bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Spitsbergen - marzenia się spełniają
Spitsbergen - marzenia się spełniają
Spitsbergen - marzenia się spełniają
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/212 gł)   
Oceń ten artykuł:

zdjecie_103824


Autor zdjęcia: natalia.tomasiak

 

Relacja + galeria zdjęć z wyprawy na Spitsbergen - ZAPRASZAMY :)

 

Zdjęcia:
Jarek Sobel
Natalia Tomasiak
Sebastian Hibszer
Lucek Sajkowski

 

W połowie lipca 2010 r. Sebastian umieścił na forach turystycznych propozycję wyjazdu na Spitsbergen. Nie łatwo znaleźć ekipę na taki wyjazd, ale ... ;)

Jako pierwszy na ogłoszenie Sebastiana odpisał Jarek, więc było już ich dwóch, kolejnymi osobami (piszącymi do Sebastiana), które wyraziły chęć uczestnictwa w wyprawie była Ania i Natalia. Początkiem sierpnia zgłosił się Lucek i Mateusz – „bez nich wyprawa to nie byłoby to samo” – dodaje Jarek po powrocie.

Nikt z nas się nie znał, każdy zapewne miał duże wątpliwości, ale wszyscy mieliśmy to samo marzenie – Spitsbergen. Zaraz po tym jak podjęliśmy ostateczną decyzję o wyjeździe spotkaliśmy się w Krakowie. 14 lipca zobaczyliśmy się pierwszy raz w jednej z krakowskich knajpek. Kupiliśmy bilety na lot Wrocław – Oslo (tak było najtaniej) co było równoznaczne z tym, że decyzja zapadła, chyba każdy z nas pomyślał: NIEMOŻLIWE STAJĘ SIĘ MOŻLIWE.

Główny pomysłodawca czyli Sebastian mówi: „po pierwszym spotkaniu, zakupie biletów byłem prze szczęśliwy - w końcu spełnia  się moje marzenie o dalekiej północy".

Pierwszego spotkałem Jarka - od razu odniosłem super wrażenie na jego temat - sprawiał wrażenie, że wie co robi.
Ania - konkretna dziewczyna, chcąca się dobrze przygotować do wyjazdu - na pewno dobrze jeżeli chodzi o sprzęt - jednak osobiście wiele jej nie poznałem na pierwszym spotkaniu.

Natalia - "przestraszyłem się, że taka drobna dziewczyna porywa się na taką wyprawę!”, a po wyprawie dopisuje do tego: „jednak już teraz wiem, że moje obawy były nie słuszne. Bardzo inteligentna, wydaje się świetnym kompanem do podróży w trudnych warunkach.”

Sebastian z kolei dał po sobie poznać, że dużo podróżuje i nic mu nie jest straszne, i  chyba każdy odebrał go jako wielkiego optymistę, wykorzystującego każdą wolna chwilę na rzeczy, które na prawdę lubi.

Z kolei Jarek komentuje następująco: „Wrażenia po pierwszym spotkaniu ... hmmm, dziwne. Na pewno, słuchając opowieści pozostałych osób odnosiłem wrażenie, że mają już "dużo więcej" za sobą (może nie chodziło tutaj o doświadczenie, ale o inne wyprawy).  Ale jak się później okazało, to nie do końca tak było. Na pewno nie przejmowałem się moją kondycją. Wiedziałem, że jest dobra i że jeśli przyjdzie taki moment kryzysowy, to trzeba będzie zacisnąć żeby i iść dalej. Tego też dnia zakupiliśmy pierwsze bilety na lot do Oslo, więc wstępnie klamka zapadła :-P. Tak na 99% nie było już odwrotu po zakupieniu pozostałych biletów (do Tromso i na Spits).”

Pierwsze spotkanie pozwoliło również nam na stwierdzenie, że każdy z nas jest inny, ale dzięki temu wyprawa była jeszcze ciekawsza, każdy z nas „wnosił” coś swojego i dzięki temu nic nas nie zaskoczyło.

Kolejny raz spotkaliśmy się w Tatrach – Natalia, Jarek i Sebastian. Po tych dwóch dniach spędzonych ze sobą mogliśmy już troszkę więcej powiedzieć na swój temat:

„Wyprawa w Tatry była sprawdzianem naszej kondycji, sprawdzianem czy do siebie pasujemy jako ekipa - uważam, że wszystko się ułożyło na prawdę świetnie, na wysokim poziomie i kondycyjnym i mentalnym. Obawiałem się przed wyjazdem, że jako pomysłodawca wyjazdy na Spits - w jakiś sposób nie dam rady, że inne osoby będą lepiej przygotowane fizycznie - jednak sądzę po wypadzie w góry, że wszystko jak najbardziej ok.”
Sebastian zwrócił jeszcze uwagę, że : „Ludzie dzielą się na takich, którzy nie wiedzą nic o tym gdzie jest Spits, co to jest... Są ludzie, którzy wspierają, podrzucają pomysły, pytają, są zaciekawieni - takie wsparcie otrzymuję od rodziców, i najbliższych przyjaciół. Są też ludzie, podróżnicy, którzy uważają nas za smarkaczy, którzy sobie wymyślili dziwne miejsce i że w żaden sposób nie damy rady, nie wiemy co robimy - strasznie to irytuje - taka opinia, jeżeli ludzie nas nie znają i nie wiedzą nic o naszej wyprawie.”

Na początku sierpnia poznajemy się z Luckiem i Mateuszem, którzy dołączyli do nas najpóźniej. Spędzamy wspólnie weekend w górach i w Rybniku.

Sebastian: „dobrze się dobraliśmy jeżeli chodzi o tempo chodzenia, cele - i  najważniejsze, że jest wesoło. Jedyną niewiadomą, do której mamy na dzień dzisiejszy obawy to tylko Ania - nie wiele o niej wiemy...” i rzeczywiście, w trakcie pobytu na Svalbardzie widać, było, że nasza piątka jest już ”zżyta”, a Anię dopiero poznajemy."

Kilka dni później kupiliśmy bilety Oslo – Tromso – Longyearbyen. Teraz już naprawdę klamka zapadła. Sebastian z Jarkiem zajęli się sprawami związanymi z misiami polarnymi – załatwienie pozwolenia na broń, którą będziemy pożyczać na miejscu, pisanie do tamtejszych wypożyczalni sprzętu w sprawie połtykaczy, rakietnic itd. A to wszystko tylko dlatego, żeby nas misie polarne nie zjadły ;)

Przygotowanie naszej wyprawy to także sprawdzenie warunków klimatycznych, pogody, godzin, w których wschodzi i zachodzi słońce, załatwienie telefonu satelitarnego, sprawdzenie jakie warto wziąć pożywienie, aby było lekkie, a zarazem wysokoenergetyczne.

Planując wszystko cały czas mieliśmy na uwadze to, że musimy zmieścić się w 20 kg bagażu normalnego i 8 kg bagażu podręcznego. Nasz ekwipunek to sprzęt – namiot, maty karimaty, śpiwory, kije, obuwie, stuptuty, wodery, palniki gazowe, menażki, termosy, apteczki, duża ilość ciepłych ubrań, aparaty fotograficzne no i oczywiście jedzenie.

To wszystko początkowo wydaje się niczym strasznym, ale jak pomyślimy o tym, że przez 9 dni trekkingu będziemy musimy, to wszystko nosić to chyba każdy czuje zaniepokojenie.

Kluczową sprawą jest także odpowiednie przygotowanie również psychicznie. Zapewne każdy z nas odpowiedział sobie na pytania: czy wytrzymam 9 dni w temperaturze 0 st. lub niższej, czy jestem przygotowany  na naprawdę ekstremalne warunki? czy wytrzymam ten czas bez ciepłej bieżącej wody i czy wiem jak tam będzie wyglądała higiena. Pojawiało się w między czasie jeszcze wiele innych pytań.


Strona: 1 2 3 4 5 6 7


Zobacz spis treści
»
4-5 wześnia 20...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group