relacje i trasy
Norwegia - Geiranger - Alesund - Bergen - Szwecja - Karlskrona
|
|||||||||||||||
Norwegia - Geiranger - Alesund - Bergen - Szwecja - Karlskrona
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
![]()
Spotkaliśmy się z kolegą wczesną wiosną. Zaczęliśmy rozmawiać o planach urlopowych. Nie planowałem jeszcze niczego, gdyż wydawało mi się że to jest za wcześnie. Kumpel zaczął opowiadać o Skandynawii. Pomyślałem, tam mnie jeszcze nie było, może zatem warto? Zdecydowaliśmy się pojechać. Trzeba by zacząć przygotowania. Od czego ? Oczywiście, od Internetu. Na pewno nie będę pierwszy który zamierza się wybrać do naszych północnych sąsiadów. Chcieliśmy wybrać się jak najdalej na północ, jednocześnie mając ograniczony czas kilku dni, a także odwiedzić miejsca w których warto zobaczyć coś ciekawego. Trzeba było to wszystko jakoś pogodzić.
Opracowałem trasę: (w nawiasach umieszczone przybliżone współrzędne geograficzne) Karlskrone 56.16123, 15.58651, Lillehammer 61.110411, 10.469971 Geiranger ( z najsłynniejszym fiordem Geirangerfjorden 62.096493, 7.217331, tuż nad nim Droga Troli) Alesund 62.471129, 6.15449 (oceanarium) Lodowiec Briksdal (61.665277, 6.817102), Bergen 60.392148, 5.328369, Płaskowyż Hardangervidda 60.41114, 7.322388, Overberget Fort w Halden 59° 7' 10.91" N 11° 23' 47.91" E , Karlskrona.
W założeniach mieliśmy omijać większe miasta które miały być dla nas tylko punktami przelotowymi, by nie uiszczać opłat za przejazd przez nie.
22.08.2009 Warszawa-Gdynia Wyruszyliśmy z centralnej Polski, 22.08.2009 koło południa, tak by być w Gdyni tak około 2 godzin przed odpłynięciem promu. Po kolacji i krótkim spacerze po promie, czas na sen. Rankiem pokładowa pobudka i czas na dość szybkie śniadanie, gdyż zaraz dopływamy do Karlskrone.
23.08 Karlskrone – Lillehammer Przed 8.00 wyjeżdżamy z promu i udajemy się w rejon Lillehammer. Naczytaliśmy się o otwartości i gościnności norweskiej, więc byliśmy na taką nastawieni. Jakie było moje zdziwienie kiedy przyjeżdżając na bardzo małe pole namiotowe 23.08.09 otrzymaliśmy od pani, być może właścicielki, informacje że jak na jeden nocleg to ona dziękuje, ale nie potrzebuje turystów. Dodam tylko że nie było żadnego namiotu. Hm.. no dobrze, jedziemy dalej i znajdujemy dość duże pole. Recepcja zamknięta, na polu stoją przyczepy kempingowe z dołączonymi do nich namiotami. Swobodnie stojących namiotów praktycznie nie ma. Konsternacja. Rozbijać się? Wszedłem do kuchni kampingowej, akurat norweska para myła naczynia. Zapytałem czy rozmawiają po angielsku. Z odczuwalnym oburzeniem (moja wina że pytałem przecież w Norwegii chyba wszyscy mówią w tym języku) odpowiedział że owszem. Po kilku chwilach rozmowy okazało się że spokojnie możemy się rozbić, a zapłacimy za pobyt przy wyjeździe. Oni też właśnie przyjechali. Cóż ten czas sierpniowy to dla Norwegów to już dawno po sezonie. Zajętych było dosłownie kilka przyczep. Po dość wczesnym śniadaniu i znalezieniu kilku grzybów (koźlaki i prawdziwki ) na polu namiotowym, ruszamy w dalszą trasę.
24.08 Lillehamer – okolice Skjåk - Następny przystanek Skjak 61.917140° 8.087783° wyszedł jakoś tak nie planowany. Komuś zachciało się za potrzebą, więc się zatrzymaliśmy. Okazało się że bardzo przyjemne miejsce jest na rozbicie namiotu. Ciężko było tylko wjechać, gdyż zawieszenie auta dość nisko, a koleiny wysokie, ale jakoś się udało. Okolica urocza. Dość wysokie góry, na których wierzchołkach widać śnieg. Góry poprzecinane potokami, które w dolinach łączą się w potoki, o bardzo ciekawej jasno błękitnej, choć wyglądającej na zmąconą wodę. Jako że ten dzień postanowiliśmy przeznaczyć na odpoczynek, poszliśmy zwiedzać okolice. Najpierw w górę, poprzez las do granicy lasu. Podłoże w lesie nieco inne niż w kraju. Więcej skał, także takich które oderwały się od góry i zsunęły. Wielkości takich głazów to nawet ponad Uzbieraliśmy po prostu tyle ile nam było potrzebne na zrobienie zupy, a że wielkości grzybów znaczne (np.
25.08 okolice Skjåk – Geiranger – Alesund –Fyrde – Ze Skjak ruszyliśmy na wszędzie chyba opisywany Geirangen i fjord. Po drodze zatrzymywaliśmy się w kilku miejscach by podziwiać widoki. Stwierdziliśmy że nie będziemy wjeżdżać na najwyżej położony punkt widokowy, tylko udamy się drogą do samego Geiranger. Z odległości prom i statki wydawały się zupełnie małe, co zmieniło się kiedy dotarliśmy do miasta. Przy takich trasach turystycznych toalety są po prostu rewelacyjne. Zrobione z drzewa, aluminium i szkła. Proste ale funkcjonalne, zadbane, nie zniszczone. Ręczniki papierowe, mydło to standard, ale również odświeżacze powietrza w publicznej toalecie. U nas niestety raczej nie do pomyślenia, a szkoda. W samym mieście ludzie dostający się na pokład wielkiego promu dowożeni są mniejszymi łodziami. Następny punkt naszej wyprawy to Alesund. Dotarliśmy do niego dość sprawnie i wybraliśmy się do oceanarium, położonego na końcu miasta. Tutaj można podziwiać różnego rodzaju, zwierzęta żyjące w oceanie. Oceanarium godne zobaczenia, ciekawie zrobione. Zwiedzając je schodzimy poniżej linii wody, co pozwala zobaczyć ryby i płaszczki od dołu. Same akwaria mają szyby przekraczające ponad 3m wysokości, co pozwala na obserwację ryb w sali wyglądającej jak sala kinowa. Atrakcją jest również karmienie ryb, które to karmienie dokonują sami zwiedzający. Co mniej więcej godzinę pojawia się pracownik oceanarium z plastikowymi kubeczkami które zawierają krewetki. Dostajemy za darmo jeśli chcemy taki kubeczek i dajemy rybom. Polecane szczególnie dla młodszych. Po oceanarium udajemy się dalej. Musimy przeprawić się promem w 62.414227° 6.328125° podziwiający przy tym piękne widoki fjordów. Po jego przeprawieniu w okolicach Fyrde znaleźliśmy piękny kamping. Chcieliśmy zapytać się czy możemy się rozbić na nim, ale znowu pustki. Żadnego gospodarza, a dom przy wjeździe na kamping stoi. Wjechaliśmy na kamping. Żadnego zainteresowania, ktoś akurat powrócił z połowu ryb z pięknymi okazami. Skoro nikogo nie ma to może przy domu lub w nim samym ktoś będzie. Udajemy się do niego. Po drodze zatrzymuje się samochód, wychodzi z niego mężczyzna i pyta się coś po norwesku. Kiedy orientuje się, że nie porozumiemy się w tym języku przechodzi na angielski i już razem udajemy się do domu gospodarza. Dom położony koło drogi, takiej można by porównać do naszej między miastowej, dosłownie
26.08 Fyrde – lodowiec Briksdal – Lavik – Wstajemy po nocy, która niestety do pogodnych nie należała. Tuż po śniadaniu pakowanie i ruszamy w dalszą drogę. Na lodowiec Briksdal 61.807123° 6.811008°. Drogi w tym rejonie znacząco kręte i niby dwukierunkowe, to tylko mające jeden pas. Tak, tak, jeden pas, a co kilkaset metrów zatoczka by można było zjechać kiedy dochodzi do mijanki. Dodatkowo trzeba uważać na to co możemy znaleźć na jezdni wyłaniając się zza zakrętu, a często mogą to być … owce, które kładą się na asfalcie wygrzewając się. Nie są przyzwyczajone do widoku samochodów, albo wręcz przeciwnie, gdyż z wielkim ociąganiem się schodzą kiedy się podjedzie bardzo blisko nich. Kiedy już dojedziemy do parkingu i mamy zamiar udać się w stronę lodowca to warto zabrać ze sobą coś do picia i być może do zjedzenia, a na pewno ubiór z długim rękawem i najlepiej by był nie przemakalny. Ruszając szlakiem do lodowca pokonujemy mostek na którym możemy się poczuć jak nad morzem, gdzie panuje intensywna bryza. Kiedy już udamy się pod lodowiec, to nie należy podchodzić bezpośrednio na niego. Są tablice ostrzegawcze przed wykonywaniem tej czynności, gdyż zdarza się, że odrywają się kawały lodowca przemieszczając się w dół. Byłem świadkiem takiego zdarzenia. Kiedy oderwał się kawał lodowca, widać było jak przez chwilę przesuwa się szybo w dół, by dopiero po chwili usłyszeć grzmot. Wrażenie niesamowite, być może potęgowane przez otaczające lodowiec góry. Człowiek nie miałby szans na jakąkolwiek ucieczkę, gdyby znalazł się na trasie takiego obrywu lodowego. Za to w samym jeziorze powstałym pod lodowcem można było wyłowić sobie kostki lodu i dodać do swojego napoju, gdyby okazał się za gorący. Dla spragnionych wrażeń w rzece wypływającej z lodowca organizowane były spływy pontonowe. Pod lodowcem gdzie można zaparkować auto jest jedno z najpiękniejszych chyba jakie widziałem pól kampingowych http://www.melkevoll.no/, gdzie można spać także w … jaskiniach, jak to czynili nasi praprzodkowie. W tym miejscu można by zostać kilka dni by zwiedzić pozostałe lodowce i inne ciekawe miejsca. Niestety my musimy ruszać dalej. Po drodze zatrzymuje się na odległym o kilka km kampingu http://www.gryta.no/, gdzie zauroczyły nas przeznaczone na wynajem domki. Dość ciekawe rozwiązanie motoryzacyjne napotkało nas na tej części drogi, mianowicie do lodowca jedziemy prawym pasem poprzez tunel, natomiast wracając przejeżdżamy na zewnątrz tunelu. Niestety tunel nie był oświetlony, być może dlatego że krótki, ale wjazd z rozświetlonego krajobrazu w ciemność jest dość szokujący dla oka. Udajemy się w kierunku Bergen, jednak tego dnia jeszcze do niego nie dojedziemy. Zatrzymujemy się na uroczym kampingu przed miejscowością Lavik. Do dyspozycji gości dość duża kuchnia z pięknym widokiem na fjord. Posilając się możemy obserwować wspaniały, choć pochmurny i deszczowy krajobraz.
27.08. Lavik – Bergen –Eidfjord Następny nasz przystanek to Bergen. To miasto o którym dość łatwo można znaleźć sporo informacji w Internecie. My zwiedziliśmy starówkę, spróbowaliśmy na lokalnym targowisku krewetek, które były jak dla mnie najlepszymi jakie jadłem. Ich wielkość także była rewelacyjna, podobnie zresztą jak i rewelacyjnie wysoka cena. Niestety ten kraj dla nas tani nie jest, trzeba to wiedzieć jak się wybieramy do niego. W Bergen raczej nie spodziewajmy się słonecznej pogody, a to za sprawą prądu morskiego opływającego Norwegię na wybrzeżu. Obejrzeliśmy uroczą starówkę, fort i ruszyliśmy w dalszą drogę. Na samo miasto wypada poświęcić przynajmniej 2 pełne dni. Co warte zobaczenia w Bergen, zobaczcie linki na końcu opisu. Udawaliśmy się w kierunku płaskowyżu Hardangervidda. Po trasie zobaczyliśmy miasteczko Eidfjord z położonymi polami kampingowymi po lewej stronie, gdzie przepływał strumień. Już zmęczeni po zwiedzaniu Bergen i trochę przebytymi kilometrami postanowiliśmy się zatrzymać na takim kampingu. Jeśli zdarzy się komuś nocować w tej okolicy proponuję najpierw udać się w rekonesans takiego pola. My nie byliśmy specjalnie wybredni, czego efektem był „cudowny” zapach obornika, gdyż okazało się że w przylegającej do strumienia posesji hodowano trzodę chlewną. Zapach taki przy śniadaniu do uroczych raczej nie należy. Trzeba też mieć świadomość że o tej porze roku strumień niesie ze sobą obniżenie temperatury, szczególnie nocą.
28.08 Eidfjord – płaskowyż Hardangervidda – Halden (Overberget Fort) - Ranek, temperatura kilkanaście stopni. Śniadanie i wyruszamy dalej. Docieramy do płaskowyżu. Piękne widoki, dalekie lodowce, wszędzie płasko. Po drodze osiągamy najwyższe miejsce na płaskowyżu
Warto się zatrzymywać w kilku zatoczkach po podziwiać krajobraz, tylko trzeba się ubrać. Temperatura kilka stopni i to sierpniu w ciągu dnia, gdzie jeszcze kilkanaście kilometrów wcześniej mieliśmy naście stopni ciepła. Włączamy ogrzewanie w aucie i wybieramy się dalej. Gdyby zastanawiały Was szlabany umieszczone równolegle do drogi która się poruszacie, to śpieszę wyjaśnić że to nic nadzwyczajnego w tamtym rejonie. Kiedy drogi stają się nie przejezdne zimą, która pojawia się tam dużo wcześniej niż w PL, po prostu zamyka się je szlabanami.
Następnym przystaniem dla nas będzie miasteczko Halden położone przy granicy ze Szwecją. Wspaniałym pomysłem było zorganizowanie w starej twierdzy pola namiotowego. Obszar umocnień dość rozległy. Korzystając jeszcze z zachodzącego słońca warto wejść na kilka wzniesień by podziwiać panoramę.
Nawet po zmierzchu widok z góry rozświetlonego miasta sprawia ogromne wrażenie. Po przebudzeniu się i posiłku obejrzeliśmy jeszcze raz fortyfikację i miasto z panoramy jaka się roztaczała.
29.08 Halden – Lessebo – Wyjechaliśmy dość późno z Halden, udawaliśmy się w kierunku Karlskrone. Krajobraz nie był już tak zróżnicowany jak w Norwegii. Po przejechaniu około
30.08 Lessebo – Karlskrone Bez specjalnego wczesnego wstawania i po posiłku ruszyliśmy do Karlskrone. Po krótkiej jeździe zaparkowaliśmy w okolicach centrum. Jako że była to niedziela, parkowanie było bezpłatne co dodatkowo nas ucieszyło. W Karlskronie jest sporo miejsc wartych zobaczenia, które opisywane są http://www.stenaline.pl/promy/trasy/szwecja/karlskrona/ i tu http://www.seatours.pl/warto_zobaczyc/szwecja/karlskrona.html Ich ilość nie pozwala się nudzić, a nawet trzeba wybrać te które chce się odwiedzić. Zwiedzając samo miasto bez podróży żółtym darmowym promem na wyspę Aspo jesteśmy w stanie obejrzeć wszystko co zostało opisane. Osobiście bardzo podobało mi się muzeum morskie, gdyż wykonano jest z zasadą „nauka poprzez zabawę”. W tym muzeum można m.in. poczuć się jak na okręcie podwodnym kiedy posługujemy się peryskopem i oglądamy panoramę miasta. Możemy też komunikować się pomiędzy salami muzeum poprzez interkom. Oglądając szczątki zatopionych statków czy okrętów schodzimy pod wodę, która faktycznie jest wodą z morza bałtyckiego, gdzie możemy zauważyć żyjące na wolności ryby. Muzeum spokojnie zabierze nam kilka godzin. W samym muzeum warto poświęcić dłuższą chwilę na oglądanie filmów których projekcja odbywa się we wnętrzu muzeum. Można się dowiedzieć z nich m.in. że latach 80 XX w. utknął na mieliźnie Rosyjski okręt podwodny, a szwedzki okręt który stoi na zewnątrz budynku to właśnie ten który brał udział w eskorcie rosyjskiego okrętu. Polecana cukiernia jest jak najbardziej atrakcyjna, szczególnie jeżeli chodzi o wielkość lodów jakie tam są serwowane. Wieczorem zaokrętowaliśmy się i wypłynęliśmy w drogę powrotną do Gdyni.
Podsumowanie wyjazdu: około
Przydatne linki http://wyjazdygrupowe.pl/rejsy-tematyczne/spacerem-po-karlskronie/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Bergen http://www.visitnorway.com/pl/tematy/Norwegia/Fiordow/Bergen/ http://www.norwegia.pl/przewodnik/najciekawsze-miasta.html http://www.visitnorway.com/pl/tematy/Norwegia/Wschodnia/Halden/ http://www.mojanorwegia.pl/turystyka_w_norwegii/ http://www.norwegia.pl/przewodnik/informacja-turystyczna.html http://www.norwegia.pl/norwegia_dla_kazdego http://www.stenaline.pl/promy/trasy/szwecja/karlskrona/ http://www.stenaline.pl/promy/trasy/szwecja/karlskrona/
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||