bezdroza_logo
152763
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

Wilno pod prąd
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/147 gł)   
Oceń ten artykuł:

 

Przez Wilno płyną 3 wartkie nurty: Wilia, Wilenka i... rzeka ludzi. Szerokimi traktami ulic ławice turystów - głównie polskich - znaczą bieg głównych szlaków. Pielgrzymka do Ostrej Bramy, przemarsz po ulicy Wielkiej (Didzioji), obowiązkowe zdjęcie pod domem Mickiewicza, i pod tablicą biblioteki im. Mickiewicza, i pod pomnikiem Mickiewicza, i na uniwersytecie wileńskim, na dziedzińcu Mickiewicza, i pod domem, który Mickiewicz opuścił, by już nigdy nie powrócić na ojczyzny łono. Bo Mickiewicz wielkim poetą był. Słowacki też był. W Wilnie. I Kraszewski, i Piłsudski. Kolejne punkty obowiązkowe to cmentarz na Rossie, gdzie znajduje się serce Marszałka, kościoły, kościoły i jeszcze raz cerkwie. A może by tak inaczej? A może by tak pod prąd?

 

30. Człowiek ma prawo mieć braci, sióstr i rodziców.

 

Piękna pogoda majowa - słońce koloruje na złoto zawieszone nad ulicami jak pajęcze nitki linie

trolejbusowe. Na jednym z nich miga mi znajoma twarz naszego Noblisty.

 

zdjecie_56888
Autor zdjęcia: layyla

 

Na śniadanie zatrzymuję się w małej cukierni Ciastkarni "Svezios bandeles"- trudno się nie zatrzymać, gdy za nos wodzą zapachy smakowitych ciast. W małym wnętrzu towaryszą mi sami tubylcy, rodziny żywo rozprawiające nad kolorowym ciastkiem z galaretką, dzieciaki przebiegają niebezpiecznie blisko z lodami chwiejącymi się im w dłoniach, para studentek leniwie popija pyszną kawę patrząc na ulicę.

 

zdjecie_53303
Autor zdjęcia: layyla

 

 

36. Człowiek może być wolny.

 

Idę dalej ulicami Traku a następnie Dominikańską, która zawęża się stopniowo, przechodząc w jedną z najstarszych ulic miasta, Ulica św. Jana. Dookoła kolorowe domki, chatki obrośnięte bluszczem. Jakby ukryte przed miastem i jego hałasem.

 

zdjecie_54494
Autor zdjęcia: layyla

 

Moją uwagę zwracają obrazki pokrywające wnękę przy ulicy. Niedbale wydarte plakaty przy bliższym przyjrzeniu się tworzą twarz dziwnej postaci. Tuż obok odmalowana ze wszelkimi szczegółami róża - aż korci, żeby ją powąchać albo wyrwać z tej ściany.

 

zdjecie_55632
Autor zdjęcia: layyla

 

To pierwsze elementy tzw.Sztuki ulicy, na którą przez cały dzień będę się natykać w mieście. Pojawiające się w bramach, zaułkach, na ścianach i znakach małe dzieła ulicznych artystów po chwili staną się dla mnie kluczem dla kluczenia i poznawania miasta. Nie każdy zwraca na nie uwagę - większości osób kojarzą się z wandalizmem bądź zaśmiecaniem. Mnie zadziwiła ilość tych najróżniejszych elementów spotykanych w całej przestrzeni miasta. Prawdę mówiąc, Wilno nie kojarzyło mi się do tej pory ze sztuką tego typu, tym ciekawiej było obserwować i podążać tym tropem, snując się przez cały dzień po bocznych szlakach miasta.

 

Uliczka św. Jana skrywa także boczne wejście na przepastne tereny, które zajmujeUniwersytet Wileński (Vilniaus universitetas) , a jej wylot wyprowadza mnie w samo serce tętniącej ruchem arterii miasta:Ulica Zamkowa (Pilies gatvė) to wykwintne restauracje, wystawne hotele, frontony zabytkowych kamienic ale także bramy prowadzące do "prawdziwego" Wilna.

 

28. Człowiek może dzielić się tym, co ma. 

 

Przez chwilę płynę z nurtem ludzi. Na małym placyku rozstawiony Targ rękodzieła i pamiątek.  Na kolorowych kramach w słońcu skrzą się bursztynowe kolie, naszyjniki, pierścionki, bransolety, pęczą się gliniane dzbanki, zwierzątka i talerzyki, misternie malowane w tradycyjne wzory baby w babie przyciągają wzrok dzieciaków, a niemniejszą radość budzą u rodziców. Eleganckie i jednocześnie przaśne ubrania z lnu cieszą się sporym zainteresowaniem osób uciekających od zimnych wnętrz sklepów markowych firm. Lniane są także torby z przyjaznymi i radosnymi wzorami, torebeczki i saszetki. Do tego ciepłe, wełniane czapy, grube skarpety i lekkie, koronkowe szale, tuniki, obrusy i serwetki z koronki. Miłe panie w większości znają język polski i z wielką chęcią dzielą się tym, co mają najpiękniejsze - autentyczną sztuką ludową.

 

zdjecie_53311
Autor zdjęcia: layyla

 

 

19. Człowiek ma prawo wierzyć.

 

Główna ulica przekształca się w szeroki plac, z dwóch stron którego biegną rzędy ładnie odnowionych kamienic w żywych, radosnych kolorach. Tutaj koncentruje się życie miasta, także ze względu na bliskie sąsiedztwo okazałych kościołów i cerkwi, m.in. wspaniałej Cerkwi św. Ducha (Šv. Dvasios cerkve)  Tędy dochodzi się także pod jeden z najsłynniejszych i najbardziej obleganych zabytków religijnych, czyli Ostrej Bramy (Aušros vartai) zwaną także Bramą Jutrzenki lub Bramą Świtu (ta nazwa osobiście bardziej przypadła mi do gustu). Przez otwarte okno już z daleko widać złoty, cudowny wizerunek Madonny, a długa kolejka wiernych ustawia się u drzwi, by podejść do obrazu i pomodlić się u jego stóp.

 

zdjecie_21557
Autor zdjęcia: endriu

 

18. Człowiek ma prawo milczeć.

 

Chcąc ominąć tłum, odbijam wul. Św. Kazimierza, która natychmiast zabiera mnie od tłumu w cichy spacer. Mieści się tu parę nieoznakowaych barów, domena studentów. Przechodzimy pod łukiem utworzonym przez zabudowania jednej z kamienic, mijając Akademię Sportową, na której murach ktoś wymalował radosne obrazki,

zdjecie_55119
Autor zdjęcia: layyla

 

docieramy do Ulicy Bakszta, skąd rozpościera się przyjemny i szeroki widok naWilenkę i odległe dzielnice miasta. Idąc przez chwilę w górę tej ulicy dociera się do Barbakanu, nigdyś znajdującego się na murach miasta. Dzisiaj na pozostałościach murów wylegują się koty i uczniowie. Na przeciwległej ścianie czyjaś ręka umieściła reprodukcję zdjęcia, które przedstawia widok, jaki z tego samego punktu można było oglądać pod koniec XIX w. Za murem, oprócz widocznych w oddali kościołów św. Anny i Bernardynów, widzimy także budowle, których już nie ma, prawdopodobnie zmiecione w czasie wojny.

 

zdjecie_55652
Autor zdjęcia: layyla

 

Zdjęcie S. Fleury'ego można znaleźć także w prawdopodobnie najlepszym i najbardziej szczegółowym przewodniku po Wilnie, autorstwa Tomasa Venclovy (wyd. Paknio Leidykla)

 

5. Człowiek ma prawo być niepowtarzalny.

 

Wracam w dół ulicy, mijając po drodze schody prowadzące na szerokie, trawiaste błonia pod Zamkiem. Wyludniona o tej porze ulica rozbrzmiera dźwiękami muzyki elektronicznej, dochodzącej z jednego z otwartych balkonów. Muzyka stanowi ciekawe dopełnienie dla całej serii kolejnych dziełek sztuki, niepowtarzalnych jak ten moment, tu i teraz, i ta osoba, która je tu pozostawiła wraz z częścią swojej wrażliwości.

 

zdjecie_55636
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_55637
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_55638
Autor zdjęcia: layyla

 

W połowie ulicy wchodzę w bramę, za którą toczy się codzienne życie w kwitnącym, spokojnym ogrodzie  - w gąszczu zieleni ukrywają się tu wijące się schody, prowadzącej w kierunku podzamcza i Wilenki.

 

1. Człowiek ma prawo mieszkać obok Wilenki, a Wilenka płynąć obok człowieka.

 

Wijąca się zakolami mniejsza z rzek wyznacza granicę dzielnicy Zarzecze (Užupis) , nieformalną siedzibę wileńskiej bohemy. To oni w 1997 proklamowali Repubilkę Zarzecza, obchodzącą swój dzień niepodległości 1 kwietnia. Bliźniacza paryskiemu Montmartowi dzielnica jest miejscem wielu wydarzeń artystyczno-kulturalnych, pisało o niej wielu autorów (przewodnik "Wilno: Barok z kamieni i obłoków" szczególnie poleca powieść Jurgisa Kuncinasa pt. "Tula", w której autor "kreśli fascynujący portret dzielnicy sprzed kilkunastu lat."). Przybyszów wita tablica informacyjna, która od razu wskazuje na fantazję mieszkańców oraz wprawia w dobry humor.

 

zdjecie_7004
Autor zdjęcia: monika.wb

 

Na drugą stronę rzeki można się po paru mostach. Znajdujący się zaraz obok "rogatek" Uzupis niewielkiMost na Wilence przyciąga nie tylko turystów, ale także każdą młodą parę, która pragnie sobie zapewnić wieczne szczęście - istnieje tradycja, że nowożeńcy przykuwają do kutych barierek mostu kłódeczki z wyrytymi swoimi imionami.

 

zdjecie_55621
Autor zdjęcia: layyla

 

Grzechem byłoby nie wstąpić doKnajpka Zarzecze ulokowanej bezpośrednio za mostem. Knajpa, miejsce kultowe, miejsce posiedzeń zarzeczańskiego "rządu'. Z tarasu restauracji widać jeden z dwóch symboli dzielnicy, postać Syrenki umieszczoną w nawie murów ograniczających Wilenkę.

 

zdjecie_38142
Autor zdjęcia: Kadife

 

Zatrzmuję się na chwilę, by pożywić się także fizycznie, oprócz strawy duchowej, którą serwuje to orginalne, sympatyczne miejsce. Fakt, że nawet potrawy mają tutaj swoje własne, opisowe nazwy, wcale mnie nie dziwi. Wypijam wielki kufel fantastycznie zimnego piwa i jem dwa wielkie Zeppeliny. Bo jeśli już próbować najbardziej typowej potrawy to gdzie, jak nie tu? Zresztą nie ja wychodzę z tego założenia - zaraz obok mnie na sobotni deser rozlokowały się rodziny z dziećmi, a długie stoły z drugiej strony zajume wycieczka z Polski, głośno zastanawiająca się nad wyborem z menu.

 

Wyruszając dalej, w głąb dzielnicy, cieszę się, że gdzieś znowu zniknęły liczne wycieczki. Po chwili przede mną ukazuje się drugi symbol dzielnicy, Posąg Anioła Zarzecza.

 

zdjecie_32700
Autor zdjęcia: Andrzej J. Kudlicki

 

Odbijajam w prawo na sporym skrzyżowaniu, nad którym góruje Anioł. Na zaczynającym się tutajZaułek na Užupis na ścianach lustrzane tablice odbijają ostre w środku dnia promienie słońca. Na tablicach, w 6 językach, wypisany jest tekst Konstytucji Republiki Zarzecza.

 

zdjecie_53171
Autor zdjęcia: layyla

 

To właśnie z tego tekstu, w niczym nieprzypominającym standardowych konstytucji, pochodzą cytowane przeze mnie kolejne zapisy. Przez głowę przebiega mi myśl, że jeżeli każdy by żył wedle tych zapisów, może nasz szalony świat na chwilę by się zmienił na lepszy?

 

10. Człowiek ma prawo kochać kota i opiekować się nim.

 

Obok galerii, w której kupuję dla siebie zapis Konstytucji, na ścianie jest fałszywe okno - płaskorzeźba, która przypomina mi o sztuce ulicy (a może sztuce na ulicy?)

 

zdjecie_55641
Autor zdjęcia: layyla

 

A najlepszy komentarz znajduje się oczywiście w zarzeczańskiej konstytucji:


13. Kot nie musi kochać swojego gospodarza, ale w trudnej chwili powinien mu pomóc.

 

Kieruję się w górę ulicy o tej samej nazwie, co cała dzielnica. Ładnie odnowione frontony kamienic sąsiadują tu z całkiem zdezelowanymi. Bramy prowadzące naPodwórza Zarzecza, całkowicie odrębny świat, pełen prawdziwego życia, a może nawet trochę skrywające wcale nie tak wielkie bogactwo tutejszych mieszkańców - pomimo, że aktualnie działki budowlane oraz lokale mieszkaniowe są tu podobno najdroższe w całym mieście, patrząc na pozbawione koloru ściany i gęsto zawieszone sznurki z praniem na podwórkach, dość trudno w to uwierzyć.

Moje spostrzeżenia potwierdza zresztą  przewodnik ("Wilno: Barok z kamienia i obłoków", wyd. Bezdroża), którego autorka zauważa i zachęca "Zaczynając wędrówkę od mostku na Wilence w głąb Zarzecza, warto pamiętać, iż najciekawsze w tej dzielnicy mogą okazać się miejsca znajdujące się poza wytyczoną trasą, ukryte w głebi bram czy za murami ogrodzeń, należy zatem rozglądać się na boki." I faktycznie, prócz wspomnianego świata podwórek, jedna z bram kryje także dość uroczy Kościół św. Bartłomieja, chyba najmniejszy spośród wielu kościołów miasta. Ja odbijam w znajdujące się naprzeciwko wąskie przejście prowadzące z powotem do Wilenki.

 

8. Człowiek ma prawo być nieznaczący i nieznany.

 

Po jednej stronie schodków mam znowu niezwykłe podwórka, z drugiej zaś zderzenie dwóch przeciwieństw, któych tak dużo jest na Uzupis - opuszczony, zdezelowany budynek bez okien pokrywają grafitti, zaraz za nim luksusowo wyglądające balkony prywatnych domów.

 

zdjecie_55643
Autor zdjęcia: layyla

 

Droga prowadzi do stóp Akademii Sztuk Pięknych, przy której te przeciwieństwa tylko się mnożą, bo obok sporego gmachu Akademii akurat jakieś młode artystki ustawiły swoją instalację - na 3 telewizorach odtwarzane są fragmenty filmów i wywiadów. Za budynkami zamieszkiwanymi przez pracowników akademii, tuż przy rzeczce, mieści się chyba najbardziej kolorowy z napotkanych przeze mnie budynków: Galeria i Inkubator Sztuki "Stopke".

 

zdjecie_53431
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_53433
Autor zdjęcia: layyla

 

Młodzi, jeszcze nie docenieni i nie wypromowani artyści, często poszukujący własnej alternatywy w sztuce, mają szansę zaprezentować się tutaj publiczności, bywa, że dość przypadkowej - galeria sąsiaduje z Kawiarnią Zarzecze (tak, tą samą, zatoczyłam kółeczko).  Często jest to sztuka o zabarwieniu politycznym bądź religijnym. Trafiłam akurat na przygotowania do wieczornego koncertu - z DJ prezentującym muzykę chilloutową konkurować będzie zespół punkowy oraz prezentacja filmu i akcja performance na kawałku parku położonym obok Inkubatora. Nagromadzenie sztuki na metr kwadratowy w tym miejscu przekracza wszelkie normy, ale ciekawie jest obserwować leniwie płynący tu czas i spokojnych ludzi, cieszących się własnym towarzystwem i możliwością tworzenia i pokazywania swych prac innym.

 

zdjecie_55646
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_55644
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_55645
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_55650
Autor zdjęcia: layyla

 

9. Człowiek ma prawo do leniuchowania i nicnierobienia

 

Z położonego po drugiej stronie Wilenki Parku przy Pałacu Władców dopływają mnie dźwięki litewskiej muzyki ludowej. Mijając znowu Akademię Sztuk Pięknych, przechodzę przez rzekę i trafiam w samo serce sporego festynu. Przez ponad 10 godzin prezentują się tu zespoły folklorystyczne, nieraz łączące całe pokolenia. Na długiej alei parku gęsto ustawiono także kramy  - oprócz rękodzieła można tu kupić typwoo festyniarskie wiatraczki, kamienie szlachetne (bursztyny tutaj były tańsze niż na wspomnianym wcześniej targu w środku miasta) ale także typowe litewskie potrawy. Jako że już trochę zgłodniałam, skusiłam się na groch z boczkiem oraz typowy napój, tj. "gira" - tak w zasadzie jest to kwas chlebowy. Na trawie w dość obszernego parku zauważyłam, niestety, tylko tubylców. Informacja na temat takiego wydarzenia, zwłaszcza w Wilnie w tym roku, moim zdaniem powinna być bardziej rozprzestrzeniona - Wilno w 2009 piastuje tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i myślę, że przy szerzej podanej informacji wielu turystów z zaciekawieniem odwiedziłoby festyn. Tym bardziej, że zaledwie o parę minut spaceru, w tym samym parku, znajduje sięWzgórze GiedyminaiZamek Górny, a za bramami parku zaczyna się Plac Katedralny, na którym mieści sie monumentalnaBazylika archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława. Spędzam parę godzin snując się pomiędzy straganami, słuchając muzyki lub bycząc się w piwem ręku na zielonej trawce.

 

3. Człowiek ma prawo umrzeć, ale nie jest to jego obowiązkiem.

 

Litewska znajoma, u której się zatrzymałam zaoferowała, żebym wpadła na zorganizowane przez nią dla siebie i swoich znajomych wyjście doKościół Bernardynów (Bernardiný bažnyčia) wraz z oprowadzeniem po wnętrzach i zakamarkach kościoła. Atrakcja taka jest dostępna jedynie po wcześniejszym umówieniu się z mnichem, który opowiada historię tego jednego z częściej odwiedzanych zabytków a opłata  - "co łaska". Mamy szansę zobaczyć te mniej dostępne miejsca. Poczynając od wirydażu kościoła, przez wąskie, ciemne korytarze. Ściany całego kościoła, pokryte kiedyś zapewne świetnymi freskami, dziś oczekują odnowienia - freski są częściowo przykryte tynkiem, tylko w niektórych miejscach odsłonięto je oczom zwiedzających.

 

zdjecie_54848
Autor zdjęcia: layyla

 

Następnie przechodzimy do prezbiterium kościoła - ołtarz całkowicie odgradza tę część od głównej nawy, tak więc mogliśmy przebywać tam pomimo trwającej właśnie mszy ślubnej. Ku mojemu zaskoczeniu po wypowiedzeniu przez młodych, orginalnie ubranych małżonków sakramentalnego "tak" w całym kościele zabrzmiały wiwaty, brawa i radosne okrzyki.  Z prezbiterium strome schody prowadzą do krypt, w których kiedyś składano ciała mnichów, ale także ciała fundatorów budowy kościoła. Prochy przeniesiono na jeden z wileńskich cmentarzy, aktualnie nisze są puste. Po wyjściu z zimnych lochów przeniosimy się o parę poziomów wyżej - spiralnie skręconą, klaustrofobiczną i stromą klatką schodową wchodzimy ponad nawy główne kościoła, do wnętrza jego dachu. Przestrzenne miejsce, poprzegradzane misterną siatką belkowań i kanałami, które kryją "drugą stronę" sklepień, mieści model zabudowań klasztornych a poprzez małe, okrągłe okienka, można podziwać piękne panoramy na obie strony miasta - widać więc zarówno odległą Wieżę telewizyjną (Televizijos bokštas), jak i położoną nieopodal Górę Trzykrzyską oraz dachy Starówki oraz sąsiadujące świątynie.

 

zdjecie_54864
Autor zdjęcia: layyla

 

zdjecie_54853
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_54872
Autor zdjęcia: layyla

 

Jak dowiedziałam się od moich gospodyń, zrobienie sobie zdjęcia przy takim okienku z widokiem na miasto jest aktualnie dość modne pośród młodych mieszkańców Wilna - umieszczają je potem na portalach społecznościowych. Sama świątynia, mimo swojego opłakanego stanu, jest popularnym miejscem gromadzącym na mszach świętych osoby, którym ten surowy klimat odpowiada badziej, niż odnowione, pozłacane wnętrza innych kościołów.

 

22. Człowiek ma prawo pojmować swą marność i wzniosłość.

 

Z Kościołem Dominikanów sąsiaduje absolutna perełka gotyku, maleńki Kościół św. Anny (Šv. Onos bažnyčia), uważany za jeden z piękniejszych w ogóle budynków sakralnych w mieście, jeden z symboli miasta. Dotycząca go legenda, mówiąca o Napolonie, który tak zachwycił się urodą budowli, że "chciał ją przenieść na swej dłoni do Paryża" jest oczywiście tu odmieniana przez przypadki i języki przez licznych turystów. Ale trudno nie przyznać racji wodzowi Francji - kościół zachwyca misternością najwyższych lotów.

 

Odchodząc od kościołów w stronę Starówki warto odbić delikatnie w lewo, by znaleźć się, tak jak ja, w Zaułek Literacki. Większość osób pozna tylko stojący u wylotu dom, zamieszkiwany kiedyś przez Mickiewicz. Zagłębienie się dalej w stopniowo zawężającą się uliczkę pozwala znaleźć się przy długim murze, na którym umieszczono tabliczki upamiętniające poetów związanych z miastem - każda tabliczka jest inna, w jakiś sposób odzwierciedlająca charakter autora, któremu jest poświęcona.

 

zdjecie_54821
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_54813
Autor zdjęcia: layyla

zdjecie_54811
Autor zdjęcia: layyla

 

Wraz ze znajomą i jej przyjaciółmi wracamy jeszcze do parku, by przez dłuższy czas oddawać się pląsom w rytm ludowych melodii. Gdy wreszcie dopadło nas zmęczenie i głód, przepychając się przez zatłoczoną wieczorową porą ulicę Zamkową wróciliśmy bliżej okolic naszego noclegu, by zjeść porządną kolację w popularnej i wyjątkowej na swój sposób restauracji Restauracja Čili kaimas. Wyjątkowej - bo w tradycyjnie urządzonym wnętrzu na wybiegach umieszczono żywe zwierzęta. A popularności tego miejsca też się nie dziwię - tanie jedzenie, spore i wyjątkowo smaczne porcje same znikały z talerza w towarzystwie zimnego piwa.

 

zdjecie_53288
Autor zdjęcia: layyla

 

Intensywny dzień w Wilnie będę pamiętać na długo. Miasto, jego zaułki, zakamarki, charakter zauroczyły mnie na tyle, że napewno będę tam chciała jeszcze wracać. W końcu, jak stanowi Konstytucja Zarzecza:

 

16. Człowiek ma prawo być szczęśliwym.

 

 






relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group