bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Dzień 8 - 3 lipca 2008 (czwartek) Røkland - Mo i Rana - Følling (482 km)
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/162 gł)   
Oceń ten artykuł:
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Spis treści:
Dzień 7 - 2 li...
Zobacz spis treści
»
Dzień 9 - 4 li...

Trasa w Mapy Google

     Dzień musieliśmy zacząć dość szybko bo trasa goniła. Niby tylko 480 km, ale Norwegia to nie Szwecja i obowiązuje ograniczenie do 80 km/h. Śniadanie z suchego prowiantu zabranego z Polski, herbata i kawa w kawiarni przy kampingu, szybkie pakowanie i w drogę. Jeszcze tylko kilka słów z bardzo przyjazną właścicielką, która burzyła stereotyp zamkniętego Norwega i jedziemy na południe do Følling. Droga E6 przebijała się przez dość strome góry, ale biegnąc wzdłuż rzeki poza piękniejącymi z kilometra na kilometr widokami, nie wymagała zbytniej uwagi. Po ok. 50 km. dotarliśmy ponownie do koła polarnego. Norwegowie podeszli do sprawy zupełnie inaczej niż Szwedzi i postanowili zarabiać pieniądze na atrakcji turystycznej - Polarsirkelen. Ciekawe architektonicznie centrum turystyczne (http://arctic-circle.no/), duży parking dla samochodów i autobusów, szlak do cmentarza jeńców wojennych budujących tory kolejowe, pomniki i płaty śniegu przyciągały wszystkich przejeżdżających w pobliżu. Ten śnieg to oczywiście był naturalny, ale można było mieć wrażenie, że i oto zadbali zapobiegliwi Norwegowie. Trafiliśmy akurat na ciągnący na Nord Cap rajd starych Skód, wśród których wysłużone 1000 MB zaliczane były do młodszych. Były tam stare Oktawie i Felicie, a nawet jakieś modele terenowe i chyba przedwojenny model taksówkowy (?). Zawsze podziwiałem takich ludzi z pasją. Zrobiliśmy kilkadziesiąt pamiątkowych i krajobrazowych zdjęć, odwiedziliśmy duży sklep z pamiątkami (głównie dla Ani), nie kupiliśmy za jedyne 50 NOK od osoby certyfikatu przekroczenia koła polarnego i po wysuszeniu nóg zamoczonych chodzeniem po roztapiającym się na słońcu w 25 oC śniegu, ruszyliśmy dalej.

     Zgodnie przewodnikiem i wcześniej zbieranymi informacjami droga E6 idąca w równej odległości pomiędzy granicą a Morzem Północnym miała być monotonna i raczej bez atrakcji turystycznych. W związku z tym nasz plan podróży tym razem nie zakładał trasy turystycznej. Dodając jeden, dwa dodatkowe noclegi można było wybrać jazdę drogą 17 (zamiast 480 – 770 km) wzdłuż wybrzeża, z wielokrotnymi przeprawami promowymi i prawdopodobnie pięknymi widokami. Ale los chciał inaczej. Po ominięciu przemysłowego Mo i Rana oraz równie nieciekawego Korgen musieliśmy nagle zmienić trasę, gdyż na drodze wyrósł drogowskaz „Objazd”. Zaczęliśmy wspinać się w górę omijając remontowany akurat 8 km Korgfjelltunnelen i pokonywać niespodziewanie (dla nas) urokliwą Europavegen. Około 14 po dotarciu na przełęcz Korgfjellet naładowani widokami poczuliśmy delikatny głód. Zatrzymaliśmy się przed „Korgenfjellet kro & motell” (http://www.korgenfjellet.no/), w którym za średnią norweską cenę (ok. 120 NOK/os) zjedliśmy smaczny obiad. Anegdotyczny był fakt, że nie znając norweskiego (błąd) i słabo tłumacząc angielski kelnerki (jeszcze większy błąd) zamówiliśmy coś co wydawało się duszoną cielęciną. Okazało się potem (po sięgnięciu do rozmówek), że był to stek z łosia. W ten sposób „spotkaliśmy” kolejny symbol północnej Skandynawii. Tu też zjedliśmy pysznego pieczonego łososia (na zimno!?) z ziemniakami, warzywami (na ciepło) i surówką (też na zimno). Po sesji zdjęciowej w wykonaniu Małgosi i Ani, ze stadem sympatycznych, pasących się przy i na drodze owiec i baranów (wśród których były i czarne) wsiedliśmy do samochodu. Zjazd z przełęczy był kolejnym testem samochodu przed serpentynami w środkowej Norwegii, zdanym również i przez kierowcę bez błędu. Po powrocie na E6, dalsza droga raczej była zgodna z oczekiwaniem, dość spokojna i bez większych atrakcji. Mijane krajobrazy były piękne, ale już porównywalne do wcześniej mijanych, więc nie wzbudzały zachwytów. W planie mieliśmy wariantową jazdę po odcinku przywoływanej już 17 (Kystriksveien – http://www.rv17.no/) z Grong przez Namsos do Steinkjer, ale późna pora i zmęczenie materiału ludzkiego nie pozwoliły na realizację.

     Około 20:00 dotarliśmy do Føllingstua Camping (http://www.follingstua.com/) gdzie w luksusowych warunkach (drewniany domek z dwoma pokojami, antresolą, aneksem kuchennym, pełną łazienką) i z widokiem na wspaniałe jezioro Snåsavatnet spędziliśmy „białą noc”.

     Kolejny raz przekonaliśmy się, że Norwegowie trzymają się danego słowa. Domek, jak i wszystkie inne noclegi zamówiłem wcześniej przy pomocy internetowych portali rezerwacyjnych. Potwierdzone zamówienie opiewało na cenę 590 NOK za noc, co okazało się być ceną poza sezonem. W sezonie kosztuje to 780 NOK, ale właściciele bez żadnych wątpliwości stwierdzili, że za błąd portalu nie mogę odpowiadać ja i wzięli na siebie potencjalną stratę. Miejsce nad jeziorem polecam, bo okolica urokliwa i spokojna, a wielbiciele łowienia ryb, pieszych wędrówek lub fotografowania szerokich krajobrazów mają tam czego szukać. Na szczęście wcześniejsze przestrogi o ogromnych i zjadliwych komarach i innych natrętnych owadach nie sprawdziły się i tym razem.


Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


Dzień 7 - 2 li...
Zobacz spis treści
»
Dzień 9 - 4 li...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group