bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Połoniny niebieskie
Połoniny niebieskie
Połoniny niebieskie
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/348 gł)   
Oceń ten artykuł:

Dzień 1

Długo planowalismy urlop. Marzylismy o górskiej wyprawie. No i rzeczywiście drogi nas zaprowadziły na bieszczadzkie szlaki. Na nowo po wielu latach poczułam urok tej krainy. Tego nie da się opowiedzieć słowami. Tam trzeba być i poczuć samemu zapach traw, smak miodu, jagód i malin, napić się wody ze źródełka, zobaczyć te wszystkie góry. No i trzeba zmoknąć tak porządnie do ostatniej suchej nitki.

Ale słowa tu na nic - patrzcie.... A jak ktoś ma ochotę na muzykę to polecam Blusa , którego zawsze śpiewalismy w Bieszczadach

Rozpoczynamy naszą wędrówkę od skansenu w Sanoku

 

zdjecie_26957
Autor zdjęcia: futermama

 

zdjecie_26958
Autor zdjęcia: futermama

 

zdjecie_26960
Autor zdjęcia: futermama

 


Dzień 2

Miasteczko leży u podnóża Bieszczad. Całe centrum jest obecnie remontowane - elewacje budynków, chodniki, ulice, no i oczywiście cały Rynek. Ale już widać, że będzie pięknie.

Drewniane chałupy były najbardziej ekologicznymi i energooszczędnymi budynkami. Dziś po wielu latach budowlanych doświadczeń wraca się do budownictwa drewnianego. Żałuję, że nie udało mi się sfotografować teraz takiego budynku. Ale wcześniej już umieszczałam zdjęcie nowoczesnego drewnianego domu.

Ja mam ogromny sentyment do tego miasta. Spędziłam w nim dwa lata będąc młodą dziewczyną. Miasto się zmnieniło. Powstały nowe ulice, dużo nowych budynków. Stare odremotowane budowle przysparzają uroku miasteczku. Nawet wojak Szwejk przysiadł na ławeczce podziwiając miasto, a ja z nim...

 

 

Dzień 3

Zostawiliśmy za sobą Sanok i jedziemy w stronę Leska. Droga wije się do góry coraz wyżej. Mijamy Lesko i kierujemy się dalej na Zagórz i Komańczę. Rozciągają się przed nami coraz piękniejsze widoki. Dojechalismy do miejscowości Kulaszne . I tu chwila przystanku. Nowa cerkiew grekokatolicka przywołuje nas do siebie.

zdjecie_26940
Autor zdjęcia: futermama

 

zdjecie_26939
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Po zwiedzeniu cerkwi , zachwycie nad pięknem form i chwili zadumy nad  grobem bieszczadzkiego barda - rzeźbiarza - Andrzeja Wasielewskiego - Połoniny ruszamy dalej do wsi Komańcza .

 

zdjecie_26941
Autor zdjęcia: futermama

 

Tutaj kierujemy się do schroniska PTTK na nocleg. Warto tu nocować . Niedrogo, wspaniała atmosfera, jaką stwarzają gospodarze no i dobre jadło to wszystko czego trzeba turyście.

 

 

 

Dzień 4

Postanowiliśmy dotrzeć przez Jeziorka Duszatyńskie na Chryszczatą . Wyjechaliśmy więc w stronę Dusztyna, a tu niespodzianka - zakaz wjazdu. Na mapie tego nie było. Tak więc nie można korzystać ze starych map...

zdjecie_26942
Autor zdjęcia: futermama

 

                                                 Komańcza - pogorzelisko i dzwonnica .

Wierni zbierają materiał na odbudowę spalonej cerkwi.

 

No cóż to zaatakujemy Chryszczatą z drugiej strony. Pojechalismy zatem w stronę Leska i dalej zawróciliśmy na Baligród .

 

zdjecie_26943
Autor zdjęcia: futermama

 

                                               Baligród -Kościół rzymsko-katolicki Baligród

 

Z Baligrodu skręciliśmy w dolinę Rabskiego Potoku. Po drodze zatrzymaliśmy się przy źródełku oraz zwiedziliśmy rezerwat Gołoborze. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na zboczu zobaczyłam las - jak byłam poprzednio ...dzieścia lat temu to go tu nie było. Ruszyliśmy dalej w kierunku przełęczy Żebrak. Gdzieś tu po drodze stała kiedyś nasza harcerska stanica. Miejsca nie rozpoznałam. Trafiliśmy tylko na wypalarnię węgla drzewnego.

zdjecie_26944
Autor zdjęcia: futermama

 

                                                             Wypalarnia węgla drzewnego

 

Dotarwszy wreszcie do przełęczy Żebrak zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy szlakiem w stronę Chryszczatej . Po minięciu wzniesienia zaczęliśmy schodzić do jeziorek Duszatyńskich. Wyobrażaliśmy sobie, jak to 100 lat temu zbocze góry zaczęło się osuwać, aby utworzyć taki piękny rezerwat. Nacieszywszy się widokiem leśnych jeziorek ruszyliśmy w drogę powrotną. Trzeba było iść ostro w górę, a potem do przełęczy. Ja jako najsłabsze ogniwo spowalniałam naszą górską wędrówkę. Ale doszłam... Dla mnie to i tak duzy sukces,że chodzę po górach. Po tylu ciężkich chorobach sądziłam, że już nigdy nie wrócę w góry. A jednak... Ile może zdziałać siła woli... A Futrzak jak łania zasuwała po szlaku.

 

 

Dzień 5

Opuścilismy Komańczę i droga wzdłuż słowackiej granicy udaliśmy się do Cisnej. Po drodze spotkaliśmy duże stado owiec na wypasie. Ja niewiele się zastanawiając wysiadłam z samochodu i popędziłam z aparatem do owiec. Futrzak uczyniła to samo za mną. A tu patrzę - do nas też pędzą, ale nie owieczki tylko pieski i to całkiem niemałe. Ja tam psów góralskich się nie boję, ale Pati? A ona nic - chwyciła aparat i zdjęcia im robi ! No to zrobiłyśmy trochę fotek tej owczej ferajnie i dalej w drogę.

 

zdjecie_26954
Autor zdjęcia: futermama

 

 

zdjecie_26962
Autor zdjęcia: futermama

 

 

W Cisnej skierowaliśmy się dalej na Wetlinę. Chcieliśmy zatrzymać się w Bacówce Jaworzec. Do samej bacówki nie można dojechać samochodem. Postanowiliśmy jechać trochę dalej do Bacówki pod Rawkami. Minęliśmy Wetlinę. Po lewej stronie wzdłuż drogi ciągnie się Połonina Wetlińska. Możemy więc podziwiać te wyższe partie Bieszczadów. Jeszcze serpentyny i już jesteśmy w Berehach. Jest tu teraz duży parking. Docieramy do Bacówki pod Rawkami. Dostajemy pokój. Samochód musi zostać na dole na parkingu. Pati odpoczywa a my idziemy na spacer i trochę pofotografować.

 

zdjecie_16587
Autor zdjęcia: ronin_80

 

 

 

Dzień 6

Bieszczady - góry nieodgadnione. Postanowiły sprawić nam niespodziankę. Z rana ładna pogoda zachęcała do wyprawy. Postanowiliśmy iść na Połoninę Caryńską. Kiedy podeszliśmy dosyć wysoko na stok i minęliśmy las oczom naszym ukazała się połonina a nad nią goniły się chmurki. Wyglądały niegroźnie. Ruszyliśmy dalej w górę. Kiedy po chwili obejrzelismy się znowu za nami wisał już kłąb ciemnych chmur. Sądziliśmy, że to tylko będzie niegroźny deszczyk. Założyliśmy okrycia przeciwdeszczowe i ruszyliśmy w górę. Zaczęło padać. Za chwilę nie było już widoczności. Padało coraz mocniej. Mieliśmy wrażenie, że pada od dołu. No ale jak mogło być inaczej, jeśli chmury zeszły w doliny. Przyspieszyliśmy kroku. Początkowo chroniliśmy się, żeby nie przemoknąć. A przemakało wszystko. Potem to już było obojętne, skąd pada... kałuża, czy strumyk... lepiej stąpać z kamienia na kamień niż po glinie... Wtedy przypomniałam sobie, że Bieszczady zawsze witają nowicjuszy taką pogodą. Suchej nitki na człowieku nie zostawią... A tu aż 2 nowicjuszy Futrzaczek i Kaczorek ... No to wpadłam jak śliwka w kompot. Oni niech mokną, ale czemu ja? ... Wiem, Bieszczady są zazdroszne... Zbyt długo wracałam na szlak..

Kiedy zaczęliśmy schodzić z Caryńskiej wszystko było już mokre. Szlak zamienił się w strumyk. Kiedy dotarliśmy do drogi w Ustrzykach jakiś busik zatrzymał się i zabrał nas do parkingu pod Rawkami. W schronisku rozpalili kominek i zaczęliśmy się suszyć... Ogień pięknie buzował w palenisku... Dokładałam polan i popijaliśmy piwko. A co niektórzy herbatkę z rumem. Smakowało, jak nigdy dotąd.

A tak swoją drogą, to góry przypomniały,że nigdy nie należy ich lekceważyć. Odpowiednie obuwie typu Traper, zapasowe koszule czy bluzy. Nieprzemakalne kurtki a jeszcze lepiej peleryny przeciwdeszczowe w zapasie. To należy zawsze ze sobą mieć. A niestety widzieliśmy ludzi ubranych w mini, w sandałkach , bez okrycia na długi rękaw, albo z parasolką... No cóż...

 

Dzień 7

Dzień obudził się słoneczny. Ale po wczorajszym przemoczeniu nie doszlismy jeszcze do siebie. Postanowiliśmy jechać do Majdanu na stację kolejki wąskotoroweji wybrać się bieszczadzką ciuchcią w góry.

 

zdjecie_45228
Autor zdjęcia: wedrus

 

 

 

Okazało się,że chociaż środek tygodnia, to ludzi zebrało się dużo. Wagoniki specjalnie przygotowane dla turystów ruszyły na trakt. Jechaliśmy doliną przez strumyczki w kierunku słowackiej granicy. Dotarliśmy do miejscowości Balnica. Trudno to nazwać miejscowością. Stoi tam jeden dom. Po krótkiej przerwie ciuchcia ruszyła w drogę powrotną.

 

zdjecie_26965
Autor zdjęcia: futermama

 

 

 

Ciekawsze wrażenia i trochę historii znajdziecie tutaj

Ja ją pamiętam tak, jak w tej piosence, kiedy pod koniec lat siedemdziesiątych przyjeżdzaliśmy tu jako harcerze:

 

Jedzie bieszczadzka ciuchcia
Sypie, strzela iskrami
Taka, co przed stu laty
Jeździała z traperami

Bucha dym z komina
Bucha dym z komina
Drzewa uciekają
Która to godzina
która to godzina
Koła jej stukają
Wjeżdzamy w nasz
Zielony, romantyczny świat
Świat z którym już
Przyjaźnimy się od lat
Bucha dym z komina
Bucha dym z komina

zdjecie_26964
Autor zdjęcia: futermama

 


Jedzie bieszczadzka ciuchcia
Stara i śmieszna troszkę
Taką jeździł mój dziadek
Ścigając babci pończoszkę

Jedzie bieszczadzka ciuchcia
Pokryta patyną czasu
Sapie, kicha czasami
W głębi bieszczadzkich lasów

zdjecie_26955
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Dzień 8

Wczoraj po powrocie z kolejowego szlaku przenieśliśmy się do schroniska w Wołosatem. Widok z okna mamy wprost na Tarnicę . Wczoraj 2 zapaleńcy polecieli na zachód słońca na Tarnicę. My dzisiaj od rana wybieramy się na trasę. Pogoda dopisuje. Chociaż trochę mała jest przejrzystość powietrza. Mamy nadzieję, że się poprafi. Chcielibyśmy zrobić trochę zdjęć. Narazie idziemy na Tarnicę. A dalej to się zobaczy.

 

Idąc ku szczytowi Tarnicy spotkaliśmy grupę osób niewidomych, która wraz ze swoimi opiekunami podążała ku górze. Z krótkiej rozmowy dowiedzieliśmy się, że podróżują po Polsce na rowerach tamdemach. Wspaniała sprawa...

 

zdjecie_26963
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Na Tarnicę wiedzie teraz dosyć szeroki rozdeptany szlak. Ale czemu się dziwić - "turyści" będąc w górach zawsze chcą"zaliczyć" najwyższy szczyt danego pasma górskiego. Maszerują całe wycieczki w sandałkach, klapkach i innym obuwiu mało bezpiecznym w góry.

zdjecie_26950
Autor zdjęcia: futermama

 

 

No i doszli, "zaliczyli", jeszcze popatrzą i mogą wracać...

A my? Szybko schodzimy z Tarnicy, bo dziś tu mocno wieje. Idziemy na szlak wiodący przez Przełęcz Goprowców ku Haliczowi. Wokół nas rozpościera się morze zieleni. Nic tylko góry i niebo. Turaj już mniej jest ludzi i dobrze... Oglądamy się za siebie na Krzemień... Tam dziś nie pójdziemy...

zdjecie_27009
Autor zdjęcia: futermama

 

Kiedy bliżej spoglądamy na to morze zieleni, wyłaniają nam się różnorodne trawy, kwiaty, jagody...

 

zdjecie_27010
Autor zdjęcia: futermama

 

Docieramy na Halicz. Chwila odpoczynku, spojrzenie na Tarnicę. Ona jest tak daleko, a przecież tam byliśmy... Podziwiamy potęgę gór...

zdjecie_26952
Autor zdjęcia: futermama

 

Trzeba było ruszać dalej. Na niebie gromadzi się coraz więcej ciemnych chmur, a jeszcze daleka droga przed nami. Podążamy na Rozsypaniec...

 

zdjecie_27011
Autor zdjęcia: futermama

 

zdjecie_27012
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Szło mi się coraz ciężej. Jednak zbyt długa to trasa na wieloletnie nie chodzenie po górach. Bałam się, że spuchnę. No i stało się. Zeszliśmy na drogę prowadzącą do Wołosatego. Marsz monotonny, po starym zniszczonym ni to asfalcie, ni to bruku dobił mnie... Już nie miałam siły iść... Coraz częściej robiliśmy przerwy... Zrobiło się późno... Trzeba było iść po pomoc. Zostałyśmy w lesie pod wiatą, dwie biedne kobietki. Nasz dzielny mężczyzna poszedł po pomoc. Siedziałyśmy pod wiatą i coraz bardziej się ściemniało. Było nam coraz zimniej. Padał deszcz. I przypomniały mi się harcerskie przykazania: zapałki i nóż mieć przy sobie w górach... itp. No cóż- mieszczuch zapomina o wielu rzeczach... Nadjechał samochód. To leśniczy... Spokojnie dotarłyśmy do schroniska.

 

Dzień 9

Po wczorajszej długiej i męczącej ( dla mnie) trasie w górach dziś mamy dzień odpoczynku w dolinach. Ale nie dzień bezczynności. Najpierw wybraliśmy się do Hodowli Koni Huculskich w Wołosatem. Futrzak chciała pojeździć na takim koniku. Niestety okazało się, że jazdy trzeba rezerwować wcześniej ( 2-3 dni). No cóż... pozostało nam popatrzeć, jak inni jeżdzą. No i oczywiście odwiedzić koniki w stajni. Niestety większość koni była na pastwiskach. Te, co były w stajni, były tak ospałe, że nie mamy żadnego porządnego foto. Wybieramy się dziś na wycieczkę objazdową. Kierujemy się do Wetliny.

Postanowiliśmy odszukać jedną z osób będących od wielu lat historią Bieszczad - Ulę Pińczuk. Kiedyś w mich młodych latach prowadziła schronisko na Połoninie Wetlińskiej. Juz wtedy była dla nas legendą. Teraz z wieści od ludzi dowiedziałam się, że prowadzi Kozie Rancho razem z mężem i nazywa się Wojda. Przyjechaliśmy do Wetliny i właściwie od razu trafiliśmy na informacje o siedlisku KOZIE RANCHO.

zdjecie_27013
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Idąc zielonym szlakiem w kierunku Jawornika po ok. 200 metrach dochodzimy do siedliska. Wspaniała gospodyni wita nas z radością. Idziemy poznać się z kozami. Pijemy kozie mleko. Ja osobiście uwielbiam je.

Wybieramy się dalej. Chcemy jeszce pojechać do Soliny. Droga wiedzie z Dołżycy wzdłuż rzeki Solinki do Wołowyji. Piękne krajobrazy przewijają się przed naszymi oczyma.

 

zdjecie_27014
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Zajeżdzamy do Polańczyka. Ogrom samochodów i ludzi przegania nas szybko. Dalej dojeżdzamy do Soliny. Zostawiamy samochód na parkingu. Idziemy na zaporę.

zdjecie_26948
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Jestem oszołomiona... zaskoczona ilością ludzi, budek z pamiątkami , restauracji. Dawno... dawno temu miałam tu praktykę. Teraz wiem, że było tu bardzo przyjemnie. Wszystkiego było w sam raz... W obecnych czasach jest tu zbiegowisko... rewia mody... komercja... Przeszliśmy do przystani i wrócilismy spowrotem. To nie dla nas. Wyjeżdzamy jak najszybciej. Jedziemy przez Sakowczyk, wstepujemy do Werlasu.

 

zdjecie_27019
Autor zdjęcia: futermama

 

Stąd widać zaporę w oddali. W Rajskiem spojrzenie na San.

 

zdjecie_27016
Autor zdjęcia: futermama

 

Droga dalej wiedzie do Polany. Tu skręcamy na mniej uczęszczana drogę nad potokiem Głuchy do Lutowisk. Krajobrazy wciąż się zmieniają. Zaskakują swoją dzikością. Widać, jak przyroda odbiera człowiekowi swoją przestrzeń. Pełni wrażeń wracamy do Wołosatego na kolejny nocleg.

 

 

 

Dzień 10

Wyprawa bieszczadzka trwa dalej. I tutaj proponuję    utwór "Mój koń"  z lat 60.

Postanowilismy wybrać się na Połoninę Wetlińską z noclegiem w Chatce Puchatka na Połoninie. Pojazd zostawilismy u zaprzyjaźnionych mieszkańców Wetliny. Sami dotarlismy drogą do Suchych Rzek, aby tam wejść na szlak. No i zaczęło się.... podejśćie pod górę... sapanie.... odpoczynek.... i znowu.... dziesięć kroków.... uff, uff, uff... przysiadłam sobie na pieńku... a las bukowy dookoła... uff.... no i znowu w górę... a może by tak schudnąć trochę... byłoby lżej... No i wreszcie las się kończy...

 

zdjecie_27018
Autor zdjęcia: futermama

 

 

Ach, co za widok dookoła !!!... uff...już nawet jest lżej... Dochodzimy do grzbietu. Drogowskaz pokazuje rózne kierunki. My wybieramy ten do Chatki.

Idąc ścieżką poniżej grzbietu patrzymy w prawo do przodu, no i do tyłu... Przysiadamy na kamieniach wśród jarzębin i zjadamy posiłek. Mijają nas grupki turystów.

 

zdjecie_27023
Autor zdjęcia: futermama

 

 

A dalej - droga w jednego grzbietu przechodzi przez szeroką połoninę na drugi grzbiet. Chatka zbliża się ku nam powoli. A za nami pojawiły się ciężkie, deszczowe chmury. Trzeba iść szybciej. Dochodzimy do Chatki . Jest jeszcze w miarę dobra widoczność.

zdjecie_24803
Autor zdjęcia: futermama

 

Po chwili widoczność spada tak mocno, że nie widać sąsiedniego budyneczku.

 

zdjecie_27025
Autor zdjęcia: futermama

 

 

A mieliśmy wstać rano na wschód słońca. Niestety, pozostanie niespełnione marzenie...

 

Wyprawa opisana na

http://futermama.blox.pl

 

 

 






relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group