś wyglądała troszkę inaczej niż obecnie. A to za sprawą remontu dzwonnicy. Była ona w opłakanym stanie i remont był konieczny. Jednakże tak czy siak jest interesującym obiektem wartym zobaczenia.

zdjecie_50827
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50825
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50824
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50822
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 


Jadać dalej minęliśmy Bystrą i Lędowo. W jednej z tych wsi (nie pamiętam w której) mieści się całkiem interesujący dom sołtysa. Zatrzymaliśmy się na chwilkę by na niego spojrzeć i zrobić zdjęcie. A tu nagle, niespodziewanie, jakaś Pani wyłoniła się zza ogródkowych krzaków. I z pretensjami do nas robi wieeeeelkie „HALO" o to, że robimy zdjęcie. My stwierdziliśmy, że i tak zobaczymy dużo piękniejsze domy, np. w Trutnowach. I pojechaliśmy dalej. Ciekawe czy jakbyśmy dłużej postali to czy nie czepiałaby się, że nie mamy pozwolenia na patrzenie :P hehe Ale czemu o tym wspomniałam? Otóż podejście tej Pani było bardzo negatywne i niekorzystne dla rozwoju turystycznego tego regionu. Myślę, że nie jednych już turystów przegoniła. A jakby nie patrzeć takie rzeczy zostają w pamięci i są przekazywane dalej. Co też z resztą czynię :P

zdjecie_51678
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Po tym „zajściu" dotarliśmy chwilkę później do Wróblewa. O tak! Jak tu pięknie! Ale do rzeczy. We wsi znajduje się drewniany kościół. Ulokowany jest nad Motławą. Położenie tej świątyni jest bardzo malownicze. A dodam, że rajd na Żuławy powstał głównie w związku z tym kościółkiem.

Oczywiście, jak na mnie przystało, cała podekscytowana poszłam robić zdjęcia i z oddali i z bliska. Chłopaki w między czasie siedzieli tuż nieopodal kościółka. Znajduje się tam taka wiata z licznymi ławkami. Miejsce zachęcało do odpoczynku. To też później tam się posililiśmy.

zdjecie_50846
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50844
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50840
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50839
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

We Wróblewie skręciliśmy na Wocławy i jadąc trochę pod wiatr dojechaliśmy do Miłocina. Tutaj spotkała nas miła niespodzianka. Zaczepiliśmy pewną Panią wychodzącą ze sklepu. Chcieliśmy się od niej dowiedzieć czy ruiny pokościelne rzeczywiście znajdują się naprzeciw zabytkowego podcienia (nie było widać tych ruin z daleka). Miła Pani powiedziała nam wszystko co wiedziała i widać, że nie sprawiło jej to żadnego problemu. I tutaj chcę powiedzieć, że takie zachowania trzeba chwalić. Dzięki uprzejmości i serdeczności miejscowych można się czegoś więcej dowiedzieć. A i wpływa to korzystnie dla rozwoju tego miejsca. Już wiem że kiedyś odwiedze to miejsce bo ta miła Pani powiedziała, że jest planowany remont tego podcienia - a trochę się on sypie... Tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. Natomiast nie mam najmniejszej ochoty odwiedzać tej wsi gdzie była tamta wredna i negatywnie nastawiona do świata kobieta.... I innym także to odradzam, chyba, że lubicie „ekstremalne przeżycia" ;) hehe

Jednak wróćmy do tematu wsi Miłocin. Jednak zanim krótko opiszę tamtejszy dom, chcę jeszcze wyjaśnić znaczenie słowa „PODCIEŃ".

Jak podaje wikiepedia: „Podcień - pomieszczenia w przyziemiu budynków, otwarte na zewnątrz, ograniczone słupkami lub filarami wzdłuż lica muru. Usytuowane wzdłuż jednej elewacji lub obiegające budynek, czasem zajmujące tylko naroże (w chatach). Przykryte sklepieniem, najczęściej krzyżowym."

Tego typu domy podcieniowe jeszcze nie raz spotkaliśmy na naszej wyprawie. Stały się one motywem przewodnim naszego rajdu.

Miłocin a dokładniej tamtejszy dom podcieniowy wybudowano w 1731 roku. Podcień jest wsparty na 8 słupach. Dom spełnia funkcje mieszkalną. Niestety obiekt niszczeje.

zdjecie_50854
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50851
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50850
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Naprzeciw zabytku znajduje się niewielki park w którym można znaleźć pozostałości po dawnym małym kościele (raczej nie zauważyłam, może zbyt niedokładnie patrzałam albo nie w tym miejscu co trzeba). To co dostrzegliśmy to fragmenty starych nagrobków. Niektóre nic nie mówiące a inne przemawiające z „przeszłości" językiem niemieckim.

zdjecie_50853
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50852
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

W dalszej drodze odwiedziliśmy wieś Trutnowy. Pierwszym przystankiem był kościół gotycki - ceglany. Pierwsza wzmianka o świątyni miała miejsce w 1334 roku. Na zewnątrz - tuż przy wejściu do kościoła umieszczono płytę wapienną. Upamiętnia ona powódź z 1829 roku, jednocześnie ukazując poziom zalania tamtejszych terenów. Ponad to na świątyni umieszczony jest herb Gdańska (przynależność osady do patrymonium miejskiego (1457-1793).

zdjecie_50859
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50858
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50856
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50857
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Drugim, odwiedzonym miejscem w Trutnowach był dom podcieniowy. Ale nie jest to pierwszy lepszy obiekt oglądany z zewnątrz. Był to najważniejszy punkt naszego rajdu! Dom ten został wybudowany w 1720 roku. Jest on największym tego typu obiektem na Żuławach Gdańskich. Obiekt jest udostępniany do zwiedzania. Wewnątrz można zobaczyć kilka pomieszczeń przenoszących turystę do wcześniejszej epoki. Liczne barokowe detale, starodawne urządzenia i meble (w tym ta przepiękna szafa wnękowa) - to wszystko robi na odwiedzającym niesamowite wrażenie. Koniecznie trzeba obejrzeć skansen miniatur. Mieści się on na piętrze. Makieta przedstawia XVIII wieś żuławską. Ponad to dom ma swój specyficzny klimat i zapach. Jednakże same odwiedziny nie byłyby tak interesujące gdyby nie Pan Daniel - właściciel domu. Oprowadził on nas po zabytku, opowiedział dużo ciekawostek oraz wiele spraw wyjaśnił (np. o tym, że Menonici nie mieli żadnego wpływu na dziedzictwo kulturowe jakie teraz możemy oglądać na Żuławach). Pan Daniel był tak uprzejmy, że pokazał nam nawet swoją pracownie malarską oraz niektóre pomieszczenia prywatne.

Miejsce to jest wyjątkowe a tym bardziej osobowości właścicieli obiektu. Nie dziwi więc fakt, że w domu mieści się siedziba Stowarzyszenia „Żuławy Gdańskie".

zdjecie_50865
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50877
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50869
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50883
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_50884
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Oczywiście, na koniec wizyty, wpisaliśmy się do wielkiej księgi gości. Wiemy, że powrócimy do tego domu ale następnym razem będziemy przygotowani do wpisu do księgi - ba, wkleimy nawet nasze logo :D

zdjecie_51687
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Mimo, iż tak wspaniale było oglądać dom podcieniowy to czas nas zaczął gonić i musieliśmy opuścić Trutnowy. Po niedługim czasie dojechaliśmy do Osic, gdzie zobaczyliśmy kościół oraz pobliski staw przy którym znajduje się rzeźba przedstawiającą wąsatą i brodatą twarz (niestety nie wiem kogo).

zdjecie_51688
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

zdjecie_51689
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_51690
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Następnie tylko przejechaliśmy przez Giemlice i udaliśmy się prosto do Steblewa. A tutaj czekała prawdziwa gratka dla chłopaków - ruiny kościoła.

Ruiny gotyckiego kościoła pochodzą z XIV wieku. W folderze "Perły Żuław Gdańskich - zabytki architektury sakralnej" (Stowarzyszenie Żuławy Gdańskie) Pan Daniel Kufel podaje, że pierwsza wzmianka o świątyni pochodzi z roku 1343. Ciekawostką jest informacja o pierwszym pastorze ewangelickim, który w 1597 roku został zdjęty z urzędu, gdyż jego żonę oskarżono o czary.
Za czasów świetności świątyni była ona najokazalszą budowlą na Żuławach Gdańskich.
W 1945 roku kościół został spalony. Ruiny prezentują zewnętrzne mury i część wieży i tworzą interesujący klimat - odseparowują od otoczenia.

zdjecie_51691
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_51692
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

 

Ponad to przed ruinami znajdują się pozostałości dawnego cmentarza - kila nagrobków oraz kaplica rodziny Vessel.

zdjecie_51693
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

zdjecie_51694
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Chwilkę jeszcze pozwiedzaliśmy tereny ruin, zrobiliśmy zbiorowe zdjęcie i ruszyliśmy w dalszą drogę - tym razem w kierunku wałów przeciwpowodziowych. Jadąc wałami myśleliśmy o dwóch sprawach - aby te wały przy Wiśle się już skończyły i byśmy w końcu mogli znaleźć zaciszne miejsce i zjeść posiłek. No i w końcu odbiliśmy na Koźliny gdzie od razu nastąpiło oblężenie tamtejszego sklepu spożywczego - naszego wybawienia.

zdjecie_51696
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Zaopatrzeni w nowo nabyte produkty spożywcze oraz w jedzenie zabrane z domów umiejscowiliśmy nasze obolałe od jazdy pupy na pobliskich ławeczkach. Zaczęła się p.Łazikowa uczta przy syto zastawionym stole. Wszystko było by fajnie gdyby nie .... WIATR... :(  Zrobiło się chłodniej, Słońce zakryły chmury. Było coraz zimniej i wietrzniej... Koniecznie trzeba było jechać dalej.

zdjecie_51697
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Teraz czekało nas najgorsze. Prawie ciągle pod wiatr - silny i chłodny. Pedałując ile sił w nogach minęliśmy Koźliny. Niestety zbyt późno zorientowaliśmy się, że zgubiliśmy szlak. Tzn wiedzieliśmy gdzie jesteśmy tylko, że zrobiliśmy dodatkowe kilometry i to pod wiatr ...

Jednak dojechaliśmy do Krzywego Koła. Tam akurat rozgrywał się mecz piłki nożnej. Oczywiście chłopacy chcieli to obejrzeć ;) Usiedliśmy na pobliskiej ławce i... gwizdek na przerwę. Hehehe ;) Posiedzieliśmy, odpoczęliśmy i musieliśmy jechać dalej. Ledwo wsiedliśmy na rowery i... gwizdek na rozpoczęcie drugiej połowy. Chłopaki się podłamali :P

 

zdjecie_51698
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

W Krzywym Kole jeszcze tylko szybciutko zobaczyliśmy tamtejszy kościół i ruszyliśmy dalej. W końcu dotarliśmy do Suchego Dębu i tutaj nastąpił już kryzys nie do przejścia. Już nie będę się wgłębiać w szczegóły ale musieliśmy skrócić rajd - czyli zastanowić się jak dojechać do Gdańska ale nie rowerami. Autobusy w soboty niestety tam nie kursują a na pewno nie wieczorem. Mieliśmy jedno wyjście - PKP. Szybki telefon i już wiemy, że pociąg z Skowarcza mamy za 15 minut (potem za godzinę) a dystans dzielący nas i peron to ponad 7 km. Przypominam o pogodzie - wiatr... Zacisnęliśmy zęby i w drogę! Powiem jedno: łatwo nie było... W momencie kiedy wjechaliśmy na peron - z nami wjechał pociąg. ZDĄRZYLIŚMY! :D Po 20 minutach byliśmy w Gdańsku. Pozostało tylko dojechanie rowerami na Chełm (chłopaki dali rade usiąść na siodełkach, ja nie :P)

A jeśli chodzi o samą trasę to podróżowaliśmy 2 szlakami pieszymi (*Motławskim; *Domów Podcieniowych) i 1 rowerowym (*Mennonickim).

Oznakowanie momentami bardzo dobre, momentami niezadowalające a innymi momentami totalny jego brak... Ale ponoć przed sezonem (który zaczyna się lada moment) oznakowanie szlaków ma być odnowione.

Dystans jaki przejechaliśmy na rowerach to niecałe 70 km. Wspomnieniem po  tym dystansie są głównie bóle pośladków ;)

Podsumowując rajd: dobrze się stało, że pojechaliśmy  tylko w 3 osoby. Ze względu na ten silny wiatr rajd był bardzo ciężki - głównie w drodze powrotnej. Inne osoby mogłyby wysiąść dużo wcześniej. Ale co gorsza, mogłyby się zniechęcić do kolejnych rajdów. Ale pierwsze koty za płoty ;) Już wiem więcej jeśli chodzi o rajdy rowerowe. Kolejne będą łatwiejsze.

Mimo wszystko rajd mi się podobał głównie ze względu na walory przyrodnicze i kulturowe! Bardzo lubię takie klimaty wiejskie, gdzie czas się zatrzymał... :) A to czego nie zobaczyliśmy - na pewno niebawem odwiedzimy :)

 

Bastiony Dom Podcieniowy Dzwonnica cmentarna Dom podcieniowy Kościół Kościół Ruiny kościoła






relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża