bezdroza_logo
134363
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy W potrzasku - Żuławki, Drewnica, Wyspa Sobieszewska
W potrzasku - Żuławki, Drewnica, Wyspa Sobieszewska
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/75 gł)   
Oceń ten artykuł:

W przeddzień rajdu mocno padało ale w sobote (dzień rajdu)  obudziły nas promienie słoneczne delikatnie ogrzewające nasze twarze. „O TAK! JEST PIĘKNIE!” Ucieszeni ruszyliśmy do Gdańska.

Cała ekipaa ruszyła na PKS. Tam czekało nas spore zaskoczenie… Nie zmieściliśmy się na peronie i staliśmy na schodach. Z resztą nie tylko my. Peron był tak przepełniony pasażerami, że sporo osób było zmuszonych do stania na schodach. Taki darmowy zabieg aromaterapii opartej na urynoterapii (dla niewtajemniczonych: urynoterapia – leczenie moczem). W tych oparach odruch wymiotny był gwarantowany… Trzeba było jednak czekać. PKS podjechał i…. nie zmieściliśmy się do niego. Inni pasażerowie, którym bardziej zależało na czasie, postanowili zaryzykować. Pisząc to od razu przypomina mi się następująca scenka z tego autobusu: „Wszędzie ciasno, nie ma gdzie stać. Jakiś chłopak siedzi na schodach autokaru, oczy smutne, wzrok spuszczony i palcem wskazującym dotyka szyby tak jakby chciał wyjść na wolność.”

Nie ma mowy, nie będziemy się wciskać do tego busa – poczekaliśmy na kolejny. W między czasie zrobiliśmy małe zakupy – prowiant. Potem tuż po 11.00 odjechaliśmy z Gdańska. Po ok. 40 minutach jazdy wysiedliśmy w Żuławkach. To było nasze miejsce startowe. Chłopacy – pogodynki, ciągle zerkali na niebo i krakali o nadchodzącym deszczu. W międzyczasie podziwialiśmy liczne domy podcieniowe znajdujące się w wyżej wymienionej miejscowości.Niektóre są ciągle zamieszkane inne to już totalna ruina.

zdjecie_23512
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_23510
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

zdjecie_23509
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

 

Odwiedziliśmy także kościół – niewielki ale bardzo ładny.

 

zdjecie_23511
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Kolejnym etapem rajdu było przejście nad rzeką Szkarpawą i dotarcie do Drewnicy. Ciemne chmury znajdowały się coraz bliżej. Zaczęliśmy się rozglądać za ewentualnym schronieniem. Tak w ogóle to w Drewnicy mieszkają dziwni ludzie: podróżują na śmiesznych rowerach, dzieci biegają z bronią, ale to nie jest najdziwniejsze – jednakże o tym później.

Zatrzymaliśmy się obok jakiegoś ładnego odrestaurowanego domku, który chyba służy za bazę noclegową dla turystów. Chmury były już praktycznie nad nami. Zaczęliśmy się ponownie rozglądać za schronieniem.

zdjecie_23508
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Ten domek o którym wcześniej wspomniałam posiadał niewielki ganek. Nie bardzo chcieliśmy siedzieć na czyimś terenie ale nic innego nie było. Silny deszcz zmusił nas do wybrania właśnie tego schronienia. Pukałam do drzwi, dzwoniłam dzwonkiem ale nikt nie otworzył. Trudno, zostaliśmy tam bez wiedzy właścicieli obiektu. Deszcz był bardzo silny, dlatego też rozpoczęliśmy „piknik” i opróżniliśmy trochę nasze zapasy. Na ganku było bardzo wesoło i sympatycznie. Najbardziej jednak bawił nas widok miejscowej ludności. Wcześniej, kiedy nie padało, na ulicach było pusto. Potem jednak, gdy deszcz rozpadał się na dobre, mieszkańcy Drewnicy nagle wybyli na ulice i jeździli w tą i z powrotem na rowerach.   Zaczęło się przejaśniać i deszcz ustał. Ruszyliśmy w drogę. Chcieliśmy zobaczyć wiatrak ale prowadziła do niego nieciekawa droga a raczej same kałuże. Idąc dalej szlakiem weszliśmy na jakieś łąki wiodące wzdłuż Wisły. Zaczęliśmy wydłużać nasze kroki. Nadciągały ciemne chmury. Były coraz bliżej… My szliśmy coraz szybciej… Już było widać przeprawę promową w Mikoszowie… Już tak blisko… a jednak tak daleko. Nie zdążyliśmy. Chmury nas dosięgły. Szybko pobiegliśmy pod pobliskie drzewo… Nie, to było nieodpowiednie miejsce. Jeszcze szybciej pobiegliśmy w inne pobliskie krzaki. Były może niższe ale gęste. Niestety wszystkie krzaki i drzewa rosły na pochylonym w miarę stromym terenie. Trudno. Nie ma wyjścia. Tym bardziej, że już raz piorun uderzył nieopodal nas.

zdjecie_26440
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Schowani pod krzakiem i za 2 parasolkami nasza czwórka z trudem utrzymywała się na nogach. Ciężko było ustać na pochyłym gruncie porośniętym mokrą trawą. Deszcz ciągle padał, bardzo gęsty i nie zachęcający do wyjścia z ukrycia. Wesołe nastroje jednak dopisywały i …. Nagle…. Baaaardzo blisko, ok. pół kilometra od nas uderzył piorun…. Wszyscy zamilkli…. Serca nam waliły z przerażenia… Burza była nad nami a my znajdowaliśmy się na pustym polu kawał drogi od cywilizacji. Padał rzęsisty deszcz, było ciemno i nie było widać żadnych przejaśnień. A my skuleni pod krzakiem martwiliśmy się nad tym co dalej będzie i co robić. Całe szczęście burza nie była zbyt owocna w pioruny i już więcej nie przeżywaliśmy chwil grozy. Deszcz z wolna przestawał padać. Humory znowu dopisywały i ciągle się śmialiśmy. Gdy już praktycznie deszcz nas zostawił wyszliśmy z ukrycia. Nad horyzontem widać było piękne błękitne niebo. Nad nami ciągle wisiały chmury ale  wiedzieliśmy, że niebawem nadejdzie słońce i ogrzeje nasze zmarznięte ciała. Ruszyliśmy w dalszą drogę.

 

zdjecie_26439
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

zdjecie_26438
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

Szliśmy i szliśmy i w końcu bezkres tych wałów przeciwpowodziowych skończył się. Doszliśmy do przeprawy promowej w Mikoszewie. Czekaliśmy może 2 minuty i już byliśmy na promie. Kolejne kilka minut i zawitaliśmy na Wyspę Sobieszewską.  Ruszyliśmy dalej wzdłuż głównej ulicy. Słońce dopiero wtedy wyszło. Chcieliśmy zobaczyć Fosterówkę (zabytkowy dom wybudowany na polecenie Adolfa Hitlera). Niestety nie udało nam się jej zwiedzić.

Dalej już szliśmy lasem. To zrobiło się troszkę monotonne.

zdjecie_26437
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

W końcu jednak dotarliśmy do Rezerwatu Ptasi Raj. Tam ostatkiem sił wdrapaliśmy się na wieże widokową. Odpoczywaliśmy oglądając zarastające jezioro Karaś.

 

zdjecie_26436
Autor zdjęcia: Marta_Antonina

 

To był ostatni przystanek naszej wyprawy. Potem już udaliśmy się tylko na przystanek autobusowy.

Podsumowując rajd był bardzo wyjątkowy. Można powiedzieć, że to był taki „chrzest” dla Kasi (nowego członka naszej grupy PGS p.Łaziki). Mimo fatalnej pogody i tego, że przemokliśmy jesteśmy pewni, że ten rajd długo pozostanie w naszej pamięci.

 

Zespół zabytków architektury z XVIII-XIX wieku






relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża