bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje

e-przewodniki.pl relacje i trasy Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Dzień 12 - 7 lipca 2008 (poniedziałek) Gudvangen - Aurland - Voss - Gudvangen (230 km)
Średnia ocena: gwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdkagwiazdka (5,00/162 gł)   
Oceń ten artykuł:
Przez cztery stolice do słońca o północy i zadumy w oknie nad fiordem.
Spis treści:
Dzień 11 - 6 l...
Zobacz spis treści
»
Dzień 13 - 8 l...

Nærøyfjord Tunel Lærdal

 

Trasa w Mapy Google

     Rano, po nocnej burzy i ulewie pozostały już tylko niezbyt gęste chmury, a oświetlające mokre jeszcze skalne zbocza nad fiordem słońce, fantazyjnie dodawało uroku i tak pięknym widokom. Oczywiście, zanim ruszyliśmy na zaplanowaną na ten dzień wycieczkę, zrobiliśmy kolejne dziesiątki zdjęć. Uwiecznione zostały między innymi stateczki pływające po fiordzie oraz płynące po urwiskach ostre cienie chmur przeganiane przez wiatr. Z porannych wiadomości telewizyjnych dowiedzieliśmy się skąd bierze się hałas na drugiej stronie fiordu, zaraz przy porcie. Okazało się, że nocna burza była przyczyną osunięcia się lawiny na jedyną drogę prowadzącą do wsi Bakka, a rumor powodowały ciężkie maszyny robocze próbujące usunąć ciężkie głazy.

     Tego dnia w planie nie mieliśmy żadnych intensywnych wrażeń i chcieliśmy potraktować go raczej odpoczynkowo: kilkadziesiąt kilometrów po okolicach, spożywcze zakupy i zatankowanie benzyny.

     Pierwszy etap to 30 km do Aurland (Aurlandsvangen), małego miasteczka gminnego będącego dobrym miejscem do rozpoczynania wycieczek w góry i przystanią w wyprawach po fiordzie. Korzystając ze słonecznej pogody pojechaliśmy dalej w górę, do platformy widokowej na wysokości 500 m n.p.m. Po pokonaniu stromych i jak zwykle wąskich serpentyn, które na zaprawionych już do takiej jazdy pasażerkach, nie zrobiły większego wrażenia (może poza okrzykami typu: „Jaki piękny widok! Otwórz okno i zatrzymaj się !”) dojechaliśmy do parkingu przy platformie widokowej. Południowe słońce dość łatwo pokonywało rwące się chmury, a rozpościerający się widok na leżący ponad 500 metrów poniżej Aurlandsfjord sprawiał oszałamiające wrażenie. Platforma zbudowana jest w formie kilkunastometrowego pomostu otwartego na fiord, zamkniętego jedynie szklaną szybą na końcu, prawie niewidoczną. Spojrzenie w dół było jedynie dla odważnych, ale bezkresny horyzont z głęboką rysą fiordu i chmury na wysokości oczu rekompensował potencjalne ryzyko.

     Nie wróciliśmy tą samą drogą, lecz postanowiłem pojechać przez Snøvegen (drogę śnieżną), nieczynną w zimie i rewelacyjną widokowo (według przewodników). Rzeczywiście polecamy ten szlak. Na dole było ok. 20-25oC, a na płaskowyżu, pomiędzy kilkumetrowymi zaspami śniegu, raptem 5-6oC. Dzikie przestrzenie, wąska wstążka szosy i wszędobylskie owce na pozbawionej drzew i krzewów powierzchni, urozmaicanej gdzieniegdzie przez zamarznięte jeziorka i z rzadka pojawiające się czerwone domki z białymi oknami i dachami zarośniętymi trawą – to był krajobraz jaki spotkaliśmy na tej drodze. Około godzinna podróż, którą warto odbyć choć raz, nie goniąc przez wybudowane niedawno skróty i ułatwienia. Zjazd w kierunku do Lærdalsøyri, centrum gminy Lærdal prowadził szosą przylepioną do zbocza malowniczo opadającej kotliny. Teraz zawróciliśmy już drogą 5 i kolejno E16 do najdłuższego tunelu na świecie, Lærdalstunnelen, mającego 24,5 kilometra długości. Aby przejazd nie był monotonny, co ok. 8 km wykuto w skale ogromne groty-sale, podświetlone w kolorach nieba i lasu, w których znużone oczy mogą na chwilę odpocząć od jednostajnego rytmu lamp oświetlających tunel. Dla Małgosi, nie lubiącej bardzo zamkniętych pomieszczeń, było to nie lada wyzwanie, ale każdy już kolejny tunel na naszej trasie nie robił na niej większego wrażenia. Wszystkie były przecież krótsze , choć jeszcze tego samego dnia przejechaliśmy Flenjatunnelen (6 km), Gudvangatunnelen (11,5 km) i składający się z dwóch kawałków tunel pod przełęczą Stelheim (2,5 km).

     Jadąc dalej drogą E16 minęliśmy ponownie Aurland, Flam, Gudvangen i wśród ciemniejących deszczowymi chmurami gór pojechaliśmy do Voss, gdzie zaplanowaliśmy obiad, zakupy i tankowanie. Voss, duża stacja zimowych sportów, leżące pomiędzy górami, nad jeziorem Vangsvatnet miasto. W lecie staje się centrum turystycznym dla wypraw nad fiordy. W pobliżu miasta jest źródło, z którego butelkowana w charakterystycznego kształtu opakowania, woda „VOSS” jest najdroższą wodą mineralną dostępną w najbardziej luksusowych hotelach świata. My jednak, przywiedzeni do tego miejsca bardziej przyziemnymi potrzebami, w gęstniejącym deszczu, szukaliśmy miejsca do jedzenia i spokojnego parkingu (płatne miejsce przy ulicy – 10 NOK za godzinę) w pobliżu. Na głównym deptaku Voss, na ulicy Vangsgata jest wiele kafejek, barów i restauracyjek. Dość przypadkowo wybraliśmy Ringheim Kafe (Vangsgata 32 http://www.ringheimkafe.no/index.jsp). Jedzenie nie specjalne – kuchnia włoska (?) albo grecka (?) – nie zapamiętaliśmy. Ceny były niestety turystyczne (co w Norwegii przekłada się na „wysokie”), więc byliśmy jedynie zadowoleni, że zaraz wracamy do domu. Zrobiliśmy szybkie zakupy spożywcze w pobliskim sklepie „SPAR”. A na koniec wizyty w Voss, podeszliśmy jeszcze do wyjątkowego kościoła. Jednego z niewielu kamiennych norweskich kościółków, pochodzącego z XIII wieku Vangskyrkja, z nietypową ośmiokątną wieżą i ścianami o grubości ok. 2 m.

     Do Gudvangen wróciliśmy ok. 18:00 i zanim dotarliśmy do naszego domku, odwiedziliśmy turystyczne centrum miejscowości. Wybudowany w norweskim stylu ośmiokątny budynki, w formie ogromnego namiotu, mieści dużą restaurację i sklep z pamiątkami. W trochę mniejszym, stojącym obok, jest ciekawy hotel z ręcznie wykonanym wyposażeniem w stylu wikingów. Wszystko dla turystów rozpoczynających lub kończących w leżącym obok porcie wycieczki po fiordzie. Nierzadko zdarza się, że do wąskiego fiordu (250-500 metrów) wpływają wycieczkowe kolosy (np. Queen Elisabeth 2) o długości ponad 300 metrów i zabierające ponad 1500 pasażerów w luksusowych kabinach. Niedaleko była też stacja benzynowa (13,99 NOK/l) ze sklepem spożywczym i myjnią dla TIR’ów.

     Dzień o wyjątkowo zmiennej pogodzie zakończyliśmy w ciepłym domku, przed którym powitały nas gospodarujące na pobliskiej łące owce, barany i kozy. Rozpogadzające się niebo zainspirowało dziewczyny do kolejnych zdjęć wnętrza domku, a prawie przed północą, również jasnych razem, fiordu i nieba, rozdzielonych prawie czarnymi skałami.


Strona: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22


Dzień 11 - 6 l...
Zobacz spis treści
»
Dzień 13 - 8 l...



relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
ostatnio zalogowali się
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group