bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje
Budapeszt
Galeria Na komórkę Na GPS Dodaj komentarz
Rozdział nadrzędny: Budapeszt

Warto zobaczyć

Po naddunajskim korso, Górze Gellérta i Peszcie

Plac Vörösmartyego nie zawsze był sercem miasta - przez wieki leżał nawet tuż poza obrębem murów miejskich Pesztu. Sytuacja zmieniła się dopiero w XIX w. wraz z postępującą urbanizacją okolic. Chyba żaden inny plac w mieście nie zmieniał tak często swej nazwy. Historię tych zmian przedstawia za pomocą płaskorzeźb stojący po wschodniej stronie placu ozdobny słup ogłoszeniowy.

Ostatnią i obowiązującą już 85 lat nazwę zawdzięcza plac wzniesionemu tu w 1908 r. okazałemu  pomnikowi Mihálya Vörösmartyego, węgierskiego wieszcza, twórcy Wezwania - drugiej po hymnie pieśni narodowej Węgrów. Kompozycja pomnika jest bardzo czytelna - skupione wokół poety postaci symbolizują węgierskie społeczeństwo, połączone pierwszymi słowami Wezwania wyrytymi na pomniku: „ Swej ojczyzny niezłomnie, wierny Madziarze, strzeż...". Monument zbudowano z kararyjskiego marmuru, który w sezonie zimowym trzeba chronić przed ostrym powietrzem. Na szczęście obecnie nie służy już temu szpetne okrycie ze słomy i płótna, tylko folia lub napełniany ciepłym powietrzem plastikowy balon. Mimo to z podziwianiem walorów artystycznych dzieła trzeba poczekać do wiosny.

W zamykającej plac od północy kamienicy mieści się natomiast legendarna  cukiernia Gerbeaud. Historia lokalu sięga 1870 r., kiedy to przeniósł tu swój interes cukiernik Henrik Kugler. Legenda zaczyna się jednak 14 lat później, wraz z przejęciem lokalu przez Szwajcara, Emila Gerbeauda. Jego zamiarem było pozyskanie klientów należących do klasy średniej. W tym celu znacznie obniżył ceny produktów, nie obniżając przy tym ich jakości i wciąż poszerzając menu. Dziś lokal składa się z kilku różniących się od siebie wystrojem, wielkością - i co tu ukrywać: cennikiem - sal. Na ścianie bocznej budynku znajduje się wejście do tzw. Kis-Gerbeaud, gdzie można kupić ciastka oraz wypić kawę w mniej zobowiązującej atmosferze.

Miłą dla oka secesyjną zabudowę placu psuje wzniesiony w 1971 r. budynek  Domu Muzyki, który na dodatek nie okazał się ani tak funkcjonalny, ani nowoczesny, jak obiecywano. Dziś mieści się tu wiele biur, kasy biletowe oraz znany sklep muzyczny. Do lokalnych ciekawostek należy wystrój kawiarni Art Café, którą zdobią wykonane w porozumieniu z Galerią Narodową kopie płócien Tivadara Csontváryego.

Nieco na południe znajduje się otwarty w 1969 r.  hotel Mariott, dawniej Duna-Intercontinental - pierwszy z szeregu wzniesionych po wojnie hoteli, które miały wskrzesić ducha przedwojennej promenady. Dziś jest dla wielu symbolem bezdusznej architektury okresu komunizmu. Swego czasu jednak ze swymi 39 apartamentami i 349 pokojami zwróconymi w kierunku rzeki stanowił chlubę miasta.

Za hotelem rozciąga się Petőfi tér z   pomnikiem Sándora Petõfiego (1823-49) - największego węgierskiego wieszcza, uczestnika Wiosny Ludów. Pomnik, przedstawiający poetę deklamującego słynną Pieśń Narodową, odsłonięto dopiero w 1882 r., a więc 33 lata po śmierci poety i 15 lat po ugodzie austro-węgierskiej. Na przeszkodzie budowie monumentu stała niechęć strony austriackiej do upamiętniania osoby, której poezja w wielkim stopniu przyczyniła się do wzniecenia nastrojów rewolucyjnych wśród Węgrów w 1948 r. i której śmierć na placu boju stała się symbolem walki do końca.

Nieco w głębi za pomnikiem wznosi się okazała 3-nawowa  cerkiew prawosławna . Świątynia powstała w końcu XVIII w. ze składek osiad­łych w Peszcie kupców greckich. W latach 1872-74 jej fasadę przebudował Miklós Ybl. Jak dotąd nie odbudowano zniszczonej w czasie II wojny światowej południowej wieży. Do świątyni warto wejść co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, by zobaczyć rekonstrukcję majestatycznego ikonostasu, wyrzeźbionego w końcowych latach XVIII w. przez Miklósa Jankovicha. Po drugie, aby wysłuchać nabożeństwa po węgiersku - to niecodzienne przeżycie dla osób przyzwyczajonych do dominacji języków słowiańskich w cerkwi.

W sezonie letnim świątynia jest zazwyczaj otwarta codziennie w godz. 10.00-17.00. Nabożeństwa odbywają się w sobotę o 18.00 i w niedzielę o 10.00. Wiele kobiet wchodzi do cerkwi w spodniach, ale większość nadal przykrywa włosy chustką.

Kilkanaście kroków za cerkwią, przy ulicy Pesti Barnabás 2, możemy zobaczyć jedyną zachowaną barokową kamienicę Pesztu. Jest to tzw.  pałac Péterffyego. Kamienica nazwę swą zawdzięcza ławnikowi miejskiemu, dla którego wzniósł ją w 1755 r. wybitny architekt, András Mayerhoffer. Charakterystycznym elementem budynku jest ozdobna brama i górujący nad nią balkon podtrzymywany przez atlasy. W latach 30. XX w. mieszcząca się w kamienicy restauracja przybrała nazwę Százéves, czyli Stuletnia. Było to całkowicie zrozumiałe, gdyż pierwszą gospodę założono tu w 1831 r. Lata mijają, a nazwa jak dotąd nie ulega zmianie. Zobaczymy, co zdarzy się w 2031 r....

Naprzeciw kamienicy wznosi się majestatyczny gmach Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Budapeszteńskiego, a przed nim rozciągają się  ruiny rzymskiej twierdzy Contra-Aquincum. Natrafiono na nie po raz pierwszy w czasie budowy mostu Elżbiety, a wyeksponowano dopiero w 1970 r. Jako że Dunaj stanowił granicę Panonii, twierdza ta znajdowała się właściwie już poza obrębem imperium. Pełniła jednak ważną funkcję - strzegła bezpieczeństwa przeprawy przez rzekę. Contra-Aquincum leży bowiem na wysokości Tabánu, w największym przewężeniu rzeki. Budowla była solidna: miała ponad 80 m długości i szerokości, ściany grube na 3,5 m, a wysokie na 10 m.

Na gruzach rzymskiej twierdzy w XII w. została wybudowana romańska bazylika. Jej ślady zachowały się do dziś w murach południowej wieży

 ­ kościoła Śródmiejskiego (Belvárosi plébaniatemplom). Nie było zresztą takiego okresu w sztuce, który nie odcisnąłby swego piętna na tej świątyni. W XIV w. przebudowano ją w stylu gotyckim. Renesansowe są pastoforia, czyli dwa niewielkie pomieszczenia usytuowane symetrycznie po obu stronach ołtarza. Pod panowaniem tureckim świątynia stała się dżami, czyli meczetem. Podczas odbijania Budy kościół bardzo ucierpiał, resztę strawił wielki pożar 1723 r. Kompleksową odbudowę w stylu barokowym, przeprowadzoną przez Jánosa Györgya Paura, ukończono w 1740 r. Nieco później obie wieże zyskały barokowe hełmy. Chór wg projektu Józsefa Hilda wybudowano już w stylu klasycystycznym. Najmłodszy jest ołtarz główny i chrzcielnica. Zastąpiły one elementy zniszczone podczas II wojny światowej.

Spod kościoła już tylko kilka kroków do

 mostu Elżbiety. Przechodzimy nim na drugą stronę rzeki, by znaleźć się u podnóża
 Góry Gellérta. Wygodniej będzie, jeśli wybierzemy lewy chodnik.

Z mostu możemy podziwiać w widoczne pełnej okazałości

  kąpielisko Rudas , którego istnienie w tym miejscu potwierdzają już źródła średniowieczne. Jego część główną stanowi blok pięciu basenów wybudowanych w 1566 r. za panowania paszy Sokolego Mustafy. Ulokowany centralnie największy basen to przykryta charakterystyczną półkolistą kopułą ośmioboczna niecka, otoczona czterema mniejszymi basenami w narożnikach. Po odbiciu Budy z rąk tureckich dobudowywano kolejne skrzydła kąpieliska. Co ciekawe, II wojnę światową przetrwała właśnie najstarsza - turecka - część łaźni, którą w 1952 r. wzbogacono o kompleks z krytym basenem.

Po przejściu mostu i Krisztina körút możemy zacząć wspinaczkę na Górę Gellérta. Ozdobne schody, kaskada i postawiony nieco wyżej 

  pomnik biskupa Gellérta (św. Gerarda) to części projektu z 1904 r. Według legendy to właśnie w tym miejscu podczas buntów pogańskich w 1046 r. biskup zginął męczeńską śmiercią (część przekazów mówi o wrzuceniu go do rzeki w beczce nabijanej gwoździami). Przed odlaną z brązu postacią biskupa z krzyżem w ręku klęczy wyrzeźbiony w kamieniu nawrócony Węgier. Obie figury są dłuta Gyuli Jankovitsa. I choć pomnik sam w sobie nie jest dziełem najwyższych lotów, w połączeniu z kolumnadą Imre Francseka i wytryskującą spod ziemi kaskadą robi duże wrażenie, szczególnie w dramatycznym wieczornym oświetleniu. Około 15-minutowy spacer krętymi, wąskimi ścieżkami zaprowadzi nas stąd na szczyt wzgórza.

Wznosząca się na szczycie elipsowata

  Cytadela to - mówiąc pół żartem, pół serio - wkład Austriaków w rozwój urbanistyczny miasta. Długą na 220 m i szeroką na 60 m fortecę, której mury dochodziły do wysokości 16 m, wybudowali w latach 1850-54, po wydarzeniach Wiosny Ludów. Lokalizacja i funkcja twierdzy były w większym stopniu symboliczne niż praktyczne. Ustawionych tu 60 dział miało okazję zagrzmieć jedynie raz w roku - z okazji urodzin cesarza. Pod koniec XIX w. twierdza przeszła w ręce zarządu miasta i również tym razem Węgrzy posłużyli się symbolem. Dokonali aktu symbolicznego wyburzenia murów twierdzy, czego ślady do dziś widać nad ­bramą główną. Potem przez dziesięciolecia nie wiedziano, co zrobić z pozostawionym przez Austriaków fantem. Wreszcie w latach 60. przeznaczono cytadelę do celów turystycznych. Dziś mieści się tu hotel, schronisko młodzieżowe, restauracja, dyskoteka oraz muzeum panoptikum. Do muzeum można się dostać przez bramę główną - wstęp kosztuje 1200 Ft. Znajdziemy tam szklane gabloty poświęcone historii miasta oraz kilka dział. A panorama miasta, jaką możemy stamtąd podziwiać, jest jakby nieco mniej interesująca niż ta roztaczająca się spod 40-metrowego 
 pomnika Wolności u stóp Cytadeli.

Wiele dróżek sprowadzi nas ze szczytu. Za przewodnika w tej wędrówce obierzmy widoczny po prawej stronie zielonkawy most Wolności. Nie podajemy średniego czasu zejścia - jego tempo zależy głównie od stopnia upojenia turystów widokiem Pesztu. Po drodze znajdują się bowiem liczne nisze widokowe, a roztaczające się z nich panoramy są nie gorsze od tej, którą oferuje szczyt wzgórza. Od połowy drogi wskazówkami będą charakterystyczne kopuły hotelu Gellérta i prosty krzyż kamienny stojący na występie skalnym. Kierując się na nie, dojdziemy do ulokowanego w grocie św. Stefana  kościoła w skale  (Sziklatemplom). Idea budowy świątyni zrodziła się po wizycie grupy pielgrzymów węgierskich w grocie w Lourdes. Twórcą projektu był Kálmán Lux. W 1934 r. została ukończona budowa pobliskiego neoromantycznego klasztoru Paulinów wg planów Károlya Weichingera. Paulini połączyli kościół z klasztorem przejściem podziemnym. Świątynia przetrwała wojnę, uległa natomiast władzy komunistycznej. W 1952 r. zakonowi zakazano dalszej działalności, kościół i klasztor przejęło państwo. Postawiona na początku lat 60. w ciągu jednej nocy betonowa ściana zablokowała wejście do groty. W byłym kościele umieszczono stację meteorologiczną, a klasztor zamieniono na internat dla uczniów szkoły baletowej. W kościele od kilku lat znajduje się ołtarz polski.

Kościół skalny nie jest muzealną grotą - jest „żywą" parafią. A ponieważ grota jest niewielka, rygorystycznie przestrzega się tu godzin wstępu dla odwiedzających. Napis „Turista stop!" pojawia się każdego dnia w godz. 11.00-12.00 oraz 16.30-18.30. Dodatkowo w niedziele kościół zamknięty jest między 8.30 a 9.30 rano. Zwiedzanie kończy się o godz. 20.00. Msze św. odbywają się każdego dnia o godz. 11.00, 17.00 i 20.00. W niedziele i 13. dnia każdego miesiąca także o 8.30.

Vis-à-vis kościoła znajduje się słynne dzieło budapeszteńskiej secesji:

 hotel i kąpielisko Gellérta. Budynek wzniesiono w latach 1912-18 wg projektu Ármina Hegedüsa, Artúra Sebestyéna i Izidora Starka. Po II wojnie odbudowano go i zmodernizowano. Dziś w budynku mieszczą się hotel, restauracje, ­kawiarnie oraz zakład wodoleczniczy.

 Most Wolności budowano w latach 1894-99 - niemal jednocześnie z mostem Elżbiety. Oba mosty nawiązywały też do siebie stylistyką. Nic dziwnego, że pierwotnie most Wolności nosił imię męża cesarzowej Elżbiety, Franciszka Józefa. Po wojnie odbudowano go w pierwszej kolejności i w niezmienionej formie. Dlatego i dziś możemy podziwiać jego secesyjne przęsła, nad którymi górują turule.

Wybierzmy prawy chodnik mostu. Wówczas ukaże się naszym oczom 170-metrowa fasada  Uniwersytetu Nauk Ekonomicznych i Administracji Publicznej (Közgazdaságtudományi és Államigazgatási Egyetem). Ten okazały gmach został wzniesiony w stylu neorenesansowym w latach 1871-74 wg planu Miklósa Ybla. Jego główną fasadę zdobią 10-kolumnowy portyk oraz rzeźby dziesięciu bogów antycznych.

W gmachu mieścił się niegdyś Główny Urząd Celny, któremu nazwę zawdzięcza do dziś plac przed budynkiem (Fővám tér). Uniwersytet Nauk Ekonomicznych ma tu swoją siedzibę od 1951 r. Przez wiele dziesięcioleci nosił imię Karola Marksa, którego pomnik można wciąż oglądać na przykrytym szklanym dachem głównym dziedzińcu szkoły.

Następny budynek z wielobarwnej cegły to Központi Vásárcsarnok, czyli 

 Centralna Hala Targowa, której stalowa konstrukcja w momencie budowy - w latach 90. XIX w. - zachwycała nowoczesnością zastosowanych rozwiązań. Jej pomysłodawcą był Samu Petz. Aż do lat 30. XX w. hala była największym rynkiem spożywczym w mieście. Do dziś nie utraciła natomiast prymatu w elegancji. Stanowi ona znakomite miejsce do nabycia souvenirów, można tu bowiem dostać niemal wszystkie „typowo węgierskie" produkty. W piwnicy będą to savanyúság, czyli ubóstwiane przez Węgrów marynaty, na parterze - wyroby spożywcze i monopolowe: od słodyczy przez salami do ­likieru Unicum (nie wspominając o tonach sproszkowanej papryki), a na piętrze - wyroby rękodzielnicze, głównie koronki i hafty.

Budynek naprzeciw hali to dawny  Hotel Nádor. Wzniesiony w 1840 r. przez Ferenca Kasselika gmach pozwala wyobrazić sobie klasycystyczny Budapeszt z „okresu reform". Za hotelem wchodzimy w ulicę Váci - ulubione miejsce przechadzek turystów i najdłuższy deptak Pesztu, prowadzący aż na plac Vörösmartyego. Po drodze znajdziemy mnóstwo kawiarni i restauracji, luksusowych sklepów i antykwariatów. W sezonie letnim panuje tu jednak ogromny tłok. Kto jest zmęczony, niech spróbuje zaszyć się w jakimś przytulnym miejscu przy ulicy. Kto nie znalazł odpowiednich prezentów w hali targowej, niech ruszy naprzód. A wytrwałych piechurów zapraszam na dalszą wędrówkę przez mniej uczęszczane zakątki peszteńskiego śródmieścia.

Jeśli skręcimy w pierwszą przecznicę po prawej - w wąską i króciutką uliczkę Só (Solną) - w minutę dojdziemy nią do  pozostałości XV-wiecznych murów obronnych, które tworzą podstawę ściany narożnej kamienicy przy ulicy Veres Pálné. Wybudowane w latach 1443-79 mury miejskie Pesztu ciągnęły się na długości ok. 2 km i pokrywały się z dzisiejszym Małym Bulwarem na odcinku do placu Deáka. Miały trzy główne bramy nazwane od miast, do których prowadziły: Váci, Hatvani (nazwa miasta Hatvan oznacza, że leży 60 km od Pesztu) oraz Kecskeméti. Na podstawie zachowanego fragmentu można wnosić, że były grube na 2 m i wysokie na 6-8 m, a otaczała je 4-metrowa fosa. W XVIII w., podczas postępującej urbanizacji obszarów wokół Pesztu, rozpoczęła się akcja burzenia murów, które paraliżowały naturalną rozbudowę miasta.

Podążając dalej uliczką Veres Pálné, na rogu z ulicą Serbską na żółtawym murze dostrzeżemy stylizowany konny wizerunek św. Jerzego. To patron kryjącej się za murem XVII-wiecznej  cerkwi serbskiej (godziny otwarcia cerkwi nie są stałe - w sezonie otwarta jest zwykle w godz. 10.00-16.00; wstęp kosztuje 500 Ft; nabożeństwa odprawiane są w soboty o 16.00 oraz w niedziele o 10.00). Ta malownicza świątynia i kilka okolicznych uliczek - zaniedbanych dziś i sennych - to dawny tętniący życiem kwartał serbski. Dziś zachowało się po nim niewiele: zaledwie świątynia i nazwa ulicy. Mimo to przyciąga turystów, gdyż należy do najbardziej romantycznych miejsc peszteńskiej Starówki. Przekroczmy bramę świątyni, a ruszy wehikuł czasu...

Idąc dalej uliczką Serbską, dojdziemy do placu Uniwersyteckiego (Egyetemi tér), na którym przywita nas sympatyczna dama z reklamy Café Alibi. W gmachu po lewej stronie znajduje się Wydział Prawa Uniwersytetu Budapeszteńskiego, a za nim - nieco w głębi -  kościół Uniwersytecki, uznawany za jeden z najpiękniejszych barokowych zabytków sakralnych Węgier. Kościół został wybudowany w latach 1725-42 dla zakonu paulinów i do dziś toczą się spory, kto był autorem projektu. Często przypisuje się go Andrásowi Mayerhofferowi. W każdym razie zakon nie cieszył się długo budowlą. Na mocy wspominanego już kilkakrotnie dekretu cesarza Józefa II o kasacie zakonu świątynię oraz znajdujący się obok klasztor przejął Wydział Teologii Uniwersytetu Budapeszteńskiego. Z ciekawostek historycznych - w 1849 r. przez krótki czas obradował tu węgierski parlament.

Po przeciwnej stronie placu Uniwersyteckiego wznosi się zbudowany na planie litery „U" pałac Károlyich. Budowlę tę wielokrotnie przebudowywano, m.in. w latach 1759-68 (pod kierunkiem Andrása Mayerhoffera), kiedy to barokowemu pałacykowi nadano formę klasycystyczną, oraz na początku lat 30. XIX w., gdy na zlecenie hr. Györgya Károlyiego pracowała tu grupa wiedeńskich artystów.

Dziś w pałacu Károlyich mieści się  Muzeum Literatury im. Sándora Petőfiego (Petőfi Irodalmi Múzeum, Mihály Károlyi u. 16, tel.: +361 3173611, http://www.pim.hu; czynne: wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 350-180 Ft, dla chętnych słuchawki z nagraniem w jęz. ang. lub niem. - 980 Ft), które oprócz ekspozycji stałej prezentuje szereg wystaw czasowych dotyczących literatury rodzimej i obcej.

Podobno György Károlyi lubił siadywać co rano w swojej „małej oazie" - ogrodzie na tyłach pałacu. W 1926 r. pałac i ogród Károlyich przeszedł na własność miasta. Zburzono wówczas mur otaczający ogród i stworzono tu park miejski - pierwszy w peszteńskim śródmieściu. Do dziś jest to zaciszne, urocze „zielone oczko" w zwartej zabudowie dzielnicy. Warto przysiąść tu na chwilę wśród cieszących się zielenią budapeszteńczyków.

Dalej pójdziemy ulicą Mihálya Károlyiego. Przy pierwszym skrzyżowaniu po lewej stronie znajduje się  Central Kávéház - agora węgierskich literatów z przełomu XIX i XX w.

Żółtawy budynek z charakterystyczną kopułą, pokrytą płytkami ceramicznymi firmy Zsolnay, po drugiej stronie ulicy to   Biblioteka Uniwersytecka (Egyetemi Könyvtár). Neorenesansowy gmach został wzniesiony w latach 1873-76 przez Antala Szkalnickiego i Henrika Kocha juniora. Autorem sgraffita jest Mór Than, salę czytelniczą zdobią freski K. Lotza. Warto wspomnieć, że pierwszą bibliotekę wybudowano w tym miejscu już w 1561 r. Dzisiejsza może się poszczycić 1,4 mln woluminów - wśród nich licznymi manuskryptami i starodrukami.

Spod biblioteki już tylko kilka kroków dzieli nas od placu Franciszkanów (Ferenciek tere), niedaleko którego znajduje się stacja niebieskiej linii metra. Plac zdobi  studnia Nereid z 1835 r., autorstwa Józsefa Fessla (cokół) i Ferenca Uhrla (rzeźby). Przedstawione na niej córy Nereusa w mitologii greckiej uosabiały piękno i uroki morza.

Wcześniej jednak po prawej stronie miniemy  kościół Franciszkanów. Obecność zakonników w tym miejscu ma bardzo długą tradycję - pierwsza wzmianka o ich klasztorze i kościele pochodzi z 1288 r. Podczas krótkotrwałego przejęcia miasta w 1526 r. świątynię spalili Turcy, a po 1541 r. przekształcili ją w dżami. Po odbiciu Pesztu w 1686 r. wrócili na to miejsce franciszkanie. Długo odprawiali nabożeństwa w muzułmańskiej świątyni - dopiero w latach 1727-43 r. wznieśli stojący dziś kościół. Na jego patrona obrali św. Piotra Nolasco z Alcántary - autora najsurowszej reguły w obrębie zakonu - którego figura zdobi fronton kościoła. Niżej, w dwóch niszach, widnieją rzeźby świętych: Franciszka i Antoniego, a nad gzymsem posąg Matki Boskiej z Dzieciątkiem w otoczeniu dwóch aniołów. Portal kościoła zdobią herb zakonu oraz płaskorzeźba dźwigającego krzyż Jezusa.

Na prawo od wejścia do kościoła znajduje się kamienna rzeźba Ukrzyżowania z 1763 r. Wieża kościelna została franciszkańskim zwyczajem umieszczona obok sanktuarium. W 1863 r. przykryto ją hełmem projektu Ferenca Wiesera.

Po wyjściu z kościoła zerknijmy na lewo. Na końcu wysuniętej do przodu ściany sąsiedniej kamienicy w 2003 r. wmurowano dwujęzyczną tablicę upamiętniającą „przyjaciela narodu polskiego", Józsefa Antalla. József Antall senior (1896-1974), zwany „ojcem Polaków", był w czasie II wojny światowej komisarzem rządowym ds. uchodźców w węgierskim MSW, zawsze wiernym sprawie tysięcy uchodźców polskich.

Warto spojrzeć jeszcze w kierunku mostu Elżbiety. „Strzegące go" bliźniacze

 pałace Klotyldy z charakterystycznymi wieżyczkami wzniesione zostały w pierwszych latach XX w. przez Flórisa Korba i Kálmána Giergla. Swoje oryginalne imię zyskały dzięki Klotyldzie Marii Amalii Koburg, żonie wielkiego księcia Józefa Habsburga. Dla odróżnienia budapeszteńczycy nazywają je czasem Klotyldą i Matyldą - niestety, niekonsekwentnie. Należy dodać, że „w pałacu po lewej" mieści się Budapest Galéria - jedno z ważnych miejsc wystawowych w stolicy.

Przejściem podziemnym udajemy się na drugą stronę placu. Tu, pod nr. 5, wznosi się niezwykły eklektyczny Párizsi-udvar, czyli  Pasaż Paryski. Zbudowano go w latach 1909-13 wg projektu Henrika Schmalla. Dziś znajdują się tu siedziba biura turystycznego IBUSZ, szereg sklepów galanteryjnych i konfekcyjnych, miła księgarenka z przewodnikami i rozmówkami w różnych językach oraz - last but not least - Jeges Büfé, znany w mieście „bufet z łakociami".


Po regionie oprowadza: Monika Chojnacka

Obiekty dodane przez użytkowników:
Naddunajska przystań
Przystań statków wycieczkowych zlokalizowana przy moście Elżbiety.
dodał: stach
Buty nad Dunajem

dodał: cratca
poprzedni rozdział
Warto zobaczyć: Po budzińskiej Starówce i Zamku Królewskim
następny rozdział
Warto zobaczyć: Reprezentacyjną aleją Pesztu i przez Lasek Miejski
Ciekawe publikacje:
Ladowanie...
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group