relacje i trasy
Mingulay - bezludna wyspa
|
|||||||||||||||
Mingulay - bezludna wyspa
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
![]()
Dzisiaj, w dobie szybkiego rozwoju transportu, prawie nikt nie wierzy w możliwość występowania bezludnych wysp. Mimo tym poglądom ja takie miejsce poznałam. Mingulay, bo o niej mowa jest wyspą bardzo małą, a jednak bardzo urokliwą. Jest to przedostatnia wyspa w szkockim archipelagu Hebrydów Zewnętrznych - jej powierzchnia to tylko 640ha, a najwyższe wzniesienie Carnan ma raptem 273m. Zachodnia część wyspy to najwyższe na Wyspach Brytyjskich klify, które zamieszkiwane są przez liczne rodzaje ptaków.
Historia Mingulay jest tragiczna i ciekawa zarazem. Wyspa była zamieszkana do początku zeszłego stulecia. W 1841 roku w 19 domach mieszkało na niej 113 osób, a w 1891 w 29 domach 142 osoby. Nagle i niespodziewanie w 1912 wyspa wyludniła się. Według zachowanych przekazów, przedstawiciel właściciela wyspy, niejaki Macphee, zaalarnowany brakiem znaków życia z wyspy (a dokładniej: podatku) przybył w owym czasie na nią i zastał wszystkich jej mieszkańców martwych, prawdopodobnie rażonych zarazą. Przerażony tym widokiem wrócił do łodzi i zażądał, by go jak najszybciej zabrać z wyspy dotkniętej plagą z powrotem, jednak nikt z załogi nie zdecydował się na to, w obawie o własne zdrowie i życie. Ludzie, którzy go na Mingulay przywieźli, odpłynęli pozostawiając go, w ich mniemaniu, na pewną śmierć. Macphee, samotny na wyspie, przez cały rok grzebał mieszkańców wyniszczonych przez plagę. Każdego dnia wychodził także na wzgórza dając znaki mijającym go statkom, aby go zabrano. Jednak dopiero wtedy, gdy stwierdzono, że zaraza już nikomu nie grozi, a on wciąż żyje, postanowiono go ocalić. Ówczesny właściciel wyspy, MacNeil, w ramach rekompensaty wydał specjalne zarządzenie, na mocy którego jedno ze wzgórz nazywane jest po dziś dzień Macphee's Hill.
Poznając szkockie wyspy marzyłam o tym, aby ujrzeć ją z bliska. Brak ludzi sprawił, że nie można się tam dostać samolotem, promem, samochodem. Udało się to na rejsie żeglarskim, na którym warunki pogodowe pozwoliły nam odwiedzić Mingulay na kilka godzin. Krótki zwiad potwierdził możliwość podpłynięcia pontonem do wyspy. Wygrzewające się na plaży foki nawet nie zareagowały na widok pojawiających się ludzi.
Poznawanie wyspy rozpoczęłam od zdobycia najwyższego szczytu i rozeznania ukształtowania terenu. Opierając się porywistemu wiatrowi doszłam aż do klifów. Ich widok z góry był bajkowy. Idąc linią brzegową wyspy, dostrzegłam w dole zabudowania po mieszkańcach wyspy.
Zeszłam tam, wśród wrzosu lekko zapadającego się pod moimi stopami. To, co z góry mogłoby wydawać się zamieszkałymi domami, na dole sprowadzało na ziemię. Kilka ścian domów, krzyże na grobach pochowanych mieszkanców wyspy i kamienie sugerujące istnienie dawnej drogi. Na wyspie nie było jednak nikogo oprócz nas - kilku pasjonatów pragnących poznać legendę. Cisza i spokój jaki tam panował zakłócany był jedynie szumem fal. Miejsce, w którym czas się zatrzymał.
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||