bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Dzień 6 - 1 lipca 2008 (wtorek) Sundsvall - Umeå - Skellefteå (395 km)
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/162 gł)   
Oceń ten artykuł:
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Spis treści:
Dzień 5 - 30 c...
Zobacz spis treści
»
Dzień 7 - 2 li...

Most Högakustenbron


Trasa w Mapy Google

     Trasa niby coraz krótsza, ale autostrady skończyły się właściwie poprzedniego dnia, więc i planowany czas jazdy trochę dłuższy. Wreszcie wyspaliśmy się prawie do woli, bo do 9:00. Po tradycyjnym śniadaniu w formie szwedzkiego bufetu załadowaliśmy bagaże do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Tym razem nie spodziewaliśmy się wielu atrakcji, ale szwedzkie wybrzeże Bałtyku, po którym mieliśmy jechać jest samo w sobie bardzo piękne. Tu będziemy mieli okazję minąć pierwszy nasz fiord, bo i nad Bałtykiem są takie zatoki. Zgodnie z przewodnikiem, w mijanym po drodze Härnösand miał być skansen, ulubiona forma muzealna Małgosi. Skręciliśmy nawet do miasta i próbowaliśmy kierować się drogowskazami (bo w GPS-ie wśród wielu przydatnych miejsc skansenu nie było), ale roboty drogowe i objazdy skierowały nas w końcu w ślepą uliczkę. Czas nas nie gonił, więc nawet nie było szkoda. Obejrzeliśmy małe szwedzkie miasteczko z okien samochodu, a na koniec poczekaliśmy przy zwodzonym moście na przepływające pod nim akurat dwie żaglówki.

     Jadąc dalej dotarliśmy do ujścia rzeki Ångerman, jednej z najdłuższych rzek Szwecji (ponad 420 km). Przerzucony nad nią wiszący most (Höga Kusten bron), którego przęsło jest trzecie pod względem długości w Europie. Piękny widok z wysokiego brzegu, od którego most wziął swoją nazwę (Höga Kusten tzn. wysoki brzeg) przyciąga turystów. Parking, punkt widokowy i hotel umieszczone są tak, aby wszyscy mogli podziwiać wspaniale komponujące się w naturę dzieło człowieka. Liczba zdjęć tego mostu w internecie i w Google Earth potwierdzają, że rzeczywiście warto. My też dołożyliśmy swoich kilkadziesiąt fotek z tego miejsca. Zwłaszcza, że prześwietlane słońcem ciemne chmury stanowiły wspaniałe tło.

     Kolejnym przystankiem miała być Umeå, ale jakoś nie mieliśmy nastroju na szczegółowe zwiedzanie tego miasta brzóz i poprzestaliśmy na samochodowej rundzie przez ulice oraz oglądaniu tysięcy białych drzew z okien auta. Sprzyjająca w tym miejscu pogoda pozwoliła na wybór dłuższego wariantu naszej trasy. Właśnie w Umeå skręciliśmy z międzynarodowej trasy E4 na krajową drogę 364, która wg przewodnika miała być ciekawsza widokowo i krajoznawczo. Wybór potwierdził się całkowicie. Zamiast już nużącej trasy szybkiego ruchu z setkami goniących samochodów przez niekończące się lasy, węższa droga też przez lasy i między jeziorami. Ale jakby bliższymi i samochodów dużo mniej. A mijane wsie z wiśniowymi domkami z białymi oknami zupełnie bez płotów też były czymś nowym. Nawet lejący deszcz, choć przelotny, ale taki, że wycieraczki nie nadążały, nie pogarszał nastroju. Po przejechaniu wzdłuż malowniczego jeziora Bydgetrasket, gdy poczuliśmy, że nasze żołądki domagają się posiłku na trasie (ok. 15:15) pojawiło się małe miasteczko – Burträsk (http://www.burtrask.com/). W przewodniku przeczytaliśmy, że jest w nim nawet mały skansen, co od razu dodało mu w oczach Małgosi dodatkowy atut.

     Zajechaliśmy do centrum i zobaczyliśmy dwa drogowskazy: „Burträsk Värdhus” i „Pizza”. Wybraliśmy to pierwsze– brzmiało bardziej miejscowo (Värdhus tzn. karczma). Znowu udało nam się wspaniale. Akurat o tej porze tego dnia można było zjeść obiad w postaci szwedzkiego bufetu. A wyrozumiała kelnerka przyjęła do wiadomości, że można sprzedać małą porcję takiego obiadu. W dużych garnkach i brytfannach, pod aluminiową folią, na podgrzewaczach znajdowały się świeże szwedzkie klopsiki, duszony kurczak, gotowane (!!!!) warzywa i ziemniaki. Obok bufet sałatkowy i lada z napojami. Nie piszę już o wyborze chlebów. Syci i zadowoleni podjechaliśmy kawałek do obiecanego skansenu – kilku małych domków wyposażonych w stare przedmioty codziennego użytku i ubrane w ludowe stroje manekiny, stojących nad kolejnym uroczym jeziorem. Ekstremalny pieszy mostek wiszący na wysepkę pokonaliśmy tylko z Anią (tzn. Piotr), ale spacer po przykościelnym cmentarzu już razem. Do dziś nadal nie wiemy, jaka jest wymowa małych figurek ptaszków na wielu płytach nagrobnych. Spotykaliśmy się z nimi także na cmentarzach w Norwegii. Świecące i grzejące słońce dopełniły szczęścia i już w takim nastroju dojechaliśmy ok. 17:00 do Skellefteå. Po drodze jeszcze spotkaliśmy pięknego zielonego starego SAAB’a, za którym „pogoń” też sprawiła nam trochę radości :D. Stacja benzynowa – 13,99 SEK/l i kolejny Scandic – tym razem całkiem nowoczesny (Scandic Skellefteå, Kanalgatan 75, 931 78 Skellefteå – http://www.scandichotels.se/skelleftea) z przeszklonym, wielopiętrowym atrium zaskoczył nas bardzo. Okna pokoju wychodziły nie na dwór tylko właśnie na to wewnętrzne atrium, a świeże powietrze było tylko w postaci klimatyzacji. Nie narzekaliśmy za bardzo, ale ten hotel, choć najnowocześniejszy, postawiliśmy na ostatnim miejscu wśród odwiedzonych. I pod względem wygody spania, i pod względem sympatycznego nastroju i klimatu (cena za pokój dwuosobowy z dostawką – 890 SEK). A do ciekawostek z tego dnia to można jeszcze dodać problemy z prawidłowym wymówieniem nazwy miasta, w którym nocowaliśmy. Po szwedzku wymawia się to [schellefte] z bardzo niesłyszalnym S. Dopiero po powrocie do Polski nauczyłem się poprawnie wymawiać tę nazwę. Nic nie mówię też o naszym samochodzie, ale co można pisać, gdy sprawia się znakomicie. Załadowany po brzegi bagażnik, trzy osoby w środku, a silnik ciągnie w każdych warunkach dobrze. Tempomat i automatyczna skrzynia biegów ułatwiają kierowcy prowadzenie, zwłaszcza na uporządkowanych szwedzkich drogach. W sześć dni przejechaliśmy już ponad 3 000 km, a ja nie czułem się wcale zmęczony prowadzeniem samochodu.


Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


Dzień 5 - 30 c...
Zobacz spis treści
»
Dzień 7 - 2 li...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group