bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje
Budapeszt
Galeria Na komórkę Na GPS Dodaj komentarz
Rozdział nadrzędny: Budapeszt

Warto zobaczyć

Víziváros, Óbuda, Aquincum

Zacznijmy tę trasę na placu Adama Clarka. Tym razem nie pójdziemy jednak w górę na Wzgórze Zamkowe, tylko podążymy nabrzeżem. Przewodnikiem w tej wędrówce będzie dla nas  ulica Główna (Fő utca) - w śred­niowieczu zwana Długą, jako że biegła aż od ulicy Döbrentei. Przypuszcza się jednak, że historia ulicy sięga jeszcze dalej, że to właśnie tędy biegła rzymska Droga Graniczna.

Ulica Fő poprowadzi nas przez dzielnicę zwaną

 Wodnym Miastem (Víziváros). W średniowieczu życie koncentrowało się tu w pięciu osiedlach, z których każde zyskało nazwę od imienia patrona swego kościoła. Pod panowaniem tureckim teren ten nabrał orientalnej kolorystyki: kościoły przekształcono w dżami, wybudowano termy. Po odbiciu Budy w niemal całkowicie zniszczonej i opustoszałej okolicy osiedlili się ubodzy rzemieślnicy i rybacy, głównie pochodzenia niemieckiego. Ta część miasta zyskała jednak na znaczeniu, odkąd w pobliżu pojawił się most Łańcuchowy - pierwszy stały most na Dunaju. Zaczęli się tu sprowadzać bogaci mieszczanie i pod koniec XIX w. na nabrzeżu Wodnego Miasta stał już cały rząd pałaców. Nawet jednak powstanie Budapesztu nie zmieniło w znaczący sposób dawnego charakteru i klimatu dzielnicy. Nadal większość mieszkańców żyła tu swoim życiem, nie bardzo troszcząc się o resztę miasta.

Pierwsze zwracające na siebie uwagę obiekty znajdują się przy Pala utca. Nowoczesny budynek po prawej to wybudowany w 1992 r. gmach  Instytutu Francuskiego - prężnie działającego i popularnego nie tylko wśród lokalnych frankofilów centrum kulturowego. Szczególnym powodzeniem cieszy się kawiarnia połączona z czytelnią prasy francuskojęzycznej.

Naprzeciwko, pod nr. 20, znajduje się z kolei tzw.  dom Kapisztory, nazwany tak od nazwiska greckiego kupca, który zlecił budowę tej uroczej kamienicy, ukończoną w 1811 r.

Za kolejną przecznicą wznosi się po lewej stronie pierwsza ze świątyń Wodnego Miasta -  kościół Kapucynów. Jego dzisiejsza romantyczna fasada pochodzi z 1856 r., gdy świątynię przebudowano wg planów Frigyesa Feszla i Károlya Gerstera. Historia kościoła jest jednak znacznie dłuższa i bardziej burzliwa. Prawdopodobnie już pod koniec XIV w. stał tu kościół Karmelitów. W połowie XVI w. Turcy przebudowali go na meczet paszy Tojguna. Świątynia przetrwała walki o odbicie Budy i dopiero w latach 1703-16 dżami przebudowano na skromny kościół barokowy, następnie w latach 70. powiększono go.

Za kościołem rozciąga się niewielki  plac Corvina, na którego wschodniej pierzei znajduje się ciąg malowniczych kamieniczek o XVIII-wiecznych fasadach i średniowiecznych fundamentach. W niszy na piętrze domu nr 3 schronił się w 1720 r. Jan Nepomucen. Kolejną, zieloną kamieniczkę zdobią natomiast płaskorzeźby Györgya Nemesa z 1927 r.: nad oknami król Maciej jako gospodarz, uczony oraz dowódca, a nad drzwiami pracownia alchemika.

Naprzeciwko kościoła Kapucynów wznosi się gmach  Budai Vidagó  z 1897 r. - odpowiedź Budy na wyzwanie peszteńskiego Vigadó. Fasada budynku nie wygląda dziś najlepiej, ale mimo to gmach jest ważnym centrum kulturalnym Budy, specjalizującym się w promocji węgierskiej muzyki ludowej.

Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej rozciąga się kolejny placyk, na którym znajduje się zbudowany w latach 90. XIX w. i pokryty kolorową dachówką firmy Zsolnay neogotycki  kościół kalwiński. Ciekawostką jest fakt, że gotycki schemat wnętrza świątyni dostosowano tu do potrzeb protestanckiej liturgii: kazalnica stoi na wprost wejścia, a ołtarz - na środku pięciokątnej sali. Niestety, do kościoła można zajrzeć właściwie jedynie podczas nabożeństw. Autor projektu kościoła, Samu Petz, został w 1929 r. uwieczniony na neogotyckiej fontannie Lajosa Berána, stojącej od strony ulicy Fő.

Dwie przecznice dalej wychodzimy na znacznie rozleglejszy

 Batthyány tér, skąd roztacza się wspaniały widok na Parlament. Ten plac był zawsze centrum Wodnego Miasta. W XVII w. nazywano go Górnym Rynkiem, potem, gdy wzniesiono tu warownię, stał się placem Bombowym. Swą obecną nazwę zyskał w 1905 r., upamiętnia ona rozstrzelanego przez Austriaków w 1849 r. premiera pierwszego niezależnego rządu węgierskiego. W ciągu ostatnich dziesięcioleci z miejsca targowego przerodził się w ważny punkt komunikacyjny. Obecnie znajduje się tu pętla autobusów i tramwajów, stacja czerwonej linii metra, wreszcie tu rozpoczyna swój bieg kolejka HÉV do Szentendre.

Wokół placu wznosi się wiele interesujących budynków. Zacznijmy od południowej pierzei, gdzie stoi  kościół św. Anny - jedna z najpiękniejszych świątyń barokowych w kraju, której charakterystyczne hełmy stanowią wizytówkę placu. Fasadę kościoła zdobią m.in.: na gzymsie nad wejściem - alegorie Wiary, Nadziei i Miłości, wyżej, w niszy, posąg św. Anny z Maryją na rękach, na tympanonie - herb Budy, a na jego zwieńczeniu - Oko Opatrzności adorowane przez anioły.

Nie mniej ciekawe i harmonijnie zaprojektowane jest wnętrze kościoła. Jego ośmioboczną nawę przykrywa owalna kopuła, na której w 1938 r. Pál Molnár i Béla Kontuly wymalowali plafon przedstawiający Najświętszy Sakrament. Z kolei sklepienie nad ołtarzem głównym pokrywa malowidło Gergelya Vogla z 1772 r. z wyobrażeniem św. Trójcy. Wielce zasłużył się dla kościoła Károly Bebo, który jest twórcą zarówno kompozycji rzeźbiarskiej w ołtarzu głównym (Przyniesienie Maryi do świątyni), jak i bogato ozdobionej puttami i złoceniami ambony. Oba dzieła zostały ukończone w 1773 r. Warto jeszcze wspomnieć o ołtarzach bocznych (św. Franciszka Ksawerego i św. Krzyża), które pod koniec lat 60. XVIII w. wykonał Antal Eberhard.

Za kościołem wznosi się plebania z początku XIX w., w której budynku od strony rzeki mieści się dziś bardzo znana  Café Angelika.

Zachodnią pierzeję otwiera XIX-wieczna 

 hala targowa, przerobiona niestety ostatnio na supermarket i nowoczesne centrum handlowe. Kolejny budynek warto wspomnieć głównie dlatego, że mieści się tu znakomita, otwarta non stop „naleśnikarnia"  Nagyi Palacsintazója.

Bardzo ciekawą budowlą jest dawny  zajazd Białego Krzyża pod nr. 4. Gdy się trochę uważniej przyjrzymy, ta piękna, jednopiętrowa kamienica zdradzi nam niejeden sekret. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na asymetrycznie umieszczoną bramę. Pierwotnie należała ona do jednego z dwóch domów, które weszły w skład dzisiejszej kamienicy. Po drugie, niewielki neon z napisem Casanova zdradza jeszcze jedną tajemnicę domu... Tak, tak, wg tradycji i ów słynny uwodziciel zagościł w progach zajazdu. Nie był zresztą jedyną znaną postacią, która tu przebywała - zatrzymywał się tu np. również cesarz Józef II. W ogóle wiek XVIII był okresem świetności kamienicy - urządzano tu wówczas bale, organizowano przedstawienia teatralne. Chciałoby się, by wróciły dawne dobre dni domu.

Z wiekowym zajazdem sąsiaduje dwupiętrowy  dom Hikischa, który pan Kristóf Hikisch, architekt, wzniósł na własny użytek w 1795 r. Najpiękniejszą ozdobą fasady są płaskorzeźby umieszczone na gzymsie nad parterem. Przedstawione na nich przy pracy putta symbolizują cztery pory roku.

Od północy zamyka plac boczna ściana dawnego szpitala Elżbietanek, przy ulicy Fő sąsiaduje z nim. 

 kościół Elżbietanek. Cały kompleks projektu Hansa Jakaba powstał w latach 1731-51 na ruinach dawnego meczetu i był początkowo przeznaczony na świątynię i klasztor franciszkański. Dekret cesarza Józefa II z 1785 r. przekazał jednak budowlę „pożytecznemu zakonowi" elżbietanek, które sprawowały opiekę nad chorymi.

Dalej ulica Fő krzyżuje się z Csalogány utca i na odcinku kilkudziesięciu metrów dominuje nowoczesne budownictwo. Ale niedługo. Już za ulicą Kacsa znów wkraczamy w burzliwą i malowniczą historię Wodnego Miasta. Oto po lewej stronie oczom naszym ukazuje się  Królewska Łaźnia (Király-fürdő). Choć może rozczaruje to niektórych Czytelników, spieszę donieść, że - o ile mi wiadomo - żadna koronowana głowa nie przestąpiła jej progów. Po prostu na przełomie XVIII i XIX w. właścicielami łaźni byli Koenigowie, którzy z czasem stali się Királyami. Ot, i cała tajemnica.

Niewątpliwie jednak gościł tutaj pasza Sokoli Mustafa, pod którego czujnym okiem ukończono prace nad łaźnią ok. 1570 r. Z tego okresu zachował się doskonale widoczny przy ulicy Ganz kompleks z czterema charakterystycznymi kopułami: trzema mniejszymi od frontu i największą, zwieńczoną półksiężycem, w tyle. Do niego w 1827 r. dobudowano skrzydło klasycystyczne. Wypada dodać, że zdaniem wielu budapeszteńczyków Király jest rzeczywiście królem wśród łaźni parowych w mieście.

Sąsiadującą z łaźnią  kaplicę św. Floriana ufundował w 1760 r. mistrz piekarski z Bawarii, Antal Christ. Autorem tej niewielkiej, dawniej przyszpitalnej kaplicy był znany architekt, Máté Nepauer. Fasadę świątyni zdobi posąg patrona oraz święci: Błażej i Mikołaj. W 1920 r. wdzięczny kościółek oddano grekokatolikom, którzy dostosowali świątynię do swoich potrzeb liturgicznych. Nadal jednak można tu oglądać oryginalne barokowe ołtarze oraz ambonę. Oczywiście, pojawiły się również ikony, a w malutkiej kaplicy na lewo od holu - kopia cudownego „płaczącego" obrazu Marii Panny z Máriapócs, największego grekokatolickiego sanktuarium maryjnego na Węgrzech.

Zwieńczeniem ulicy Fő jest  plac Bema. Jest to ważne miejsce w węgierskiej polityce - tu bowiem mieści się węgierski MSZ. Jest to jednak także miejsce szczególne dla przybysza z Polski. Nic bowiem nie wyraża lepiej stosunku Węgrów do polskiego generała niż  pomnik Bema dłuta Jánosa Istóka z 1934 r. Przedstawia on generała w bitwie pod Piski. Ranny Bem, z prawicą na temblaku, lewą ręką podrywa do ataku wojsko węgierskie. Na frontonie cokołu widnieje napis: Bem apó (ojczulek Bem) oraz słynne słowa generała, wypowiedziane podczas bitwy: „Odbiorę most albo zginę! Naprzód Węgrzy! Nie ma mostu - nie ma Ojczyzny!". Dookoła zaś wypisano nazwy wszystkich miejscowości, w których Bem odniósł zwycięstwa w czasie rewolucji 1848-49. Warto podejść pod pomnik, aby zobaczyć wmurowaną w stopnie monumentu cegłę, pochodzącą z domu generała, który znajduje się w Tarnowie.

Za pomnikiem Bema ulica Fő dochodzi do Nabrzeża Bema (Bem rakpart). Można tędy dojść do stacji kolejki HÉV, która zawiezie nas do następnego przystanku na naszej trasie - do Óbudy. Po drodze, pośrodku małego parku u wjazdu na most Małgorzaty znajduje się 

 pomnik ku czci Węgrów poległych w twierdzy przemyskiej podczas jednego z największych oblężeń I wojny światowej. Pomnik Szilárda Szódy postawiono w 1932 r. Potężny lew stojący na dziale i zdeptanej fladze symbolizuje bohaterstwo węgierskich żołnierzy.

Następnie skierujemy się w kierunku

 Óbudy. Cokolwiek by powiedzieć, jest ona miejscem niezwykłym. To „nowoczesna" dzielnica, a jednocześnie wielkie muzeum historii miasta na wolnym powietrzu (działy: od starożytności po nowożytność). Kolumny rzymskie, fragmenty średniowiecznych murów i barokowe kościółki wyrastają tu nagle wśród przerażająco monotonnego pejzażu blokowiska. Zupełnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Taka jest właśnie dzisiejsza Óbuda: mieszanka, amalgamat, poezja i banał. I choć nie należy jeszcze do turystycznych hitów, od kilku lat stale zyskuje na popularności. Polecam odwiedzić, zanim zamieni się w turystyczny deptak. Warto.

Wędrówkę zaczynamy od  placu św. Ducha (Szentlélek tér) znajdującego się na wprost stacji kolejki. Niedawno postawiono tu pomnik Krúdyemu. A w budynku na lewej pierzei placu urządzono  Muzeum Viktora Vasarelya (Szentlélek tér 3, tel.: +361 3887551; czynne: wt.-nd. 10.00-17.30, czw.10.00-22.00; wstęp: 300 - 150 Ft) - emigranta węgierskiego, twórcy op-artu.

Dalej znajduje się replika posągu św. Trójcy , kolumny morowej wzniesionej ze składek mieszkańców Óbudy i przy wsparciu hr. Zichy w 1740 r. Została ona bezpodstawnie zniszczona w 1950 r. Nową postawiono 50 lat po dewastacji.

Wzdłuż zabudowań należących do kompleksu pałacu Zichych przechodzimy na plac Główny (Fő tér). Jest to najstarszy plac Óbudy, który już w czasach rzymskich odgrywał znaczącą rolę, gdyż przez niego przechodził główny trakt obozu wojskowego. Tu także znajdowało się kościelne centrum miasta w średniowieczu. Stąd również za Habsburgów odjeżdżały dyliżanse pocztowe do Wiednia. Dziś przy placu usytuowany jest budynek samorządu lokalnego.

Bez wątpienia najważniejszym zabytkiem w okolicy jest  pałac Zichych, do którego prowadzi brama na wschodniej pierzei placu. Ta stylowa barokowa budowla, projektu Jánosa Henrika Jägera, zamknięta jest w kwadracie zabudowań gospodarczych jak perła w muszli. I choć pałac godny byłby nie lada ogrodu, jego położenie tworzy specjalną aurę. Od kilku lat podejmowane są próby, by dziedziniec wypełnić życiem.

W pałacu umieszczono Muzeum Lajosa Kassáka (tel.: +361 3687021, http://www.pim.hu; czynne: wt.-nd. 10.00-17.00; wstęp: 150-100 Ft) - węgierskiego mistrza awangardy o renesansowych horyzontach: poety, malarza, grafika, redaktora, twórcy reklam... (listę profesji i umiejętności można by ciągnąć jeszcze długo). Po prawej, w jednym z zabudowań przypałacowych, mieści się z kolei Muzeum Óbudy (tel.: +361 2501020; czynne: wt.-nd. 10.00-17.00; wstęp: 200-100 Ft), gromadzące wszelkie eksponaty związane z historią dzielnicy. Jest tu m.in.: lapidarium, kolekcja zabawek, oryginalne mieszkanie z początku XX w. i sala pamięci wybitnego pianisty Andora Földesa.

Warto zerknąć na malowniczą ulicę Laktanya, gdzie mieści się ostatnie z okolicznych muzeów wybitnych twórców minionego wieku -  Muzeum Imre Vargi (Laktanya u. 7, tel.: +361 2500274; czynne: wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 500-250 Ft). Dzieła tego pełnego inwencji rzeźbiarza spotykaliśmy na niemal wszystkich trasach - wystarczy, że przypomnę pomnik Imre Nagya czy monument Holocaustu w formie wierzby płaczącej. Niejako na zachętę do odwiedzenia muzeum na środku ulicy ustawiona została grupa czterech kobiet pod parasolkami, dłuta Vargi.

Wracamy na plac, gdzie w późnobarokowej piętrowej kamienicy znajduje się Kolekcja Sztuki Ludowej Zsigmonda Kuna  (Fő tér 4, tel.: +361 3681138; czynne: wt.-nd. 10.00-17.00; wstęp: 300 Ft). W piwnicy sąsiedniego domu, pod nr. 6, odkryto z kolei pozostałości XI-wiecznego kościoła św. Piotra.

Podążamy wzdłuż Tavasz utca, aby po kilkuminutowym spacerze dotrzeć do placu Floriana, który prawdziwe skarby kryje pod ziemią. Już w 1778 r. odkryto tu  ruiny Thermae Maiores - wielkich term legionu rzymskiego. Znalezisko wzbudziło wielką sensację i zapoczątkowało pierwsze naukowe wykopaliska archeologiczne na Węgrzech, które zakończyły się w... 1984 r. Ustalono ponad wszelką wątpliwość, że na termy składały się baseny z zimną, letnią i gorącą wodą, łaźnia parowa i odkryty basen, a obok term mieściła się wielka sala gimnastyczna o wymiarach 80 na 30 m. Oprócz tego w połowie XIX w. natrafiono na ślady rzymskiego akweduktu biegnącego wzdłuż drogi do Szentendre. Do dziś odsłonięto podstawy wszystkich jego słupów.

W związku z dokonanym odkryciem zmieniono plany zabudowy terenu i w powiększonych podziemiach urządzono  Muzeum Rzymskiego Obozu Warownego (Táborvárosi Múzeum, Pacirtamező u. 63; czynne od 1 maja wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 200-100 Ft. Więcej informacji pod nr. tel. Muzeum Aquincum: +361 2501650)

Z ulicy Pacsirtamező wracamy w stronę mostu Arpada. Zaułek Kalwina (Kálvin köz) zaprowadzi nas pod najstarszy  kościół kalwiński węgierskiej stolicy. Budowlę wzniesiono w latach 1785-86 z użyciem średniowiecznego materiału. W 1905 r. obok kościoła stanął inspirowany budownictwem Siedmiogrodu budynek probostwa, autorstwa Károlya Kosa. Rozpoczęte trzy lata później wykopaliska odsłoniły pozostałości po zamku królewskim z 1. poł. XIII w.

Do końca życia spędzał większość czasu poza domem. W ostatnich latach (podobno jeszcze w przededniu śmierci) gościł najczęściej w  Kehli Vendéglö - pobliskiej restauracji przy ulicy Mókus 22, gdzie na jednym z marmurowych stolików widnieje tabliczka z napisem: „Tu zwykł był siadać z przyjaciółmi Gyula Krúdy, wielki pisarz". Niestety, jeśli dane mu było obejrzeć dzisiejszy cennik, z pewnością przewraca się w grobie.

Mimo wszystko warto przejść się uliczką Mókus, by poczuć klimat Óbudy Krúdyego, a następnie odbić w uliczkę Tél, która doprowadzi nas do Lajos utca. Tu pod nr. 158 znajduje się dom wybudowany w początkach XVIII w. na średniowiecznych fundamentach. Ostatnia rekonstrukcja przywróciła mu gotycką bramę i piwnicę. Od 1982 r. działa tu  Dom Wystawowy „Budapest Galéria" (tel.: +361 3886771; czynne: wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 200-100 Ft), prezentujący wystawy czasowe oraz stałą kolekcję rzeźb Pála Pátzaya, którego dzieła zdobią dziesiątki ulic, placów i kościołów stolicy.

Naprzeciwko budynku znajduje się klasycystyczny

 gmach óbudzińskiej synagogi. Świątynię, będącą religijnym centrum społeczności żydowskiej w Óbudzie, wzniósł w 1821 r. András Landherr. Niestety, mimo iż na szczycie fasady nadal widnieją tablice mojżeszowe, budynek od lat nie spełnia funkcji religijnych. Mieszczą się tu studia telewizyjne.

Ulica Lajosa doprowadzi nas do ostatniego punktu naszej wędrówki - do

 kościoła parafialnego Óbudy pw. św.św. Piotra i Pawła. Fundatorką tego barokowego kościółka, wzniesionego w latach 1744-49, była rodzina Zichych, natomiast autorem projektu - János György Pauer. Nad głównym wejściem znajduje się płaskorzeźba św. Rozalii, w niszach po bokach stoją św. Sebastian i św. Roch. Na najwyższym gzymsie umieszczeni zostali patroni świątyni. Figury patronów oraz Chrystusa zdobią także późnobarokowy tyrolski ołtarz. Pozostałe godne uwagi elementy wnętrza to dzieła Károlya Bebo: bogato zdobiona rokokowa ambona z alegorycznymi przedstawieniami Wiary, Nadziei i Miłości oraz wspaniała rama obrazu św. Karola Boromeusza.

Teraz należy cofnąć się nieco, przechodząc pod wiaduktem. Po kilkuminutowym spacerze dojdziemy d

  Muzeum Aquincum (wejście od strony Keled utca, tel.: +361 2501650; czynne: wt.-nd. 15-30 IV oraz 1-31 X 10.00-17.00, 1 V-30 IX 10.00-18.00; wstęp: 900-450 Ft), zbudowanego na ruinach rzymskiego miasta cywilnego. Po przechadzce wśród ruin czas na prawdziwą ucztę dla wielbicieli sztuki starożytnego Rzymu. W pięciu salach wzniesionego w 1894 r. budynku muzeum zgromadzono przedmioty kultu i codziennego użytku, ozdoby i broń. Pod kolumnadą umieszczono lapidarium.


Po regionie oprowadza: Monika Chojnacka
poprzedni rozdział
Warto zobaczyć: Erzsébetváros – dawna dzielnica żydowska
następny rozdział
Warto zobaczyć: Wyspa św. Małgorzaty
Ciekawe publikacje:
Ladowanie...
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group