relacje i trasy
Święta Słońca na świecie
|
|||||||||||||||
Święta Słońca na świecie Synowie Słońca
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Cuzco, dzisiaj aktywne centrum, głównie koncentrujące się na turystyce i wszelkich świadczeniach z nią związanych, było kiedyś także głównym miejscem kultu Słońca. W świątynii Coricancha (Qorikancha) przechowywano szczerozłoty dysk z wyobrażeniem boga - został, jak większość skarbów Imperium, zgrabiony przez konkwistadorów. Dzisiaj jego podobieństwo możemy dziś podziwiać na wielu gadżetach i pamiątkach, ale także na Muralu z historią Peru umieszczonym na jednej z głównych arterii miasta, Avenida del Sol (Aleje Słońca, nomen omen).
Pomimo, że obecnie miasto nie jest już stolicą Peru, to właśnie tutaj koncentrują się główne obchody najważniejszego dla potomków Inków święta - Inti Raymi, święta Słońca. Co dosyć charakterystyczne - jest ono obchodzone hucznie i kolorowo, traktowane na równi z katolickimi świętami Bożego Narodzenia czy Wielkiejnocy - w Peru już od dawna oficjalnie obowiązuje przywieziona tu przez katolickich mnichów wraz z hiszpańskimi zdobycami kraju. Co, bynajmniej, nie przeszkadza nikomu, a stare zwyczaje tyczące się właśnie Inti Raymi corocznie przypomina się w dzień tego święta, obchodzonego 24 czerwca. Centralnym miejscem obchodów jest znajdująca na wzgórzu nad miastem twierdzaSacsayhuaman. To właśnie w tym miejscu odbywa się , przyciągająca liczne rzesze mieszkańców i turystów, rekonstrukcja rytuałów tyczących boga Słońca. Przebrani w stroje przypominające czasy Imperium odtwórcy składają dary i modlą się na rozległej trawiastej przestrzeni, położonej pomiędzy zewnętrznymi murami twierdzy a tzw. "Tronem Inki", czyli formacją w litej skale, na której, wedle historyków, składano ofiary w czasach Inków. Barwne widowisko następnie przenosi się w dół, do głównej części miasta, gdy "pozłacana" lektyka z władcą narodu, Sapa Inką, zostaje przeniesiona przez dźwigających ją na swych barkach niewolników poprzez ulice miasta, przez główny plac Plaza del Armas, aż do Coricanchy. Niestety, będąc w Peru nie trafiłam na ten szczególny czas i nie widziałam tego niezwykłego pochodu i święta na własne oczy. Powyższy opis opieram na niezwykłych książkach dostępnych w Polsce i Peru, oraz relacjach zamieszczanym w Internecie. W niedzielne, parne popołudnie spędzone w Cuzco trafiłam za to, ku mojemu i nie tylko zdziwieniu, ma dwa inne, dość charakterystyczne wydarzenia. Po pierwsze, na paradę wojskową, mającą miejsce w samo południe na placu przed katedrą, odbieraną przez władze miasta i innych, obwieszonych orderami, oficjeli.
Poza obowiązkowymi punktami programu, czyli przemarszem wojska do wtóru orkiestry dętej, miała miejsce także parada grup wyglądających dokładnie tak, jak uczestnicy wielkiego święta Inti Raymi. Mieliśmy więc przedsmak tego wydarzenia, co ucieszyło nas tym bardziej, że nic nie wiedzieliśmy wcześniej na temat tej atrakcji, łącznie z możliwością obserwacji najwyższego Inki w wyjątkowym stroju i imitacją charakterystycznych dla wysoko postawionych tego ludu złotych kółkach w uszach (od nich właśnie wzięła się nazwa nadawana Inkom przez Hiszpanów - "wielkousi").
Tego rodzaju impreza to także doskonała okazja do agitacji politycznych, zbiórek pieniędzy na tylko zbierającym znane cele (jeżeli jednak wysupłało się parę soli, każdemu przeczepiali do ubrania maleńką tęczową flagę, uwaga! symbol państwa Inków, nie homoseksualistów :) ), sprzedaży lodów, orzeszków, kukurydzy i innych przekąsek - jak na każdym szanującym się festynie - oraz, niestety, kradzieży kieszonkowych. Trzeba mieć się na baczności i uważać zwłaszcza na niewinnie wyglądające dzieci, które przeciskają się wśród tłumnie zgromadzonych tubylców i turystów. Popołudniu tego samego dnia jedno pasmo Avenida del Sol zostało skutecznie zablokowane przez około 40 (!) grup z samego Cuzco i okolicznych miast, prezentujących w długaśnym, głośnym i roztańczonym korowodzie typowe dla tych regionów tańce, pieśni i stroje. Nie udało mi się, niestety, z żadnego źródła uzyskać informacji, czym było spowodowane to wydarzenie - nie odbywał sie w tym czasie żaden festiwal foklklorystyczny, po paradzie i oficjelach już od paru godzin nie było śladu, nikt nic nie wie, no po prostu typowa południowo-amerykańska "maniana". Całkiem przyjemna, muszę jednak przyznać. Moją uwagę zwróciło przede wszystkim to, że zespoły skupiały w sobie całe pokolenia wykonawców, czasem o posturach absolutnie nie tanecznych, ale wszystkie osoby łączyła niesamowita radość czerpana z tańca i zabawy oraz królestwo kolorów.
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||