relacje i trasy
Majówka w Salinie
|
|||||||||||||||
Majówka w Salinie Dzień I: Salino i okolice
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Dnia pierwszego dotarliśmy do miejsca naszego noclegu. Zatrzymaliśmy się w Salinie i niedługo po przybyciu ruszyliśmy na pieszą wędrówkę, a może raczej spacerek, po okolicy. Salino - to niewielka ale wyjątkowo urokliwa miejscowość. Słynie z przepięknego, staropolskiego dworu ulokowanego nieopodal jeziora Salino. Obiekt łączy polskie tradycje dworskie z pomorskim budownictwem ryglowym. Dwór powstał około 1758 roku i należał do Rexinów. Jednakże w miejscu dworu znajdowała się wcześniej warowna siedziba poprzednich właścicieli Salina - Krokowskich. O istnieniu tego obiektu świadczą pozostałości wałów i fosy. Obecny dwór jest budynkiem ryglowym, parterowym, krytym strzechą, o dwóch alkierzach (sypialniach). Ponadto w sąsiedztwie dworku rosną malwy i pomnikowe drzewa. W okolicy dworu znajdują się także ryglowe zabudowania gospodarcze i czworaki z XIX wieku.
W Salinie zobaczyć można także neoromański kościół z 1839 roku. Większość wyposażenia kamiennej świątyni pochodzi ze starszego ryglowego kościółka. Wewnątrz zobaczyć można barokową ambonę, rzeźbę i ołtarz z XVIII wieku oraz renesansową płytę nagrobną. Napis na płycie informuje: „Tu spoczywa Johan Chinov Radca Książęcy i Kanonik Kamieński." Pod tekstem widnieje płaskorzeźba - herb.
Tuż nieopodal kościoła znajduje się cmentarz z zadbaną częścią poewangelicką. Zachowało się tu wiele starych nagrobków z żeliwnymi krzyżami. Niestety sporo z nich zarosła trawa, a wiele krzyży zostało połamanych. Elementem charakterystycznym tego cmentarza jest otwarte, neoklasycystyczne mauzoleum Rexinów. Dla naszej rajdowej ekipy cmentarz ten jednak z innego powodu zapadnie nam w pamięci. Na terenie całego cmentarza było bardzo dużo mrówek, ale to nie byle jakich. Były one bardzo duże i wszędzie było ich pełno. Osobiście, nie byłam w stanie przez te mrówy chodzić po cmentarzu. Dlatego też skakałam i biegałam przez jakieś 10 minut ;) Pozostali dzielnie szli - normalnym tempem, bez żadnych podskoków widać mają jakiś zboczony fetysz ;) Już na samą myśl o tych wielkich mrówkach mam wrażenie, że po mnie łażą i wszystko mnie swędzi. ;)
Ciekawostką w Salinie jest także wyspa na jeziorze Salino. Na wyspie tej mieścił się kiedyś gród saliński. Niewielką zadrzewioną wyspę opłynąć można bez problemu na przykład za pomocą roweru wodnego, który wypożyczyć można w Salinie (naprzeciw pomostu).
Celem tego krótkiego rajdu, a raczej spacerku, było obejście jeziora. Gdy opuściliśmy Salino, chcieliśmy obejść jezioro przy samej jego linii brzegowej. Niestety, sporo tam szuwarów, zarośli oraz drzew, więc musieliśmy iść wzdłuż drogi samochodowej. Nie mogliśmy jednak zbytnio narzekać na braki, co z tego, że ścieżek wokół jeziora nie ma albo są tylko fragmenty, w zamian, może w ramach rekompensaty, otrzymaliśmy sporą dawkę wygłodniałych komarów ;) Całe szczęście były one bezpośrednio, jak to na komary przystało, nad samą wodą, więc gdy tylko oddalaliśmy się od jeziora - po komarach nie było śladu. I tak to dotarliśmy do Mierzynka. Klimatyczna miejscowość: wąskie uliczki, a przy nich stare domostwa - to zabudowa z I połowy XX wieku. We wsi znajduje się niewielki dwór z 2 połowy XIX wieku. Piętrowy dworek, po roku 1945 wykorzystywany był jako PGR Obiekt otoczony jest parkiem. Niestety opuszczony budynek jest w nieciekawym stanie technicznym.
Wędrowaliśmy drogą piaszczystą do Salinka. Jednak zanim do niego dotarliśmy wydarzyło się coś i zabawnego i trochę strasznego. Zacznijmy od przyjemności ;) Gdy tak szliśmy, dotarliśmy do drewnianego ogrodzenia - wiecie, takiego jak czasem na wsi można zobaczyć - dwie belki poziomo jedna pionowa itd. ½ naszej ekipy usadowiła się na płotku, w miejscu gdzie była tylko jedna pozioma belka. Konstrukcja nie wyglądała jednak na solidną - groziła "złamaniem". No i tak się stało. Nasze pół ekipy wylądowało na trawce ;) Ale myślę, że im się podobało. :P
Dotarliśmy do Salinka a tam czekała nas nieprzyjemna sytuacja. Jakiś wielki pies czaił się na nas zza płotu ale płot był otwarty... Przyjechał akurat jego właściciel i nie posłuchał naszej prośby (chcieliśmy by go zamknął bo baliśmy się przejść). „Maksio nie gryzie, on jest łagodny!" (przy okazji na twarzy właściciela psa widniał głupkowaty uśmieszek...) - ta i MAKSIO do nas podbiegł i zaczął nas obwąchiwać, ale jego zachowanie nie wyglądało na przyjazne. Gdy nas zostawił w końcu to poszliśmy dalej i co? I znowu wyleciał i nas dogonił ale nie zatrzymywaliśmy się. Całe szczęście nic nam nie zrobił ale naprawdę przestraszyliśmy się... Co się potem okazało, właściciel obiektu w którym nocowaliśmy, słyszał wiele o tym Panu i opowiadał nam, że faktycznie jest on, powiedzmy „ciężki w użytkowaniu". Z Salinka już prostą drogą, wzdłuż jeziora, dotarliśmy do Salina i do naszej kwatery. Nocowaliśmy w domku u znajomej. Kwatera czysta, schludna, wygodna i przepięknie pachnie drewnem! Przed domkiem znajduje się ognisko i huśtawka. Ponad to właściciel posiada przesympatyczne zwierzaki: psy i koty.
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||