relacje i trasy
Listopad w Rzymie
|
|||||||||||||||
Listopad w Rzymie Dzielnica Żydowska, Wyspa Tyberyjska, Wzgórze Janikulum oraz Watykan
Średnia ocena:
Oceń ten artykuł:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Następnego dnia jako pierwszy, obraliśmy za cel fragmenty dzielnicy żydowskiej z pewną fontanną, której nie mogłam się doczekać. Wpierw jednak, bo po drodze, spenetrowaliśmy ogrody Villa Aldobrandini pełne egzotycznych roślin i pięknych widoków. Potem podziwialiśmy kolejno Kolumnę Trajana, Forum Trajana oraz Targowiska Trajana, które niegdyś pełniły funkcję dzisiejszych supermarketów, pomnik Wiktora Emanuela II, zwany także Ołtarzem Ojczyzny (Altare Della Patria) oraz Piazza del Campidoglio.
Kolumna Trajana oraz kościół Chiesa del Santissimo Nome di Maria al Foro Traiano
Pomnik Wiktora Emanuela II zwany także Ołtarzem Ojczyzny (Altare della Patria)
Fontanna na Piazza d'Aracoeli
Piazza del Campidoglio
Poruszaliśmy się, bardziej kierując się instynktem, mniej planem, mapa służyła nam tylko w sytuacjach beznadziejnych. W pewnym momencie nie było wątpliwości, że znajdujemy się w okolicy, która od XV w. wydzielona była żydowskiej społeczności. Dla innych może się to wydać abstrakcyjne, ale moim zdaniem to widać, to czuje się w powietrzu. Minęliśmy starożytny Teatr, mijaliśmy kościoły, bo szukałam czegoś innego, i po lekkiej dezorientacji, błądzeniu wśród wąskich, prastarych uliczek natrafiliśmy przypadkiem.
Fontanna z Żółwiami na Piazza Mattei
Fontanna z Żółwiami (Fontana delle Tartarughe) wykonana przez Matteo Landiniego. Plac, na którym stoi od pięciu wieków nosi nazwę Piazza Mattei. Co niedostrzegalne gołym okiem to fakt, że żółwie zostały dodane później. I mimo, że Rzym to miasto fontann i wody, że wcześniej i później zobaczyłam wiele doniosłych, ogromnych i wspaniałych rzeźb wysławiających wodę, to ta jedna pozostanie dla mnie niezapomniana. Może powodem tego był pusty skromny placyk, który ją otaczał, albo to, że w momencie jej oglądania była tylko moja, nie wiem. Wiem tylko, że żadna wcześniej ani później mnie tak nie zauroczyła.
Wracając w stronę Tybru zatrzymaliśmy się podziwiając nieśpieszne życie toczące się w sąsiedztwie Portico d’Ottavia, resztek dawnej alei spacerowej, kolumn pochodzących sprzed naszej ery, raz po raz zastanawiając się nad tym, że oto mamy przed sobą namacalny dowód na to, że te czasy faktycznie istniały, że nie musimy ich sobie wyobrażać, że obserwujemy je własnymi oczami i są tutaj takie prawdziwe.
Dzielnica Żydowska - okolice Portico d'Ottavia
Jak podaje przewodnik właśnie w te okolice przesiedlono żydów w XV w. Otoczono je wysokim murem, którego bramy zamykano na noc. Okolice te nazywano gettem lub doliną żydowską. Grupka dzieci wraz z swym młodym nauczycielem w ten słoneczny listopadowy dzień bierze udział w lekcji historii na świeżym powietrzu, klęcząc na kolanach, bądź siedząc na tornistrach. Jakże jestem ciekawa, o czym oni mówią. Zazdroszczę im. Chciałabym mieć tak przystojnego nauczyciela.
Dzielnica Żydowska...
Jeszcze chwila zadumy przy synagodze i już przekraczaliśmy słynną, lecz bardzo dziś zmienioną rzekę Tyber. Ma solidnie uformowane brzegi, ale niegdyś bardzo dawała się we znaki mieszkańcom w postaci licznych powodzi, stąd potrzeba ochrony i zapanowania nad żywiołem oraz późniejsze zmiany. Wiele jest mostów. My udaliśmy się na przechadzkę kamiennym mostem dla pieszych łączącym getto z Wyspą Tyberyjską, zwanym Ponte Fabricio. Co dziwne, dopiero w okolicach rzeki zauważyłam jesienne barwy na drzewach, prawdopodobnie przez inny rodzaj roślinności niż ta, która rośnie na wzgórzach miasta. Złociste kolory gałęzi pochylających się nad rzeką, to przede wszystkim zasługa kasztanowców.
Widok z mostu Ponte Fabricio na Tyber oraz szpital na wyspie Tyberyjskiej
Na wyspie nie ma wiele miejsca. Głównym budynkiem jest szpital, związany z legendą sprzed naszej ery, mówiącą o zwalczaniu epidemii za pomocą jadu żmii oraz głębokiego snu. Na wyspie stoi przepiękny kościół San Bartolomeo, a plac między kościołem a szpitalem jest zarazem centralnym miejscem na wyspie. Usiedliśmy w ogródku, aby kontemplować tą słoneczną chwilę przy kawie i słodkich bułeczkach. Luca zawsze zamawia un cafe czyli espresso, a ja un cappucino.
Plac przed kościołem św. Barłomieja na wyspie Tyberyjskiej
Dalej ruszamy mostem Ponte Cestio na Zatybrze. Labiryntem uliczek docieramy na plac przed kościołem Santa Maria in Trastevere. Siedząc na schodach 300 letniej fontanny przed kościołem zajadamy się lodami i sorbetami. Od pierwszej gałki lodów zjedzonych we Włoszech, wiem, że nie ma lepszych na świecie.
300 - letnia fontanna na placu przed kościołem Santa Maria in Trastevere
Tymczasem mój brzoskwiniowy sorbet był tak duży, że dotarł wraz ze mną spod kościoła na wzgórze Janikulum. Roztapiając się od słońca ociekał mi po rękach. W połowie wspinaczki odpoczęliśmy przy ogromnej tafli wody Fontana dell’Acqua Paola.
Fontana dell'Acqua Paola na wzgórzu Janikulum
Mimo, że w planach mieliśmy dotrzeć na sam szczyt wzgórza z Pomnikiem Garibaldiego, rozejrzeć się z punktu widokowego i zejść do Watykanu, spotkaliśmy na swojej drodze bramę, przez którą przeszliśmy i park, do którego weszliśmy, w który się zagłębiliśmy i w którym się zagubiliśmy.
Park Villa Doria Pamphili
Świeciło słońce, trawa była soczysta, stokrotki, palmy i ludzie. Dzieci, dorośli, dziadkowie, zabawa, spacery, spokój i sen. Dziś szukam, czytam i dowiaduję się, że to były ogrody Villa Pamphili, największego i najspokojniejszego parku w mieście. Nie chciało nam się z niego wychodzić, gdyby nie to, że zaczęliśmy się martwić, bo miał być Watykan a tu nic, tylko kolejne łąki, zamieniające się w sportowe ścieżki dla biegaczy i pola do gry w piłkę.
Zgubiliśmy się. Droga powrotna do Watykanu była dłuższa niż zakładaliśmy, ale przynajmniej z górki. Po drodze szybki posiłek. Ciepłe, złączone i chrupiące kawałki chleba z przeróżnym nadzieniem do wyboru. Kończyliśmy je wbiegając wręcz na plac św. Piotra, aby uchwycić ostatnie słoneczne chwile tego dnia. Zapach przypalonej skórki tego chleba towarzyszy mi do dziś...
Wystarczyło przejść pomiędzy czterema rzędami kolumn zaprojektowanych przez Berniniego, przy których wielkości człowiek czuje się jak okruszek. To, co czuliśmy później podczas zwiedzania… zachowam tylko dla siebie.
Plac św. Piotra
Wychodząc udaliśmy się przed linię graniczną pomiędzy państwem Watykanu a resztą Włoch. Tam pomogliśmy pewnemu samotnemu rowerzyście, neapolitańczykowi zwiedzającemu Rzym, wykonać pamiątkowe zdjęcie, w zamian za co, otrzymaliśmy wiele ciekawych uwag na temat miasta i jego mieszkańców, omówiliśmy też resztę kraju a nawet Europy.
Koniecznie chciałabym tam jeszcze wrócić, by zwiedzić słynne ogrody watykańskie.
Niedaleko Watykanu jest położona stacja metra, które może bardzo ułatwić poruszanie się po mieście, jeśli ktoś jest już mocno zmęczony. My skorzystaliśmy z linii A jadącej w kierunku Termini, stacji, na której krzyżują się wszystkie linie, a wysiedliśmy na Piazza della Repubblica. W pobliżu placu mieszczą się starożytne Termy Dioklecjana. Po środku króluje fontanna Delle Naiadi, przedstawiająca nimfy wodne. Ponoć jest uznawana za najpiękniejszą w Rzymie, mnie jednak ruch pędzących wokół niej samochodów skutecznie zniechęcił do przyjrzenia się jej z bliska. Po krótkim odpoczynku na schodach opery i podziwianiu z tej perspektywy fasady Bazyliki Santa Maria degli Angeli, udaliśmy się piechotą na odpoczynek i la cena.
Okazało się, że najprzyjemniejsze dopiero przed nami. Wieczór spędziliśmy przy czerwonym winie, najprostszej pizzy, carpacio z polędwicy wieprzowej z rukolą. Potem pojawiła się przepyszna pieczona kaczka z sosem truflowym, pieczone kartofle i sałaty z rukolą na czele.
Tego dnia towarzyszyło mi tyle emocji, a następnego miało być ich jeszcze więcej, co spowodowało, że tej nocy nie mogłam zasnąć. Uspokoiłam się dopiero rankiem, wtedy, gdy akurat przyszła pora wstawać. Poczułam, że oto ciąg dalszy przygody zaczyna się i chcę wziąć w nim udział bez względu na to czy jestem wyspana czy nie. Spokój.
|
relacje i trasy:
Byłeś w weekend na ciekawej wycieczce? Odbyłeś 2-miesięczną podróż życia? Podziel się swoją podróżą!
możesz:
opisać swoją wycieczkę/podróż
uzupełniać ją o napotkane, ciekawe obiekty
dodawać zdjęcia
wgrywać trasę z urządzenia GPS w formie pliku GPX
korzystać z relacji i tras innych użytkowników
przejdź do strony:
![]() ostatnio zalogowali się
|
||||||||||||||
|
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża |
|||||||||||||||