bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Dzień 17 - 12 lipca 2008 (sobota) Gudvangen – Oslo - Larkollen (427 km)
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/162 gł)   
Oceń ten artykuł:
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Spis treści:
Dzień 16 - 11 ...
Zobacz spis treści
»
Dzień 18 - 13 ...

Opera Narodowa (Operahuset) Karl Johans Gate Budynek parlamentu w (Stortingsbygningen) Oslo - miasto Park Vigelanda (Park Frogner) Pałac Królewski Ratusz (Oslo Rådhus)

Trasa w Mapy Google

    Budziki we wszystkich telefonach ustawione na 6:30 zapiszczały prawie równo. Za oknem, nad fiordem unosiły się malownicze mgły odbijające się od nieruchomej tafli wody, a na skalnych urwiskach pojawiły się ostre cienie niskiego słońca. Niestety romantyczne widoki mogliśmy podziwiać tylko mimochodem. Pakowanie walizek i toreb, potem samochodu zakończyliśmy w planie i ok. 8:30 byliśmy gotowi do wyjazdu. Zgodnie z umową z firmą Novasol mieliśmy opuścić domek przed 9:00. Naszego gospodarza nie było jednak widać. Podeszliśmy do jego, niedaleko stojącego domu, ale i tam głucha cisza. Trochę zaniepokojony sięgnąłem za słuchawkę. I niestety cały, przewspaniały pobyt w Gudvangen zakończył się nieprzyjemnie. Właściciel nie widział problemu w tym, że kaucję odda nam za dwa tygodnie, media rozliczy też zaocznie, a w ogóle to o co chodzi ?! Po bezskutecznej próbie połączenia się z dyżurnymi (wg umowy) oddziałami Novasol w Norwegii i w Danii, oraz podliczeniu planowanych rachunków, postanowiliśmy wyruszyć w dalszą podróż bez rozliczenia.

    Zapisaliśmy stany liczników i trochę zestresowani opuściliśmy Gudvangen. W milczeniu pokonaliśmy ostatni raz Gudvagentunnelen i za Aurlandsvangen zjechaliśmy w prawo w drogę 50. Wybrałem tę drogę do Oslo, aby przynajmniej w części ominąć dość tłoczną, jak na warunki norweskie, międzynarodową E16, a korzystając z rewelacyjnej, w dalszym ciągu, pogody podziwiać kolejne krajobrazy. Ciągnącą wzdłuż rzeki Mørkedøla drogą zaczęliśmy wspinać się na kolejny płaskowyż leżący pomiędzy Hardangervidda (największym górskim płaskowyżem w Europie) i masywem Jotunheimen. Po kilkunastu kilometrach zaliczyliśmy następny drogowy „wynalazek” – ostre, wąskie serpentyny, częściowo schowane w słabo oświetlonych tunelach, a w nich chowające się przed nocnym chłodem, lub południowym skwarem owce. Jako kierowca bardziej musiałem zwracać uwagę na te ruchome przeszkody na i tak trudnej trasie, ale moje pasażerki już mogły zapomnieć niedawne przykrości i zachwycać się panoramą doliny z leżącym coraz bardziej poniżej pięknym jeziorem. Jedynym, co zakłócało niemal idealny widok, były kable wysokiego napięcia wychodzące z wodnej elektrowni, korzystającej z dużego spadku wody. Przez grzbiety Grindsfjellet i Hovdungafjellet przeprawiliśmy się nowymi, kilkukilometrowymi tunelami. Dalej na południowy-wschód jechaliśmy prawie po płaskim terenie wzdłuż dużego jeziora Strandavatnet, w którym odbijały się gęstniejące chmury. Powoli zjeżdżaliśmy w dół i około 11:00, niestety w padającym gęsto deszczu, dojechaliśmy do miejscowości Hol. Tu na chwilę zatrzymaliśmy się na parkingu, przy bardzo ciekawym stavkirke, którego dach zrobiony był z dużych płyt łupka, a ściany jak w innych kościołach tego typu były z ciemnego drewna. Z powodu nieciekawej pogody i goniących nas planów, nie wysiedliśmy z samochodu i zdjęcia robiliśmy przez uchylone okna.

     Dalej skręciliśmy w lewo w drogę nr 7, która wiodła już przez nizinne okolice Hallingdal, w kierunku Oslo. Mijając kolejne kościoły słupowe, (lecz już nie tak stare i interesujące), przez ciekawą z przyczyn językowych miejscowość Gol, krętą drogą w już nie górskiej dolinie, dołączyliśmy z powrotem do E16. Przewidywania, co do większego ruchu, sprawdziły się i nie mogąc wykorzystać maksymalnej, dopuszczalnej w Norwegii prędkości 80 km/h, w mimo wszystko sprawnie poruszającej się kolumnie samochodów, spokojnie jechaliśmy w kierunku naszego dzisiejszego celu. Około 14:30, na 60 km przed Oslo postanowiliśmy zgodnie z planem zjeść obiad. Na obwodnicy Honefoss, w niczym się nie wyróżniającej, przydrożnej gospodzie – barze szybkiej obsługi (Ringerike Gjestegård – www.ringerike-gjestegaard.no) zjedliśmy szybki, lecz mimo to smaczny obiad za wyjątkowe 350 NOK.

    W Oslo, na bocznej uliczce Thor Olsens gate, zaparkowaliśmy o 15:30 (w sobotę od 14:00 postój w centrum Oslo jest już bezpłatny) i na piechotę ruszyliśmy na krótką eksplorację, już pogodnej i słonecznej, stolicy Norwegii. Po kilkunastu minutach doszliśmy do głównego deptaka, Karl Johans gate, gdzie trochę przeraził nas tłum turystów i gwar wielkomiejskiej ulicy. Byliśmy już odzwyczajeni, po bardziej odludnych terenach północnej Szwecji oraz północnej i środkowej Norwegii, od takiej atmosfery. Popisujący się akrobaci i aktorzy, malujący na chodniku i na dużych kartach papieru graficy i malarze, stoiska ze słodyczami, przekąskami i pamiątkami – to właśnie spotkaliśmy w to sobotnie, letnie popołudnie. Trochę oszołomieni minęliśmy zasłoniętą doszczętnie rusztowaniami katedrę i poszliśmy w kierunku dworca kolejowego i portu, w którym w 12 kwietnia 2008 otwarto nowy budynek opery. Na terenie nieużywanej już części doków zbudowano (poniżej planowanych kosztów i przed czasem !!!), fascynujący nowoczesnością, biały jak lód budynek. I to lodowe skojarzenie było jak najbardziej słuszne – projektanci wzorowali się na formie góry lodowej wypiętrzającej się z morza. Szklane ściany i udostępniony do spacerowania dach z białego marmuru stały się nową atrakcją Oslo. W dużym kontraście do surowych widoków dzikich fiordów i skalnych urwisk, ten twór współczesnej cywilizacji, zrobił na nas niesamowite wrażenie, a panorama Oslo z samego szczytu wzbudziła podziw dla miasta. Foyer, równie nowoczesne jak forma zewnętrzna, klimatyzowanym wnętrzem dało nam chwilę wytchnienia od znowu upalnego dnia.

    Po krótkim odpoczynku, wróciliśmy na tłoczny pasaż. Minęliśmy Stortinget – budynek norweskiego parlamentu, z daleka zobaczyliśmy Rådhuset – miejski ratusz, w którym odbywają się uroczystości wręczenia pokojowej nagrody Nobla i dotarliśmy na drugi koniec Karl Johans gate, gdzie na wzgórzu górującym nad miastem znajduje się pałac królewski (den Kongelige Slot). Klasycystyczny trzypiętrowy budynek, którego budowę ukończono w 1849 jest częściowo udostępniony dla zwiedzających. Wokół pałacu rozstawione są warty honorowe żołnierzy w tradycyjnych strojach. Zniżające się słońce dawało znać, że czas goni, więc sprawnie obeszliśmy pałac wokoło i wróciliśmy do samochodu. Już po 19:00 znaleźliśmy się na jednym z wielkich parkingów przy Frognerparken. Ten duży park, położony na zachód od centrum Oslo, wykorzystywany przez mieszkańców do weekendowego wypoczynku, znany jest przede wszystkim jako park Vigelanda. Ponad 200 rzeźb tego norweskiego artysty zgromadzone na terenie miejskiego parku przyciąga setki tysięcy turystów. Przedstawiające nagie ludzkie postacie, splątane w nierealny sposób, zastanawiają, budzą kontrowersje, a dla nas były kolejnym elementem układanki pod nazwą Norwegia. Odurzeni zapachem setek kwitnących w pełnej krasie róż i wcale nie wieczornym słońcem około 19:40 zamknęliśmy drzwi samochodu i ruszyliśmy dalej na południe, w kierunku granicy norwesko-szwedzkiej.

    Po prawie godzinnej jeździe z zawrotną prędkością dochodzącą do 110 km/h (norweskie autostrady – E6), zjechaliśmy w prawo na drogę 119, którą dość szybko dotarliśmy do leżącego przy ujściu Oslofjorden, Larkollen. Tu w Støtvig Hotell (Larkollveien 801; N-1560 Larkollen – www.stotvig.no;) mieliśmy zamówiony nocleg. W ładnie położonym nad morzem (fiordy dalej wcinające się głęboko w ląd, nie mają tu już tak stromych i wysokich skalnych brzegów) hotelu za 800 NOK dostaliśmy klucze do małego, przytulnego pokoiku na poddaszu z widokiem na marinę i morze. Choć zegarki mówiły, że czas spać (22:00) poszliśmy jeszcze na spacer do portu jachtowego. Piękny widok na wysepki na fiordzie oświetlone dopiero zachodzącym słońcem i spokojne wody morza, w których odbijały się elegancie jachty i płynące w oddali promy stanowiły piękną oprawę wieczornego spaceru. Poza wysokimi chmurami na dalekim horyzoncie nic nie zapowiadało zmiany pogody. W dobrych nastrojach wróciliśmy do pokoju, na ostatnią noc w Norwegii.

 


Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


Dzień 16 - 11 ...
Zobacz spis treści
»
Dzień 18 - 13 ...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group