bezdroza_logo
152764
obiektów,
zdjęć, relacji
i tras
Wyszukiwanie zaawansowane
dodaj obiekt dodaj zdjecie dodaj relacje
Budapeszt
Galeria Na komórkę Na GPS Dodaj komentarz
Rozdział nadrzędny: Budapeszt

Warto zobaczyć

Po budzińskiej Starówce i Zamku Królewskim

Pierwsza trasa prowadzi na znajdującą się po budzińskiej stronie i okoloną murami obronnymi Górę Zamkową. Składa się z trzech części. Pierwszy etap to pętla po Starym Mieście, gdzie możemy podziwiać sławny kościół Macieja, bajkową Basztę Rybacką oraz najstarsze zachowane w mieście kamienice. Dalej trasa prowadzi do Zamku Królewskiego i mieszczących się w nim muzeów, a w końcowym odcinku biegnie przez leżącą u podnóża Góry Zamkowej dzielnicę Tabán, gdzie zachowało się kilka pozostałości po zburzonym w latach 30. XX w. ubogim, acz tętniącym życiem przedmieściu. Atutem trasy są liczne punkty widokowe, które pozwalają rozkoszować się panoramą Pesztu ze słynnym gmachem Parlamentu na pierwszym planie.

 Most Łańcuchowy (Lánchíd), zwany także mostem Széchenyiego, może być uznany za symbol miasta. Jego wzniesienie (jako pierwszego stałego mostu na Dunaju) było milowym krokiem na drodze do połączenia Budy i Pesztu w jeden organizm. Szlachetna sylwetka mostu do dziś budzi uznanie architektów, legendą otoczone są strzegące go nieme lwy. Stąd roztacza się wspaniała panorama na rzekę i oba brzegi. Dziś bardzo trudno wyobrazić sobie, jak wyglądały one w 1839 r., kiedy rozpoczęto budowę mostu. Jego wzniesienie zabrało10 lat, a fakt, że w ogóle go ukończono, zawdzięczać należy przede wszystkim niezwykłemu uporowi trzech mężczyzn. Pierwszym z nich był inicjator projektu - hr. István Széchenyi (1791-1860), który swoje życie poświęcił modernizacji Węgier, zyskując miano „najlepszego z Węgrów". Kolejnymi byli bracia Clark, Anglicy: Tierney William - twórca projektu, oraz Adam - główny realizator przedsięwzięcia.

Za mostem Łańcuchowym po budzińskiej stronie rozciąga się

 plac Adama Clarka (Ádám Clark tér). Stanowi on znakomity punkt wypadowy na Starówkę. Przy placu znajduje się ozdobiony kolumnami wlot do 350-metrowego tunelu (alagút), wydrążonego w latach 1853-57 pod Górą Zamkową. Szeroki na 9,5 m oraz wysoki na 10,5 m tunel przewiercono w ciągu zaledwie 7 miesięcy. Znacznie dłużej trwały prace wykończeniowe. Budową kierował Adam Clark, który zdecydował się osiedlić na Węgrzech na stałe.

Ochrzczony jego imieniem plac stał się miejscem symbolicznym, „pępkiem Węgier", odkąd wzniesiono na nim 

 zerowy kamień kilometrowy. Od niego liczy się odległości na węgierskich drogach.

Aby znaleźć się na placu Defilad, gdzie zacznie się nasza właściwa wędrówka, musimy pokonać kilkadziesiąt metrów w górę. Możemy tego dokonać o własnych siłach, wspinając się biegnącymi wśród zieleni Królewskimi Schodami (Király lépcső), albo wjechać na górę kolejką zębatą.

Królewskie Schody wychodzą na

 plac Defilad (Dísz tér), natomiast z górnej stacyjki sikló trzeba skręcić w prawo i przejść ok. 100 m.

Noszący imię św. Jerzego plac stanowił centrum średniowiecznej Budy. Pod okupacją turecką nadal pełnił ważną funkcję - zmienił jedynie miano i stał się placem Paszy. Obecną nazwę zawdzięcza wojskowym paradom, jakie urządzali tu namiestnicy Habsburgów. Jakby na przekór temu faktowi wzniesiono tu  pomnik Honweda (Honvéd-szobor) - węgierskiego żołnierza-obrońcy kraju z okresu Wiosny Ludów. Postawiono go w 1893 r., by upamiętniał odbicie Budy z rąk Austriaków w maju 1849 r. Nad rannym żołnierzem, stojącym na zdruzgotanej armacie z szablą i sztandarem w ręku, unosi się skrzydlaty geniusz z wieńcem w dłoni.

Z otaczających plac budynków na uwagę zasługują: wzniesiony w latach 1745-48 przez Józsefa Giessla barokowy

 pałac Batthyányego, mieszczący się pod nr. 3, oraz zbudowane z wykorzystaniem średniowiecznych i barokowych pozostałości klasycystyczne kamienice nr 13 i 15. Pierwszą z nich zdobią płaskorzeźby Diany, Rei Sylwii oraz Pallas Ateny, w drugiej zachowały się na piętrze barokowe freski ścienne.

Z placu Defilad odchodzi ulica Tárnok - średniowieczne centrum handlowe Budy. Pod nr. 5 znajduje się tu  barokowy pałacyk, zbudowany na ruinach trzech średniowiecznych kamienic. Warto też zwrócić uwagę na kamienice nr 14 i 16. Łączy je ten sam motyw architektoniczny - wysunięte niczym wykusz do przodu I piętro, wsparte na konsolach. Kamieniczka nr 14 jest ponadto bogato zdobiona malarskimi wzorami pochodzącymi z XVI w.

W kolejnej średniowiecznej kamienicy pod nr. 18 mieści się Muzeum Farmacji  (Arany Sas Patika-Múzeum, czynne: wt.-nd. 10.30-17.30; wstęp: 700-350 Ft). Jego lokalizacja jest jak najbardziej uzasadniona - dzieje samego budynku odzwierciedlają historię rozwoju farmakologii w ciągu ostatnich wieków. Przed okupacją turecką miał tu swoją pracownię alchemik, który życie poświęcił ­poszukiwaniu kamienia filozoficznego, zamieniającego każdy metal w złoto. Po odejściu Turków przeprowadził się tu kupiec bławatny. W jego sklepie można było nabyć m.in. lekarstwa. Wreszcie w XX w. przeniosła się do kamienicy najstarsza w mieście apteka Pod Złotym Orłem.

Największą atrakcją muzeum pozostaje od lat laboratorium alchemika (pod sufitem wiszą zasuszone nietoperze i krokodyle) oraz przewodnicy - starzy, przesyceni zapachem ziół i lekarstw aptekarze, opowiadający dzieje swej profesji z zapałem godnym poszukiwaczy kamienia filozoficznego.

Za muzeum wychodzimy na otwartą przestrzeń i docieramy na plac Trójcy Świętej (Szentháromság tér), skąd możemy podziwiać koronkowe zdobienia fasady i wieży kościoła Macieja. Centralne miejsce na placu zajmuje 

 pomnik Trójcy Świętej (Szentháromság-szobor) - kolumna morowa wzniesiona na zlecenie rady miejskiej po wielkiej epidemii dżumy w 1709 r., której ofiarą padły 2/3 mieszkańców Budy. Jest to już druga kolumna postawiona w tym miejscu. Pierwsza - mniejsza - wzniesiona po zarazie z 1691 r., zdawała się nie wystarczać, gdy choroba wróciła. Nie skąpiono więc grosza, by postawić większą i uniknąć kolejnej epidemii. Nic dziwnego, że wykonawca pomnika Fülöp Ungleich ozdobił kolumnę całym szeregiem figur świętych patronów, strzegących od „powietrza, głodu i wojny". Znaleźli się wśród nich: św. Krzysztof, św. Roch, św. Jan Nepomucen, a także św. Jan Chrzciciel i Najświętsza Panienka. Dżuma wróciła jednak jeszcze dwukrotnie do miasta.

Okazały barokowy gmach z charakterystycznym wykuszem na rogu to  budynek dawnego budzińskiego ratusza. Powstał na początku XVIII w. na gruzach domów zniszczonych w czasie odbijania Budy z rąk tureckich. Stojący przed nim pomnik przedstawia obrończynię miasta - Pallas Atenę - z włócznią i herbem Budy w ręku.

Przy placu znajduje się też wizytówka budzińskiej Starówki -

 ­ kościół Macieja (Mátyás-templom, czynne: pn.-pt. 9.00-17.00, sb. 9.00-13.00, nd. 13.00-17.00; wstęp: 700-480 Ft; uroczyste msze św. z chórem i orkiestrą - w niedziele o godz. 10.00) o charakterystycznych, różniących się od siebie wieżach: południowej - strzelistej, wysmukłej wieży Macieja, i północnej - przysadzistej wieży Béli.

Ta świątynia pw. Najświętszej Marii Panny swoją popularną nazwę zawdzięcza panującemu w XV w. królowi Maciejowi Korwinowi, który dwukrotnie brał tu ślub. Sam król Maciej nie rozpoznałby nazywanej jego imieniem świątyni - tak bardzo zmieniła się od jego czasów. Jej historia jest burzliwa i rozpoczyna się w połowie XIII w. za panowania Béli IV. Świątynia powstała jako kościół parafialny dla niemieckich mieszczan. W 1309 r. miała tu miejsce pierwsza koronacja. Karol Robert z dynastii Andegawenów odstąpił od uświęconego tradycją zwyczaju Arpadów koronowania się w Székesfehérvár i wybrał budzińską świątynię. Rozbudowa kościoła nastąpiła najpierw za panowania Zygmunta Luksemburczyka, następnie za Macieja Korwina. Ten ostatni koronował się co prawda zgodnie z węgierską tradycją, ale w budzińskiej świątyni zamówił nabożeństwo dziękczynne po elekcji.

Trudno w to dziś uwierzyć, ale po zajęciu Budy przez Turków w 1541 r. katedra podzieliła los innych kościołów i została przekształcona na meczet. Tym razem modły dziękczynne odprawił tu Sulejman Wspaniały. Turcy zamalowali średniowieczne freski i wywieźli dwa największe kandelabry, które można oglądać w Hagia Sophia w Stambule.

Na prawo od wejścia do kościoła stoi odsłonięty w 1906 r.

 pomnik św. Stefana  (Szent István-szobor) dłuta zasłużonego dla Budapesztu Alajosa Stróbla. Święty Stefan, pierwszy król i patron Węgier, siedzi na koniu, dzierżąc krzyż apostolski . Majestatyczny neoromański cokół jest dziełem Frigyesa Schulka. Pod pomnikiem na turystów zawsze czekają przedsiębiorczy mieszkańcy miasta, oferując przedmioty rzemiosła artystycznego lub choćby... zdjęcie z sokołem.

Za pomnikiem rozciąga się 

 Baszta Rybacka (Halászbástya) - neoromańska budowla z początku XX w., wzniesiona na pozostałościach dawnych murów obronnych. Autorem projektu był znany nam już Frigyes Schulek, który po ukończeniu przebudowy kościoła Macieja postanowił stworzyć ramę dla wspaniałej panoramy Pesztu. Swoją nazwę budowla zawdzięcza cechowi rybaków, który w średniowieczu miał pod swą opieką ten fragment murów obronnych. Tu mieścił się także targ rybny. Oczywiście, dzisiejsza baszta ma znaczenie czysto dekoracyjne. Nie wszyscy cenią tę budowlę - niektórym zanadto kojarzy się z Dis­neylandem. Nie zmienia to faktu, że od ponad wieku pozostaje ona dla budapeszteńczyków jednym z ulubionych zakątków - szczególnie dla tych zakochanych...

Niestety, od kilku lat w sezonie letnim wstęp na górną część budowli jest płatny (czynne: pn.-nd. 9.00-23.00; wstęp: 400-200 Ft). Bezpłatnie można cieszyć oczy panoramą Pesztu w dolnej części baszty, gdzie mieści się przytulna knajpka.

Północna fasada kościoła Macieja przegląda się w szkłach wzniesionego w latach 1974-76

 hotelu Hilton. Jego budowa od początku budziła kontrowersje. Do dziś trwają spory, czy gmach hotelu popsuł panoramę budzińskiej Starówki. Nie ulega wątpliwości, że projekt został zrealizowany w nowatorski sposób. Nowoczesny hotel został „wbudowany" w pozostałości dwóch zabytków. Jego północne skrzydło zostało wzniesione na ruinach dominikańskiego klasztoru św. Mikołaja, a część połud­niowa pokrywa się z murami dawnego kolegium jezuickiego.

Wejście do hotelu znajduje się na  placu Andrása Hessa - pierwszego węgierskiego drukarza. Doskonale stąd widać wkomponowaną w elegancką sylwetkę hotelu gotycką  wieżę św. Mikołaja - najlepiej zachowaną część średniowiecznego klasztoru Dominikanów. Przez stulecia była „wieżą okaleczoną" (csonka torony), gdyż podczas jednego z oblężeń utraciła swe zwieńczenie. Budowa hotelu przywróciła jej dawny blask. Na wieży znajduje się płaskorzeźba ku chwale króla Macieja.

Po przeciwnej stronie placu jest natomiast zlokalizowany  Dom Węgierskich Win (Magyar Borok Háza, Szentharomság tér 6, tel.: +361 2121030, e-mail: winehouse@axelero.hu, http://www.winehouse.hu; czynne: 12.00-20.00), gdzie za cenę 3500 Ft można rozkoszować się efektami fermentacji winnych szczepów uprawianych na słonecznych stokach kraju. Wystawa obejmuje 700 gatunków węgierskich win i szampanów (pezsgő), spośród których ok. 50 przeznaczonych jest do degustacji. Istnieje również możliwość wzięcia udziału w kilkugodzinnych kursach, w czasie których nauczymy się, jak dobierać wina do dań oraz jak rozpoznawać gatunki win, nie tylko pochodzących z Węgier.

 

Na placu znajduje się też  pomnik papieża Innocentego XI (XI Ince pápa szobra), który odsłonięto w 1936 r. - 250 lat po odbiciu Budy z rąk tureckich. Upamiętnia zasługi głowy Kościoła dla wyzwolenia Węgier. Na jednej z płaskorzeźb umieszczono wizerunek króla Jana Sobieskiego, którego zwycięstwo pod Wiedniem w 1683 r. stworzyło szansę odbicia Budy.

Pod nr. 3 mieści się z kolei  kamienica Pod Czerwonym Jeżem(Vörös Sün-ház). Skromny jeżyk nad bramą to prawdopodobnie herb średniowiecznego właściciela domu. Po wygnaniu Turków z miasta mieścił się tu przez przeszło 100 lat jedyny w Budzie zajazd. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiemy, że nazywano go Czerwonym Jeżem. Tradycji tej pilnie przestrzegają kolejne otwierane tu restauracje.

Uliczka odchodząca od placu Hessa nosi nazwę jednego z czołowych uczestników węgierskiej Wiosny Ludów - Mihálya Táncsicsa. Właśnie tutaj, w starym więzieniu, pod nr. 9, więziono go w latach 1847-48 oraz 1860-67. Krótsze wyroki odsiadywali tu także inni przywódcy „okresu reform": Lajos Kossuth, Lajos Batthyány, Miklós Wesselényi.

Pod nr. 7 mieści się z kolei  Muzeum Historii Muzyki (Zenetörténeti Múzeum, tel.: +361 2146770; czynne: I-VII, wt.-nd. 10.00-16.00; wstęp: 1000 Ft). Jego lokalizacja nie jest przypadkowa. Siedzibą muzeum jest wzniesiony w latach 1750-69 wg planu Máté Nepauera pałac Erdődych, gdzie w 1800 r. mieszkał Ludwig van Beethoven. Przed wojną miał tu natomiast swoją pracownię Béla Bartók. Dziś muzeum prezentuje poświęconą mu ekspozycję. Znakomita jest też tutejsza kolekcja dawnych instrumentów.

W średniowieczu uliczkę nazywano Żydowską, gdyż to tu ogniskowało się wówczas życie gminy żydowskiej. W trakcie renowacji ulicy w latach 60. ubiegłego wieku odkryto fundamenty gotyckich synagog. Niestety, rekonstrukcja synagogi pod nr. 23 nie była możliwa bez naruszenia istniejących budowli i jedynie w kamienicy nr 26 stworzono  Muzeum Żydowskie (Középkori Zsidó Imaház, czynne: V-X wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 450-200 Ft). Zgromadzono tu judaika znalezione na terenie budzińskiej Starówki i Zamku Królewskiego, w bramie ustawiono macewy.

Uliczka Táncsicsa doprowadza nas do Bramy Wiedeńskiej  (Bécsi kapu) i placu o tej samej nazwie. Tędy prowadziła droga z Budy do Wiednia, tędy też Turcy weszli do miasta w 1541 r. Brama miała burzliwą historię, niszczono ją i odbudowywano, ostatecznie rozebrano w 1896 r. Obecną bramę oraz stojący przed nią posąg anioła z podwójnym krzyżem postawiono - tak jak wspomniany wyżej pomnik Innocentego XI - na 250-lecie odbicia Budy z rąk tureckich. Warto wspiąć się na szczyt bramy, skąd roztacza się wspaniały widok na Wzgórza Budzińskie.

Naprzeciw bramy znajduje się kościół ewangelicki  z końca XIX w. - obecnie miejsce wielu koncertów muzyki poważnej. Na środku placu stoi natomiast pomnik Ferenca Kazinczyego, pisarza i poety, który ogromnie przysłużył się reformie i modernizacji języka węgierskiego na przełomie XVIII i XIX w. Pomnik przedstawia postać kobiecą z kagankiem oświaty, a u jej stóp widnieje płaskorzeźba z wizerunkiem pisarza.

Na prawo od pomnika wznosi się monumentalny neoromantyczny  gmach Archiwum Państwowego (Országos Levéltár), wzniesiony w latach 1913-20. Ciekawe są kamienice nr 5-8 na zachodniej pierzei placu. Budynki nr 5 i 6 mają wspólną konstrukcję dachową. Według rozpowszechnionej legendy dach ten położono, gdy dzieci właścicieli ­kamienic pobrały się. Mieszkanie „pod wspólnym dachem" miało zapewnić im zgodę i szczęście. W kamienicy nr 7 zamieszkał z kolei na początku XIX w. ksiądz-filozof, który zlecił udekorowanie domu płaskorzeźbami przedstawiającymi starożytnych pisarzy. W ten sposób znalazły się tutaj reliefy przedstawiające Wergiliusza, Cycerona, Sokratesa, Liwiusza oraz podwójny portret Kwintyliana i Seneki. Na początku XX w. do domu tego wprowadził się baron Lajos Hatvany, znany mecenas sztuki. W latach 30. gościł u niego trzykrotnie Tomasz Mann, w którego dzienniku zachowało się wspomnienie wieczoru, gdy Béla Bartók grał dla niego własne aranżacje węgierskich pieśni ludowych.

Z placu Bramy Wiedeńskiej warto wejść w  uliczkę Fortuna. Jej dzisiejsza nazwa pochodzi od założonego tu w 1784 r. zajazdu. Wcześniej zwano ją Wiedeńską, Środkową, a nawet Francuską, od zamieszkujących ją francuskich mieszczan.

Wiele kamieniczek znajdujących się przy tej ulicy pamięta czasy średniowiecza. Najczęściej były potem przebudowywane w innym stylu - dopiero podczas rekonstrukcji po zniszczeniach 1945 r. odkryto pod barokowymi fasadami wcześniejsze zdobienia. Przykładem może być kamieniczka nr 14 z gotycką bramą i oknami na parterze. Obecnie z mieszczącej się tu  Café Pierrot płyną co wieczór dźwięki pianina. Z kolei nad  kamienicą maltańską (nr 10) powiewa flaga Zakonu. Kawalerowie maltańscy dopiero niedawno wrócili do swej tradycyjnej budzińskiej siedziby po ponad półwiekowej przerwie. Ale o ich wcześniejszym pobycie w kamienicy świadczy krzyż maltański wyrzeźbiony nad bramą.

Chyba najciekawszym obiektem przy uliczce jest zbudowana na początku XVIII w. na ruinach trzech wcześniejszych domów kamienica nr 4. To tu w latach 1784-1868 mieścił się hotel Fortuna, od którego pochodzi aktualna nazwa ulicy. Obecnie znajduje się tu ­  Muzeum Handlu, Hotelarstwa i Gastronomii (Magyar Kereskedelmi és Vendéglátóipari Múzeum, tel.: +361 3756249; czynne: codz. 11.00-19.00, wt. zamkn.; wstęp: 500-200 Ft). Muzeum podzielone jest na dwa działy: pierwszy przedstawia zaplecze hotelarsko-gastronomiczne Budapesztu na przełomie XIX i XX w., a więc w „złotym okresie" miasta, drugi prezentuje rozwój węgierskiego handlu w monarchii austro-węgierskiej i w okresie międzywojennym. Eksponaty to plakaty, opakowania, broszury, karty dań, wizytówki sprzed wieku - jednym słowem barwny i egzotyczny świat budapeszteńskiej secesji. Wśród ciekawostek znajdziemy psa, który „zwabia" klientów biciem łapkami w szybę wystawową, i pierwszy ruchomy neon świetlny na Węgrzech.

Muzeum zlokalizowane jest na rogu ulicy i zaułka Fortuna (Fortuna köz). Po przejściu kilkudziesięciu metrów zaułkiem dotrzemy do ulicy Parlamentarnej (Országház utca). W średniowieczu stanowiła ona główny trakt Budy, a o tym, jak wówczas wyglądała, najlepsze wyobrażenie daje ciąg kamienic nr 18, 20 i 22. Podobnie kak wiele sąsiednich domów, odzyskały one swój pierwotny wygląd dopiero w czasie renowacji po II wojnie światowej. Średniowieczne są ich wykusze, konsole i podwójne okna. Najstarsza - XIV-wieczna - jest kamienica nr 20. Wyróżnia ją charakterystyczny motyw koniczyny na gzymsie i sklepieniach.

Ulica przyjęła swą obecną nazwę w 1790 r., kiedy to w położonym pod nr. 28 klasztorze Klarysek  obradował parlament. Klasztor został wzniesiony w 2. poł. XVIII w. w stylu rokoko. Zanim jednak ukończono jego budowę, cesarz Józef II wydał dekret, na mocy którego rozwiązano zakon klarysek. To wtedy część budynku przeznaczono na parlament. Od 1790 r. mieściła się tu także Rada Namiestnika. 15 marca 1848 r. do jej siedziby wtargnęli zrewoltowani budapeszteńczycy z żądaniem, by znieść cenzurę i uwolnić Mihálya Táncsicsa. Obecnie w gmachu klasztoru mieści się cały szereg instytucji publicznych.

Za klasztorem Klarysek ulica Parlamentarna rozszerza się i przechodzi w  plac św. Jana Kapistrana. Budowlą, która pierwsza rzuca się w oczy, jest wysmukła wieża Marii Magdaleny  (Mária Mágdolna-torony) oraz zarys murów kościelnych i wielkiego gotyckiego okna. To wszystko, co ocalało z XIII-wiecznego kościoła Franciszkanów. W średniowieczu była to po kościele Macieja najważniejsza świątynia Budy, przeznaczona dla węgierskojęzycznych mieszczan. Pod panowaniem tureckim kościół ten jako jedyny pozostawiono przez pewien czas w rękach chrześcijan. Musieli się nim podzielić wyznawcy różnych chrześcijańskich konfesji reprezentowanych w mieście: katolicy odprawiali nabożeństwa w chórze, a protestanci - w nawie. Podczas odbijania Budy kościół uległ zniszczeniu i został odbudowany w stylu barokowym. Po ostatniej wojnie zrekonstruowano jedynie wieżę, nadając jej oryginalny gotycki kształt. Pozostawiono jednak barokowy szyszak i rokokowy przedsionek.

Na placu stoi  pomnik św. Jana Kapistrana. Był on kapelanem Jánosa Hun­yadyego, który w 1456 r. poprowadził wojska węgierskie na odsiecz oblężonemu Belgradowi, ówczesnemu Nandorfehérvár. Odniósł wówczas wielkie zwycięstwo, które na pół wieku zatrzymało ekspansję turecką w Europie. Do dziś każdego południa upamiętnia je bicie dzwonów.

W gmachu dawnych koszar, usytuowanym za pomnikiem, mieści się ­

 Muzeum Historii Wojen (Hadtörténeti Múzeum, Tóth Árpád sétány 40, http://www.militaria.hu, tel.: +361 3251600; czynne: IV-IX wt.-nd. 10.00-18.00; X-III 10.00-16.00; wstęp: 700-350 Ft). Znajdziemy tu uzbrojenie i rynsztunek wojenny zarówno z czasów najdawniejszych, jak i nam współczesnych. Ekspozycja silnie akcentuje najważniejsze momenty w historii Węgier: upadek Budy, powstanie Rakoczego, Wiosnę Ludów. Uwagę przyciąga zwłaszcza wystawa pt. 13 dni, upamiętniająca dzieje węgierskiego powstania 1956 r. Jednym z eksponatów jest dłoń Stalina ze zwalonego wówczas ogromnego pomnika „Nauczyciela Narodów". Jest to bodaj największa zachowana w całości część kolosa. Nic dziwnego, skoro wieść niesie, że okruch z monumentu ma w swych domowych zbiorach każda przyzwoita budapeszteńska rodzina.

 Ulica Pańska (Úri utca) jest najdłuższym traktem budzińskiej Starówki - ciągnie się od placu Kapistrana aż do placu Defilad. Zaraz za wieżą Marii Magdaleny ukazuje się naszym oczom budynek wzniesionego w 1. poł. XVIII w. klasztoru Franciszkanów . To tu więziono przywódcę węgierskich jakobinów Ignáca Martinovicsa. Przed klasztorem stoi wybudowana pod koniec XIX w. studnia Artemidy - wierna kopia rzeźby Praksytelesa.

Pod nr. 49, na tyłach wspomnianego wyżej dawnego klasztoru Klarysek, w salach oryginalnej centrali telefonicznej, założonej jeszcze w XIX w., urządzono przed kilku laty  Muzeum Telefonii (tel.: +361 2018188; czynne: wt.-nd. 10.00-16.00; wstęp: 500-250 Ft).

 

Idąc w kierunku placu Defilad, dochodzimy do skrzyżowania z ulicą św. Trójcy. Stoi tu konny  pomnik Andrása Hadika(1710-90), komendanta Budy, zwanego przez współczesnych mu „najbardziej huzarskim spośród huzarów". Napis na cokole informuje o jego zasługach i karierze od stopnia szeregowca do rangi marszałka oraz namiestnika Siedmiogrodu. Hadik zdobył jednak nie tylko godności wojskowe i tytuł hrabiowski - posiadł także serce cesarzowej Marii Teresy.

Zdecydowanie warto zrobić sobie krótki przystanek w  uliczce św. Trójcy. Punktem działającym na turystów jak magnes jest mieszcząca się pod nr. 7  cukiernia Ruszwurm - najstarszy tego rodzaju lokal w mieście, działający nieprzerwanie od 1827 r. Kameralne wnętrze utrzymane jest w biedermeierowskim stylu, a menu odzwierciedla bogactwo budapeszteńskich słodkości.

Uliczka św. Trójcy wychodzi na znany nam już plac o tej samej nazwie. Warto jednak wrócić do pomnika Hadika i kontynuować spacer ulicą Pańską. W prawej bramie kamienicy nr 19 jest wejście do zaułka Topora (Balta köz) - na pierwszym jego odcinku będącego najwęższą uliczką Starówki. Według legendy nazwa zaułka odzwierciedlać miała fakt, że jego ciasnota uniemożliwiała walkę na miecze. Kto chciał walczyć, musiał chwycić za topór. Prawdopodobnie jednak pochodzi od nazwy otwartego tu w 2. poł. XIX w. zajazdu Pod Toporem.

Warto zwrócić uwagę na średniowieczne okna kamienicy nr 13, której charakterystyczną ozdobą są dwa kamienne lwy z tarczami herbowymi, widoczne na rogach budynku. Z kolei w domu pod nr. 9 znajduje się  wejście do Labiryntu (Budavári Labiritus, Úri u. 9, tel.: +361 4893281, e-mail: info@labirintus.com, http://www.labirintus.com; czynne: 9.30-19.30, od 18.00 wędrówki z lampkami oliwnymi; wstęp: 1500-1100 Ft), czyli podziemi budzińskiej Starówki. Dla zwiedzających udostępniono ok. 1,5 km z długich na 10 km korytarzy ciągnących się pod Górą Zamkową.

Pod ziemią możemy zobaczyć kilka wystaw prezentujących m.in. symbolikę labiryntu oraz malowidła jaskiniowe Europy. Powodzeniem cieszy się Budavári Panoptikum - sceny z historii Węgier przedstawione za pomocą plastikowych figur. Wosku nie można było zastosować z uwagi na warunki atmosferyczne: temperatura w podziemiach nie przekracza 150C, a wilgotność powietrza sięga nawet 90%!

Zaraz za Labiryntem docieramy do znanego nam już placu Defilad. Przechodzimy nim na lewo w  ulicę Teatralną (Színház utca). Stoi tu odnowiony gmach Teatru Zamkowego  (Várszínház). To kolejny budynek, który Kościół był zmuszony przekazać państwu po dekrecie cesarza Józefa II z 1784 r. o kasacie części zakonów. Sam cesarz polecił przekształcić stojący tu klasztor Karmelitów na kasyno, a kościół - na teatr. Zadania tego podjął się wybitny konstruktor węgierski Farkas Kempelen. Teatr otwarto w 1787 r., a trzy lata później wystawiono tu pierwsze przedstawienie w języku węgierskim. Potem teatr służył zarówno Węgrom, jak i Niemcom. W 1800 r. koncertował tu Ludwig van Beethoven.

Z teatrem sąsiaduje

 pałac rodziny Sándorów (Sándor-palota) - w opinii wielu najbardziej udany klasycystyczny budynek w Budapeszcie. Zburzony pod koniec wojny, został odbudowany dopiero w 1990 r. W latach 1867-1944 mieścił się tu urząd premiera rządu. Ostatnio gmach stał się siedzibą prezydenta Republiki Węgierskiej.

W głębi za pałacem stoi mały budynek górnej stacji kolejki sikló, którą można zjechać w dół na plac Adama Clarka. Warto jednak zajrzeć przedtem na

 Zamek Królewski.

Jego historia rozpoczęła się prawdopodobnie w XIII w. za panowania Béli IV. Brak jednak śladów z tamtych czasów. Najstarsze pochodzą z 1. poł. XIV w., z okresu panowania Andegawenów.

W północnym skrzydle od kilku lat mieści się 

 Muzeum Sztuki Współczesnej, zwane Ludwig Múzeum (Ludwig Múzeum - Kortárs Múvészeti Múzeum, skrzydło A, Szent György tér 2, tel.: +361 5553444, http://www.ludwigmuseum.hu; czynne: wt., pt., nd. 10.00-18.00, śr. 12.00-18.00, czw. 12.00-20.00, sb.10.00-20.00; wstęp: 1200-600 Ft). W muzeum można obejrzeć wystawy czasowe żyjących artystów oraz stałą ekspozycję węgierskiej i zagranicznej sztuki nowoczesnej, podarowaną przez państwa Irene i Petera Ludwigów - magnatów przemysłowych z Niemiec. Ozdobą kolekcji są 2 płótna Picassa, dzieła ­Andy'ego Warhola, Richarda Hamiltona i Yoko Ono oraz potężne nożyce mieszkającego w Monachium gruzińskiego artysty Gia Edzgeveradzego.

W dole na dziedzińcu stoi  konny pomnik księcia Eugeniusza Sabaudzkiego - dowódcy zjednoczonej armii chrześcijańskiej, która ostatecznie wyzwoliła Węgry spod panowania tureckiego - dłuta Józsefa Róny. Bogato zdobiony neobarokowy cokół pokryty jest płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z bitwy pod Zentą w 1697 r.

Za pomnikiem księcia znajduje się natomiast największe z zamkowych muzeów - 

 Węgierska Galeria Narodowa (Magyar Nemzeti Galéria, skrzydło zamkowe B, C i D, Dísz tér 17, tel.: +361 2019082, http://www.mng.hu; czynne: wt.-nd. 10.00-18.00; wstęp: 800-400 Ft). Prezentuje ona sztukę węgierską od jej początków aż po współczesność. Do najciekawszych eksponatów należą niewątpliwie gotyckie poliptyki oraz ekspozycja poświęcona węgierskiemu fin de siècle'owi. Zachwycić może XV-wieczna figurka Pięknej Madonny z Toporc, wysublimowane przedstawienie Nawiedzenia Mistrza M.S. oraz malowany sufit drewniany z XVI w. Spośród XIX- i XX-wiecznych obrazów warto zwrócić uwagę na płótna Mihálya Munkácsyego, Józsefa Rippla-Rónaia czy Tivadara Kosztvę Csontváryego - samotnika z Pécsu, z pochodzenia Polaka, który dopiero w wieku 27 lat wziął pędzel do ręki, a którego impresjami zachwycił się sam Picasso.

Na dziedziniec Hunyadych prowadzi wąskie przejście na prawo od wejścia do Galerii. Wychodzi ono na zaprojektowaną przez Alajosa Hauszmanna  studnię króla Macieja (Mátyás kútja) z 1904 r. Fontanna przedstawia historię Pięknej Ilonki, biednej dziewczyny, zakochanej w młodym myśliwym, który złamał jej serce. Wieść niesie, że był to sam król Maciej. Król przedstawiony jest jako przystojny mężczyzna z bujną czupryną, obok niego stoi kronikarz dworski Galeotti, sarenka ma podkreś­lać młodość i niewinność dziewczyny. Wszystkie rzeźby są dziełem Alajosa Stróbla.

Za studnią Macieja znajduje się okazała Lwia Brama, nazwana tak od kamiennych lwów dłuta Jánosa Fadrusza, stojących po obu jej stronach. Możemy tędy przejść na Lwi Dziedziniec. Po lewej stronie bramy jest drugie wejście do Galerii Narodowej, a naprzeciw niego

 Biblioteka Narodowa im. Széchenyiego (Országos Széchenyi Könyvtár, http://www.oszk.hu). Bibliotekę tę, tak jak i Muzeum Narodowe, założył w 1802 r. ojciec „najlepszego z Węgrów" Istvána Széchenyiego - Ferenc. Do niedawna obie instytucje mieściły się w tym samym budynku. Dopiero w 1985 r. bibliotekę przeniesiono na zamek. Nowa lokalizacja ma wyrażać ciągłość tradycji bibliotekarstwa węgierskiego, poczynając od słynnej, liczącej 2 tys. woluminów Corviniany króla Macieja. Niestety, w Węgierskiej Bibliotece Narodowej znajduje się jedynie niewielka część kolekcji króla Macieja - większość zbiorów spłonęła, ocalałe woluminy rozsiane są po całym świecie.

Na wprost bramy wejściowej na Lwi Dziedziniec znajduje się  ­ Budapeszteńskie Muzeum Historyczne (Budapesti Történeti Múzeum, skrzydło E, Szent György tér 2, tel.: +361 4878887, http://www.btm.hu; czynne: III-X codz. 10.00-18.00, XI-II codz. 10.00-16.00, uwaga! IX-V wt. zamkn.; wstęp: 1100-550 Ft). Ekspozycja przedstawia historię miasta od czasów prehistorycznych do nowożytnych. Bodaj najważniejszym impulsem do otwarcia muzeum miejskiego na zamku były powojenne znaleziska archeologiczne, do których doszło podczas rekonstrukcji gmachu. Ziemia kryła Dolną Kaplicę Królewską, część średniowiecznych murów obronnych, wreszcie elementy renesansowego wystroju z czasów króla Macieja, kiedy piękno zamku sławne było w całej Europie. Dziś znaleziska z tego okresu wystawione są w Sali Renesansowej. Z kolei Wielka Sala Gotycka jest wierną rekonstrukcją jednej z komnat należących do dworu królowej. Warto podkreślić, że w projektując ekspozycje w całym muzeum, z żelazną konsekwencją przestrzegano ­zasady, by różnica w kolorze części oryginalnych i zrekonstruowanych umożliwiała łatwe odróżnienie jednych od drugich.

Kilkanaście metrów od schodów , idąc w stronę Dunaju, odnajdziemy wśród krzewów  turbej , czyli cmentarzyk turecki. To zaledwie kilka kamiennych nagrobków z charakterystycznymi zwieńczeniami w kształcie turbanów. Powróciwszy na schody, już po kilkudziesięciu metrach dojdziemy do  kamienicy Pod Jeleniem (Szarvas-ház), zbudowanej na początku XVIII w. i będącej jedną z nielicznych pozostałości po malowniczej dzielnicy Tabán. Charakterystyczny trójkątny budynek nazwę swą zawdzięcza umieszczonej nad bramą wejściową płaskorzeźbie przedstawiającej uciekającego przed psami złotego jelenia.

Kamienica naprzeciw to  dom Benedeka Virága (1754-1830) - paulina, poety i pisarza oświeceniowego, nazywanego „węgierskim Horacym". W mieszczącym się tu Muzeum Tabánu (Tabán Kiállítás és Dokumentációs Központ, Apród utca 10, czynne: śr., pt., sb. 14.00-18.00, nd. 11.00-18.00; wstęp wolny) możemy zapoznać się z dziejami tego malowniczego kwartału. W tej części miasta, między Górą Zamkową a Górą Gellérta, Dunaj ma zaledwie 285 m szerokości. Dlatego od wieków przeprawiano się tędy na drugi brzeg. Przeprawa jak magnes przyciągała kolejnych osadników. Osiedlali się tu ­kolejno celtyccy Erawiskowie, Madziarzy, Turcy. Miejsce to wybrali również w XVIII w. uciekinierzy serbscy. Ryciny wzniesionej przez nich cerkwi, zburzonej w 1949 r., możemy oglądać w muzeum. Znakomita jest muzealna kolekcja zdjęć z przełomu XIX i XX w., oddająca atmosferę tej ubogiej, przeludnionej, tętniącej życiem dzielnicy, gdzie roiło się od drobnych kupców, tanich hotelików i karczm. Muzeum przedstawia też dokumentację smutnego końca kwartału, który na początku lat 30. postanowiono wyburzyć, dopatrując się w nim siedliska nędzy i epidemii. Po wojnie większą część dzielnicy przekształcono w park.

Z kolei w rokokowym budynku na lewo od kamienicy Pod Jeleniem przyszedł na świat Ignác Semmelweis (1818-1865) - swego czasu światowej sławy lekarz, odkrywca przyczyn gorączki połogowej, ojciec antyseptyki. Dziś jego dom jest siedzibą ­  Muzeum Historii Medycyny (Semmelweis Orvostörténeti Múzeum, Apród utca 1-3, tel.: +361 2011577; czynne: wt.-nd. 10.30-17.30; wstęp: 500-300 Ft). Wystawa przedstawia instrumenty medyczne z różnych epok oraz gabinet dr. Semmelweisa. Ciekawostką jest fakt, że stanowisko dyrektora placówki zajmował do momentu objęcia funkcji premiera w maju 1990 r. sam József Antall. Jego popiersie znajduje się kilkadziesiąt metrów przed muzeum.

Natomiast za muzeum ulica Apród przechodzi w plac Miklósa Ybla, na którym wznosi się pomnik tego zasłużonego dla miasta architekta. Neorenesansowy budyneczek z charakterystyczną wieżyczką to zaprojektowany przez niego tzw.  Kiosk Zamkowy, w którym obecnie mieści się restauracja i Várkert Casino.

Z placu Ybla zawróćmy w uliczkę Döbrentei. Pod nr. 9 znajduje się drugie wejście do Muzeum Tabánu oraz miła, szczególnie w sezonie letnim, restauracja w podwórzu. Za hotelem, pod nr. 13, możemy skręcić w wąski zaułek Hegedűs, który doprowadzi nas do zbudowanego w latach 1728-36  kościoła parafialnego na Tabánie (Tabáni plébaniatemplom). Zanim skręcimy w zaułek, możemy jednak jeszcze rzucić okiem na oryginalną dwujęzyczną tablicę ze strzałką wskazującą na poziom wody w Dunaju podczas katastrofalnej powodzi w 1838 r. Tablica ta (mieszcząca się koło bramy domu nr 15) uświadomi nam rozmiar szkód wyrządzonych wówczas w mieście przez wodę. Napis w cyrylicy jest pamiątką po zamieszkujących dzielnicę Serbach. Takich tablic, którymi mieszkańcy miasta upamiętnili niesławną powódź, zobaczymy jeszcze kilka po peszteńskiej stronie.

Za biegnącą koło kościoła Attila körút rozciąga się parkowa część Tabánu. Tu wśród drzew kryje się ­  kąpielisko Rác (Rác fürdő) - jedna z czterech term zachowanych z czasów ottomańskich. Rác uznaje się za najbardziej kameralną łaźnię. Jej ozdobą jest zwieńczony piękną kopułą ośmiokątny basen wybudowany przez Turków. Nazwę swoją zawdzięcza terminowi, którym Węgrzy określali Serbów. Od jakiegoś czasu jednak łaźnia jest poddawana generalnemu remontowi i miejmy nadzieję, że już niebawem zostanie ponownie otwarta.

Od kościoła skierujmy się ku

 mostowi Elżbiety (Erzsébet-híd) - ukochanej żony Franciszka Józefa. Oryginalny most, wybudowany w latach 1897-1903, miał konstrukcję łańcuchową. Jego łuk liczył sobie 290 m i był najdłuższy na świecie. Podczas odbudowy po II wojnie światowej oceniono, że powrót do secesyjnej formy byłby nazbyt kosztowny. Tak na początku lat 60. powstał nowoczesny most o konstrukcji kablowej, który szybko awansował do rangi jednej z wizytówek miasta. Kierując się ku niemu, przejdziemy koło majestatycznego 
 pomnika królowej Elżbiety. Składane tu pęki świeżych kwiatów świadczą o wciąż żywym kulcie Sissi.

Ścieżka za pomnikiem poprowadzi nas na most, którym przy dobrej pogodzie bardzo przyjemnie przechodzi się na peszteńską stronę. Na moście znajduje się przystanek autobusów jadących w głąb Budy. Natomiast aby dojść do przystanku w stronę Pesztu, trzeba kierować się na kąpielisko Rác i, nie dochodząc do niego, przejść przez Hegyalja út. Przystanek autobusowy zlokalizowany jest przy samych pasach. Tu można zacząć wspinaczkę na Górę Gellérta.


Po regionie oprowadza: Monika Chojnacka
poprzedni rozdział
Historia
następny rozdział
Warto zobaczyć: Po naddunajskim korso, Górze Gellerta i Peszcie
Ciekawe publikacje:
Ladowanie...
Regulamin i polityka prywatności | Kontakt | Dla prasy
Portal tworzony przez Was i Wydawnictwo Bezdroża

Created by Amistad Group