bezdroza_logo
152211
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

Skrzyczne
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/133 gł)   
Oceń ten artykuł:

Skrzyczne jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego. Wznosi się na wysokość 1257 m n.p.m. W swoim życiu zdobywałem go już kilkakrotnie. Po raz pierwszy w latach 90-tych już ubiegłego stulecia. Wtedy to z kuzynem Bartkiem wybraliśmy się na włóczęgę po Beskidach i chyba przez zupełny przypadek tutaj trafiliśmy. Ze Skrzycznego pomaszerowaliśmy przez Baranią do Milówki i jeszcze dalej w kierunku Pilska. To chyba była pierwsza nasza taka typowo górska wyprawa. Później, jako pilot wycieczek, moja noga stawała na kopule Skrzycznego kilka razy, ale wreszcie przyszedł czas, by bez tłumu ludzi, lecz w skupieniu zauroczyć się na nowo tym miejscem.

Każdego turystę zapewne zainteresuje samo nazewnictwo tej góry. Według Andrzeja Komonieckiego, żyjącego na przełomie XVII i XVIII wieku, autora dziejów Żywca, to skrzeczenie żab zamieszkujących niewielki stawek, istniejący kiedyś między Skrzycznem a Małym Skrzycznem, miało być przyczyną powstania nazwy.

Jednak zanim zaplanowałem wyprawę, musiałem przypomnieć sobie kilka szczegółów topograficznych tej góry. Przeanalizowałem mapy i ... nie pozostało nic innego jak wyruszyć ku nowej przygodzie.


W pochmurny poranek, 17 kwietnia 2010 r., o 6.00, zameldowali się pod moim blokiem Marcin z Krzyśkiem. Po krótkim przywitaniu ruszyliśmy w kilkugodzinną podróż. Ten czas poświęciliśmy na omówie naszych wizji zdobycia Skrzycznego. Zostałem mile zaskoczony propozycją podboju najwyższego szczytu Beskidu Śląskiego przez Krzyśka. Jego trasa była identyczna z moimi planami - najpierw spektakularne wejście na Skrzyczne, dalej krótki odpoczynek, przejście przez Małe Skrzyczne na Malinowską Skałę i dalej przez Malinów do Przełęczy Salmopolskiej.

O 9.00 zaparkowaliśmy samochód koło sklepu spożywczego w okolicy wyciągu krzesełkowego na Skrzyczne w Szczyrku. Pogoda zaczęła nam sprzyjać i chmury ustąpiły błękitowi nieba. Przygotowaliśmy się i ruszyliśmy w trasę. Najpierw szliśmy wzdłuż wyciągu, do szlaku turystycznego koloru niebieskiego, a dalej nim na Halę Jaworzyna, gdzie leżały jeszcze ostatnie płaty śniegu. Zerknęliśmy na panoramę i powędrowaliśmy dalej. Na szczycie byliśmy przed południem. Weszliśmy na platformę widokową, jednak szybko z niej uciekliśmy. Silny i zimny wiatr królował tutaj niepodzielnie. Należało mu zejść z drogi.

W schronisku na Skrzycznem odpoczywaliśmy około godziny. Zebraliśmy siły i zgodnie z ustalonym planem ruszyliśmy w kierunku Małego Skrzycznego. Szlak turystyczny był nieco błotnisty, ale nie przeszkodziło nam to w podziwianiu panoram Beskidu Śląskiego. Przemknęliśmy przez Kopę Skrzyczeńską i rozpoczęliśmy strome podejście na Malinowską Skałę. Było ono troszeczkę męczące ze względu na zalegający po zimie śnieg.

Malinowska Skała prawie nic się nie zmieniła od mojej pierwszej wyprawy w tę okolicę. Przybyły tylko ławki ułatwiające odpoczynek strudzonemu podejściem turyście. Skorzystaliśmy z tych udogodnień. Odnaleźliśmy szlak turystyczny koloru czerwonego i ruszyliśmy w kierunku Malinowa.

Podejście na szczyt okazało się trochę męczące, jednak powoli osiągnęliśmy wierzchołek Malinowa. Ławeczka znajdująca się przy szlaku okazała się naszą przystanią. Siedzieliśmy na niej i rozmawialiśmy na różne tematy chyba z godzinę. Zresztą przed naszymi oczyma piętrzyła się Barania Góra, horyzont zamykała ośnieżona kopuła Pilska, a na najbliższym planie w całej okazałości widać było naszą dzisiejszą trasę - Małe Skrzyczne i Skrzyczne.

Podjęliśmy decyzję o zmianie trasy. Obawiając się braku komunikacji z Przełęczy Salmopolskiej ze Szczyrkiem o późnej porze dnia, postanowiliśmy zejść zielonym szlakiem turystycznym prosto do przysiółka Solisko. Na Polanie Pośrednie przecięliśmy ośnieżony stok narciarki i po kilkudziesięciu minutach byliśmy przy przystanku PKS, na którym stał autobus do Szczyrku. Jakby specjalnie tylko dla nas został podstawiony. Bardzo się ucieszyliśmy
.

Siedząc w autobusie zrobiło mi się trochę żal. Nasza wędrówka dobiegła końca. Muszę żegnać się z ukochanym Beskidem. Jeszcze tylko kilka minut pozostało mi na rozkoszowanie się jego pięknem i to przez szybę ledwo jadącego Autosana.

W drodze powrotnej, dojeżdżając do Bielska, nie wiadomo z jakiego powodu odwróciłem swój wzrok. - Chłopcy, szybko, bo Babia Góra z tyłu uśmiecha się do nas! - krzyknąłem. Jednak było za późno. Marcin z Krzyśkiem zanim spojrzeli w lusterka samochodu, Królowa Beskidów schowała się za pobliskimi wzniesieniami.Tego dnia tylko ja z całej grupki turystycznej miałem sposobność chociaż przez kilka sekund spojrzeć na Babią. Cały dzień wypatrywałem za nią bez skutku, a teraz, na koniec wyprawy, taka niespodzianka.

zobacz fotorelację z wyprawy na youtube i na planeta gór






relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group