relacje i trasy
Po południowej stronie Karpat: spacerem na Zobor
|
|||||||||||||||
Po południowej stronie Karpat: spacerem na Zobor
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
![]()
Kilkugodzinna wycieczka z Nitry na piętrzący się ponad nią karpacki wierzchołek, ostatni przed „węgierską” niziną. To taki lokalny „Giewont” który widoczny jest prawie ze wszystkich miejsc w okolicy, zamiast jednak śpiących rycerzy, przez wieki zamieszkiwali górę prawosławni mnisi. Dzisiaj natomiast, w miejsce żelaznego krzyża postawiono tu wieżę przekaźnikową TV. Ze wzgórza zamkowego szczyt wygląda dość potężnie, choć mierzy tylko 587 metrów, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że samo miasto Nitra leży jak na Słowację stosunkowo nisko.
W pobliżu naszej kwatery w centrum miasta wsiadamy w autobus nr 4 jadący z dworca autobusowego do wioski Drażowce. Wysiadamy w środku miejscowości i po lewej na wzgórzu widzimy już pierwszy cel naszej dzisiejszej przechadzki, malutki romański kościółekKościół św. Michała Archanioła, który wydaje się chyba pamiętać jeszcze czasy Wielkich Moraw.
Docieramy do niego drogą w górę wsi, a następnie w lewo fragmentem lasu. Miejsce bardzo romantyczne, na skraju klifu z pięknym widokiem na Nitrę i jej okolice. Oczywiście „z profila” widać też zalesiony ZoborZobor.
A kapliczka zapadająca w pamięć z charakterystyczną koślawą wieżyczką-sygnaturką. Jeżeli przypadkiem macie jeszcze starą słowacką niebieską pięćdziesięciokoronówkę to możecie sobie zobaczyć budyneczek na odwrocie banknotu. Podobnież świątynia pojawiła się na pierwszym słowackim znaczku pocztowym z nominałem euro. Cisza i spokój. I chciałoby się tu zostać jak najdłużej.
W końcu jednak ruszamy dalej. Nasz cel wędrówki leży akurat w przeciwnym kierunku, musimy się wrócić kawałek do krzyżówki w lesie i dalej wędrujemy łagodnie w górę za zielonym szlakiem, lasem i obok starej nieczynnej winnicy. Teren który przemierzamy należy do Obszaru Chronionego Krajobrazu Ponitrze.
Oprócz pięknych drzewostanów mieszanych osobliwością jest lasostepZoborski lasostep. Nieco wyżej właśnie mijamy duże połacie takich łąk na południowym, dobrze nasłonecznionym stoku. Co jakiś czas wśród żółtych traw wyrastają kolczaste krzewy oraz fantastycznie powyginane wiatrem sosny.
Dębów które ponoć miały tutaj rosnąć jest podejrzanie mało, na przykład w miejscu zwanym Tri Duby znaleźliśmy tylko lasek sosnowy.
Wznosimy się stopniowo podziwiając widoki to na południe to na północ, mijamy też kilka poprzecznych skalnych grzęd.
Pofalowany wierzchołek ZoboruZoborzbliża się stopniowo, w końcu ostatnie podejście, lasem wzdłuż starej nartostrady. Pojawiają się turyści ze Słowacji. Jeszcze ostatnia skałka i stajemy na wąskim wydłużonym grzbiecie. Panorama. Po prawej nieco niżej widać przekaźnikWieża TV, który stoi na nieco niższym południowym szczycie o nazwie Piramida.
Docieramy tam w jakieś dziesięć minut za znakami czerwonymi. Teraz miasto Nitra dosłownie ścieli się u naszych stóp. Przez lornetkę można oglądać ludzi na Hradzie i mecz piłkarski na sąsiednim stadionie. W dal ciągnie się bezkresna równina – Węgry, skąd przyjechaliśmy.
Od południa duje ciepły, choć momentami porywisty wiatr. Schodzimy w dół bezpośrednio w stronę miasta. Kiedyś pod przekaźnik wywoziła mieszkańców Nitry kolejka krzesełkowa, dzisiaj w zrujnowanym budynku świszczy wiatr, a w koleinach leży mnóstwo papierosowych niedopałków. Elementy trakcji spoczywają sobie na stoku wzdłuż zarastającej chaszczami przecinki. Podobno miasto chce przywrócić wyciąg już w 2012 roku, prawdę mówiąc nic na to nie wskazuje, ani na górze, ani na dole. Pewnie plany planami a kryzys kryzysem. Z tego miejsca chętni mogą jeszcze wędrować po południowym stoku góry w poszukiwaniu cudownego źródełka i jaskini św. Świerada – mnicha i pustelnika. My zdecydowaliśmy się zejść w dół czerwonym szlakiem. Ścieżka omija skaliste spiętrzenie pod szczytem i stromo lasem sprowadza do drogi jezdnej i willowej dzielnicy Nitry. Trudno mówić o schodeniu, raczej zbiegamy hamując przy kolejnych drzewach. Nowi turyści wędrują pod górę. Mijamy ich z pewną satysfakcją, bo nas akurat ominęła 20-minutowa "golgota".
Na dole spotykamy jeszcze jednego pana z przyjaznym, choć strasznie rozbrykanym psem.
Teraz czeka nas jeszcze jakieś pół godziny kluczenia wśród domków na południowy azymut, który wskazuje wyłaniająca się co jakiś czas wieża na wzgórzu katedralnym.
Po drodze parking przed dawną dolną stacją kolejki, dziś mieści się tutaj lokalna gospoda. Potem park z amfiteatrem – niestety zamkniętym na cztery spusty. Most na rzece Nitrze, budka z lodami i już już jesteśmy na głównym placu miasta.
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||