relacje i trasy
Kazimierz Dolny
|
|||||||||||||||
Kazimierz Dolny Kazimierz wiosną...
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Nawet mi się nie śnił... Kazimierz wiosną Nawet mi się nie śnił... Kazimierz wcale... Dzień zapowiadał się nieszczególnie. Trochę mglisty ranek, ale ciepły. W powietrzu czuć wiosnę. Początek kwietnia. Sobotnie przedpołudnie, prawie nudne jak każde inne, kiedy się siedzi na wykładach i nagle ten sms. "Jeżeli masz czas i chęć na przygodę - to zapraszamy". Właściwie to czemu nie. Jak się urwę - wiele nie stracę, zajęcia da się nadrobić. Szybka ewakuacja i już pędzimy w stronę Kazimierza. Słońce się do nas uśmiecha. Nie pytam kto wpadł na ten pomysł, ale cel znakomity. Miasteczko otwiera niebawem przed nami swoje podwoje. Jest cicho, spokojnie. Rzec by się zdało tak spokojnie, że aż sennie. Sennie przeciągają się koty w kwietniowym słońcu, ale nie my. Parkujemy w centrum, blisko rynku i oto Rynek.
A w rynku panuje bezruch. Jest cicho i pusto - wczesne przedpołudnie, a my zastanawiamy się, czy jakakolwiek restauracja, bądź kawiarnia jest czynna. Wypatrujemy - i oto ktoś wchodzi do kawiarni Mars - więc i my też. Ciepło, przytulnie, w kominku ogień płonie. Kawa smakuje wyśmienicie. Zastanawiamy się chwilę, gdzie się udamy po wyjściu - no i w zasadzie jednomyślnie ustalamy zdobywanie baszty, zamku i Góry Trzech Krzyży. Pierwsze rozczarowanie czeka nas przy baszcie - niestety zamknięta i nie można wejść do środka, taka sama niespodzianka czeka nas przy ruinach zamku. Droga na Górę Trzech Krzyży mija spokojnie. Turystów jeszcze nie ma - nie ma też komu sprzedawać biletów - więc korzystamy z tej atrakcji bezpłatnie. Powietrze trochę zamglone, ale widok rozległy
- jeszcze nie rozwinęły się bowiem liście na drzewach. Usiadamy na ławeczkach na chwilę odpoczynku wystawiając twarze do promieni wiosennego słońca. W spokoju dnia dobiegają śpiewy ptaków. Schodzimy. Mijamy Rynek - podprowadzam naszą małą wycieczkę pod postój...
i zapraszam na kontynuację wycieczki - tym razem już bryczką. - Dokąd pyta woźnica? -Może być Męćmierz? -Ależ oczywiście! - Jedziemy. Wio! Gniada.
I tak to kawaleryjska fantazja unosi nas w kierunku Męćmierza. Jedziemy ulicą Nadrzeczną, skręcamy w Czerniawy, mijamy szereg willi, przejeżdżamy obok dawnego kirkutu oglądając "Ścianę Płaczu",
dalej asfaltową szosą do Zajazdu Piastowskiego, tam skręcamy w prawo w ul. Słoneczną - jest słonecznie, pogoda dopisuje. Bita droga się kończy, jedziemy szutrówką, konik dziarsko sobie radzi. Z wysokości siedzenia w bryczce okolica wygląda inaczej. Można "zaglądać" za płoty mijanych obiektów. Mijamy Albrechtówkę, wjeżdżamy w las no, i koniec drogi. Woźnica wskazuje nam kierunek - proszę - tędy i po 200 metrach będzie wspaniały widok. Za chwilę przekonujemy się, że rację miał woźnica i podziwiamy Wisłę,
podziwiamy też i Męćmierz. Pięknie - warto tu wrócić. Męćmierz wart oddzielnej wyprawy.
Ale pora i na nas, pora by wracać. Tym razem na skróty, znanymi tylko woźnicy - poprzez wąwozy wzdłuż kwitnących przylaszczek i tarnin wracamy do miasteczka wjeżdżamy ulicą Plebanka. Jeszcze tylko spacer wzdłuż kramów na Małym Rynku, zakup wspaniałych kogutów w piekarni Szarzyńskiego. Piękny dzień. Piękna wycieczka. Taka nieplanowana - zupełnie niechcący. Dzięki DORGON. Czasami - tak niewiele potrzeba - tylko trochę fantazji - ale warto. Bo w życiu trzeba "być jak płynąca rzeka". Polecam Kazimierz. Szczególnie wiosną. Naprawdę warto. Strona: 1 2
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||