bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Dzień 5 - 30 czerwca 2008 (poniedziałek) Södertälje – Sztokholm – Uppsala - Sundsvall (424 km)
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/162 gł)   
Oceń ten artykuł:
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Spis treści:
Dzień 4 - 29 c...
Zobacz spis treści
»
Dzień 6 - 1 li...


Trasa w Mapy Google

     Wyspaliśmy się jednak trochę dłużej i po śniadaniu w szwedzkim bufecie (najbardziej podobało się to Ani, bo mogła wreszcie wybrać sobie do jedzenia to co lubiła i tyle ile chciała) nie całkiem zgodnie z planem, ale o rozsądnej godzinie (9:30) wyjechaliśmy do Sztokholmu (33 km). Prognoza pogody się niestety sprawdzała, ale wyposażeni w kurtki i parasole postanowiliśmy się nie przejmować. Po kilku kółkach przez rozkopane centrum Sztokholmu zaparkowaliśmy przy nabrzeżu Skeppsbrokajen 100 metrów od zamku królewskiego na Gamla Stan (Starym Mieście). Opłaty w szwedzkim parkomacie udały się tylko dzięki pomocy uczynnego tubylca (tubylki ?!). Zbliżała się 11:00 więc postanowiliśmy obejrzeć ciekawe miejsca na starówce, a zamek zacząć oglądać od uroczystej zmiany warty odbywającej się codziennie o 12:15. W ten sposób znaleźliśmy się w Storkyrkan (katedrze sztokholmskiej) liczącym blisko 700 lat najważniejszym dla Szwedów kościele. W nim odbywają się wszystkie uroczystości dworskie tzn. koronacje, chrzty, śluby i pogrzeby rodziny królewskiej. Potem zdeptaliśmy wąskie uliczki z sympatycznymi kamieniczkami, rynek Stortorget, Prästgatan, Mårten Trotzigs Gränd (najwęższa uliczka w mieście, mniej niż metr szerokości) i wróciliśmy na plac zamkowy. Przebijające się przez czarne chmury słońce dawało nadzieję, że jednak szwedzka prognoza będzie równie „trafiona” jak polska. Stanęliśmy blisko jednego z posterunków. Dziewczyny uznały, że tam będzie najlepiej (może wartownik był najprzystojniejszy), bo mnie było wszystko jedno. Ze swojej wysokości, z wyciągniętej w górę ręki i tak film byłby dobry. Z autokaru wysiadła orkiestra, po placu kręciło się coraz więcej galowo ubranych żołnierzy. Pojedyncze krople deszczu nie zniechęcały nikogo. Nad turystami pojawiły się parasole, ale na długo to nie wystarczyło. Krople zamieniły się w ulewę, a grzmoty i błyskawice nie pozostawiały złudzeń. Biegiem pod najbliższy dach, który okazał się przedsionkiem zwiedzanej już katedry. Jedyny raz, właśnie w Sztokholmie, pogoda popsuła nam plan wycieczki. Rozszalała nad Sztokholmem burza nie pozwalała nam ruszyć się dalej przez prawie godzinę. Współczuliśmy tylko żołnierzom, którzy chcąc nie chcąc przy dźwiękach moknącej orkiestry musieli odbyć tę uroczystą zmianę warty. Gdy deszcz tylko trochę zelżał, a potoki wody na uliczkach przybrały formę strumyków przemieściliśmy się do zamkowych komnat, ale niestety czas gonił. Zobaczyliśmy tylko skarbiec zamkowy z koronami szwedzkich królów i zrabowanymi w Polsce w czasie szwedzkiego potopu złotymi kielichami. Piękne, ale znowu pozostał niedosyt. Już zauważyliśmy, ze to uczucie będzie nam towarzyszyć przez całe trzy tygodnie.

     Gdy znaleźliśmy się w samochodzie nasze plany musiały ulec zmianie. Na obiad postanowiliśmy pojechać do Uppsali (kolejne 75 km), żeby tylko wyrwać się z pochmurnego i dalej grożącego deszczem Sztokholmu. I na dobre wyszło. Choć żałowaliśmy mile zapowiadających się nastrojów Gamla Stan w Sztokholmie, ale mieliśmy nadzieję na także fajną akademicką atmosferę Uppsali. Nie zawiedliśmy się.

     Na ulicach miasta było pełno młodzieży, mało turystów i mimo poniedziałku nastrój jakiegoś festynu. Tak właśnie wpływa na to miasto znany Uniwersytet i jego studenci. Z parkingu koło dworca do katedry droga wiodła nas przez centrum miasta. Mijaliśmy wiele restauracji i barów, ale żadna nie przyciągnęła naszego wzroku ani zapachy naszych nosów. Dopiero przed samą katedrą zauważyliśmy znajomy napis „Lunchmeny” i wejście do restauracyjki w nic nie mówiącym budynku o łososiowej elewacji. Po krótkich negocjacjach z kelnerką zamówiliśmy szwedzkie przysmaki. Dopiero wtedy rozejrzeliśmy się wokół i okazało się, że znowu trafiliśmy w dziesiątkę. Restauracja Domtrappkällaren (S.t Eriks Gränd 15, 753 10 Uppsala, http://www.domtrappkallaren.se/) mieści się zabytkowych pomieszczeniach, których część datuje się nawet na XIII wiek, a całość nie później niż na wiek XVI. Kilka pomieszczeń stanowiło więzienie dla studentów, którzy wyłamywali się z uniwersyteckiej dyscypliny. Wystrój nawiązuje do tamtych czasów, a sama restauracja działa w tym miejscu od 1930 roku. Umiarkowane ceny (zwłaszcza w Lunchmeny) i smaczne dania dopełniły całości. Anegdotyczny jest tylko nasz wybór dania, mającego być wg kelnerki szwedzką specjalnością. Okazały się nimi prawie swojskie placki ziemniaczane z przysmażanym bekonem i konfiturą z żurawin (Raggmunkar med hemrimmat fläsk och lingon). Bardzo smaczne i duże porcje po 85 SEK.

     Z pełnymi brzuchami poszliśmy oglądać gotycką katedrę. Jeden z dwóch największych kościołów w Skandynawii (obok Nidarosdomen w Trondheim) stanowi kościół katedralny protestanckich arcybiskupów Szwecji. Piękna gotycka architektura, surowe protestanckie wnętrze, groby wielkich Szwedów (m.in.. św. Eryka, wielu królów, Katarzyny Jagiellonki i Karola Linneusza) i wspaniałe wielkie witraże. Znowu zaczął poganiać nas czas, parkingowy zegar i kilometry do przejechania. Około w pół do piątej opuściliśmy sympatyczną Uppsalę, zatankowaliśmy benzynę (13,74 SEK/l) i udaliśmy się drogę do Sundsvall (jeszcze ponad 300 km). Niestety kończyły się już autostrady i choć drogi szybkiego ruchu są także dobrej jakości, to ograniczenia prędkości i jednak nie zawsze dwupasmowe jezdnie w obie strony zmniejszyły naszą szybkość. Po drodze mijaliśmy Gävle, Söderhamn i Hudiksvall, ale poza przeczytaniem o nich w przewodniku i krótkim postoju na przydrożnym parkingu nie mieliśmy okazji ich poznać. Nocleg znowu w Scandicu. Tym razem „Sundsvall Nord” (Värdshusbacken 6, 856 50 Sundsvall – http://www.scandichotels.se/sundsvallnord). Pokój na parterze, a dostawka w formie znanej z kolejowych kuszetek i dostęp do internetu (WiFi) w cenie. Trochę taniej niż poprzednio, ale zapłacić też trzeba było z góry w Polsce.


Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


Dzień 4 - 29 c...
Zobacz spis treści
»
Dzień 6 - 1 li...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group